Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Analfabetyzm strategiczny II RP

Analfabetyzm strategiczny II RP


14 grudzień 2012
A A A



 

Analfabetyzm strategiczny II RP. Błędy w polskiej
obronie w 1939 r. i wnioski płynące z historii kampanii wrześniowej dla bezpieczeństwa.

Państwu polskiemu, w roku 1939, przyszło
stawić czoła agresji dwóch gangsterów
Europy
[1], III Rzeszy Niemieckiej i Związkowi Radzieckiemu.

Pierwszy z tych organizmów powstał w roku 1933, kiedy to lider NSDAP[2],
Adolf Hitler, objął urząd kanclerza Niemiec. Drugi z agresorów, Związek
Socjalistycznych Republik Radzieckich powstał oficjalnie w 1922 r., jednak jego początków należy szukać w rewolucji październikowej 1917 r. i objęciu władzy przez bolszewików. Wspomnieć przy tym należy, że brutalny sposób sprawowania władzy przez komunistów rosyjskich zgodny był z patriarchalno - autokratyczną kulturą polityczną, panującą w Rosji od wieków. Oba wyżej wymienione reżimy dążyły do uzyskania hegemonii w Europie i kształtowania według swoich zamiarów polityki światowej, poprzez obalenie tzw. ładu wersalskiego ustalonego na konferencji paryskiej w 1919 r. Droga do realizacji celów politycznych Niemiec i Związku Radzieckiego biegła między innymi przez likwidację państwowości
polskiej[3]. Łamiąc postanowienia wersalskie, III Rzesza rozpoczęła w połowie lat trzydziestych jawną rozbudowę swoich sił zbrojnych (dotychczasową 100 tysięczną Reichswerę przemianowano na Wehrmacht i zaczęto uzbrajać w ciężki sprzęt, co
było jawnym pogwałceniem traktatu z 1919 r.)[4].
Związek Radziecki od czasu swego powstania systematycznie rozbudowywał swój potencjał ofensywny, przygotowując się do rozszerzenia światowej rewolucji proletariackiej[5].
W 1939 r. Związek Radziecki był jedynym krajem na świecie, który posiadał
czołgi ciężkie, czołgi pływające, oraz siły powietrznodesantowe zorganizowane w korpusy. Tymczasem Polska rozpoczynając w 1918 r. samodzielny żywot jako organizm państwowy nie rozporządzała żadnym oficerem, który miałby doświadczenie w opracowywaniu strategii na szczeblu
państwowym. Podobnie brak było osób cywilnych mających jakiekolwiek rozeznanie w kwestiach takich jak kierowanie nauką, gospodarką lub resortami państwowymi. Stan ten wynikał z braku zaufania rządów państw zaborczych wobec osób przyznających się do polskiej narodowości. Mianowicie trudno byłoby wyobrazić sobie Polaka dopuszczonego do ściśle tajnych przygotowań wojennych Austro - Węgier, Niemiec czy też Rosji. Zatem w zakresie znawstwa zagadnień strategii, polskie siły zbrojne startowały od zera. Brak odpowiedniej liczby oficerów
Sztabu Generalnego starano się uzupełnić uruchamiając dwuletnie kursy w Wyższej Szkole Wojennej. Niestety w latach 1926 - 1939 obniżono autorytet oficerów pracujących w Sztabie Generalnym (od 1928 r. Sztab Główny) podporządkowując ten organ, podległy dotąd ministrowi właściwemu do spraw wojskowych, Generalnemu Inspektorowi Sił Zbrojnych. Sprawiło to, iż sztabowcom ograniczono kompetencje w sprawach operacyjnych i taktycznych, zamieniając Sztab Główny w organ
wykonawczy, realizujący wytyczne Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych. Takie odrzucenie współpracy oficerów dyplomowanych w zakresie koncepcji przygotowania kraju do wojny zemściło się okrutnie na jakości planów operacyjnych·.  Wydaje się, że sąsiadując z dwoma wrogimi mocarstwami, polskie elity polityczne i wojskowe postarają się o odpowiednie przygotowanie ludności i terytorium kraju do stawienia skutecznego oporu wobec potencjalnych agresorów.



 

Celem niniejszej pracy jest identyfikacja strategicznych błędów popełnionych przez Polskę w toku przygotowań wojennych, wskazanie przyczyn naszej porażki, oraz wykazanie, że to nie potęga wrogów, ale przede wszystkim zlekceważenie elementarnych zasad sztuki wojennej i korzyści wynikających z prowadzenia nowoczesnej obrony przez polskich strategów, były głównymi przyczynami „piorunującej klęski wrześniowej".
Ponieważ walki prowadzone we wrześniu 1939 r. w Polsce i inne kampanie
Wehrmachtu, stworzyły przekonanie o wyższości natarcia nad obroną, za zasadne uznano przyjrzenie się temu, jakie siły i środki pozostają
w dyspozycji obrońcy (na podstawie wiekopomnego dzieła Carla von Clausewitza O wojnie). Zaznaczyć należy, iż Clausewitz
wysnuwał swoje wnioski dotyczące strategii, w czasie, gdy jego ojczyzna (Prusy),doznała licznych porażek z ręki Napoleona. Wyciągnięcie wniosków z tych klęsk pozwoliło na stworzenie podstaw potęgi Prus Bismarcka i późniejszych Niemiec.

Postać Carla von
Clausewitza.

Jednym z największych teoretyków wojny w
dziejach nowożytnej Europy był żyjący w latach 1780 - 1831 pruski oficer Carl
von Clausewitz, którego dzieło O wojnie (Vom Kriege, 1832) wywarło
fundamentalny wpływ na kształtowanie się nowoczesnej strategii państw
europejskich oraz Stanów Zjednoczonych. Wraz z renesansowym włoskim pisarzem politycznym - Niccolo Machiavellim, Clausewitz
zaliczany jest do najważniejszych myślicieli europejskich, dzięki którym Europejczykom udało się szybciej uczyć
na błędach własnych i cudzych niż przedstawicielom innych kontynentów oraz kręgów cywilizacyjnych
[6].
Poza tym, jeden z pierwszych strategów amerykańskich B. Brodie tak pisał o
wybitnym Prusaku: Clausewitz jest
pierwszą wielką, twórczą postacią w nowoczesnej strategii, zaś jego praca
pierwszym studium ujmującym rzeczywiste, istotne zagadnienia wojny
i pierwszą próbą rozwinięcia myśli, które stosują się do każdego etapu historii i praktyki wojskowej
[7].
Dzieło Clausewitza jest filozofią strategii, której wielkość polega na
umiejętnym wykorzystaniu znajomości historii, psychologii zbiorowości
i jednostki oraz analizy logicznej[8]. Mądrość Clausewitza wynikała nie tylko
z akademickich dywagacji, ale zrodziła się z jego własnych, życiowych
doświadczeń, gdyż był uczestnikiem wojen napoleońskich, kiedy to narodziła się nowoczesna strategia (w jego ojczyźnie okres ten nazwany został okresem wojen narodowowyzwoleńczych). Poza tym przeanalizował około 130 bitew (również kampanie króla Jana III Sobieskiego) celem stworzenia bazy doświadczeń dla swoich teoretycznych uogólnień[9].
Opisywał również przyczyny słabości i klęski narodowej Polski w XVIII wieku,
dostrzegając, że nie miała i nie mogła Polska mieć wówczas żadnego sojusznika, któremu zależałoby na utrzymaniu przy życiu Rzeczypospolitej. Nie mogła zaś Polska liczyć na obcą pomoc ze względu na własną słabość, o której tak pisze Clausewitz: Ich (polskich elit
politycznych) nikczemne obyczaje państwowe i niezamierzona lekkomyślność szły ręka w rękę i w ten sposób pędzili w przepaść
[10].
Zaś stan obronności Rzeczypospolitej wyglądał w jego ocenie następująco: „bezbronny step, droga publiczna, po której stale grasowały obce wojska[11]. Niestety błędy popełniane przez polityków polskich w XVIII wieku, trafnie
wytknięte przez Clausewitza powielane były w dwudziestoleciu międzywojennym, co skutkowało nie tylko likwidacją państwowości polskiej, ale także zagrożeniem fizycznego przetrwania narodu polskiego. Aby lepiej  można było zrozumieć błędy polskiej strategii
w przededniu drugiej wojny światowej, należy zapoznać się z możliwościami
działania w obronie wyszczególnionymi przez Carla von Clausewitza w jego
wiekopomnym dziele O wojnie.

Charakter oraz
zakres środków nowoczesnej strategii obrony państwa.

Pojęcie obrony zawiera się w odparciu
ciosu, co oznacza, że celem obrony jest przetrwanie i samo ono może zostać
uznane za sukces. Prowadzenie działań obronnych nie oznacza jednak tylko i
wyłącznie oczekiwania i bierności. Dobrze przygotowany obrońca powinien również wykonywać zwroty zaczepne, odpowiadać na uderzenia przeciwnika, przejmować inicjatywę. Jako, że przetrwać jest łatwiej niż zdobywać, zatem obrona przy równych po obu stronach siłach jest łatwiejsza niż natarcie[12].
Mimo, że wyższość dobrze przygotowanej obrony została wielokrotnie
potwierdzona, jednak powszechnie sądziło się i sądzi nadal, że to natarcie jest
najlepszą formą prowadzenia walki. Pojmowanie takie wynikać może z przekonania, że przewaga leży po stronie posiadającego inicjatywę, czyli po stronie nacierającego (przynajmniej w pierwszej fazie wojny). Warto zatem przypomnieć słowa Napoleona: Cała sztuka wojenna
polega na dobrze obmyślanej i najostrożniej prowadzonej obronie, po której
następuje gwałtowne i zuchwałe natarcie
.

W warunkach strategii rzeczywiście nierzadko,
ten, kto zaskoczył przeciwnika nagłym napadem mógł liczyć dzięki temu na
szybkie, rozstrzygające zwycięstwo. Wypadki takie zdarzały się jednak tylko w
przypadku popełnienia przez przeciwnika rażących błędów podczas przygotowań do
wojny (przykładem niech będzie kampania niemiecka Napoleona z 1806 r., kiedy to
w dwóch równolegle toczonych bitwach Francuzi roznieśli całkowicie walczącą
według starych zasad Fryderyka Wilhelma II, armię pruską, i podporządkowali
sobie Niemcy).

W strategii trudno jednak mówić o
zwycięstwie. Powodzenie strategiczne polega na umiejętnym przygotowaniu
taktycznego sukcesu, oraz wykorzystaniu go. Czynniki, które umożliwiają
strategiczne powodzenie to:

1.     
Korzyści terenowe;

2.     
Zaskoczenie osiągnięte dzięki niespodziewanemu wtargnięciu,
albo też poprzez zmasowanie sił na nieoczekiwanym przez przeciwnika kierunku;

3.     
Napad z kilku stron.

4.     
Pomoc, którą daje teatr wojenny dzięki twierdzom i swoim
zasobom;

5.     
Pomoc ze strony ludności;

6.     
Siły moralne[13].

Korzyści terenowe są oczywiście po stronie obrońcy, nacierający może
wykorzystać niespodziewany napad, sam jednak również może zostać zaskoczony
przez natknięcie się na większe niż tego oczekiwał siły obrońcy. Natarcia z
kilku stron nie są w strategii tak skuteczne jak w taktyce gdyż odpada podwójne
działania ognia (nie można bowiem strzelać z jednego końca teatru wojennego na
drugi), poza tym otaczany może skutecznie działać po liniach wewnętrznych, co
niweluje w znacznej mierze efekty natarcia z kilku stron. Nawet jeśli jedna ze
stron musi rozdzielić swe siły na kilka teatrów wojennych, to może skutecznie
przerzucać rezerwy i wykorzystywać zasadę ekonomii sił (tak jak Niemcy czasów I
wojny światowej). Pomoc ze strony teatru wojennego, mianowicie twierdze,
umocnienia, składy broni, amunicji. Atakujący osłabia się przez oderwanie od
swojego terytorium, konieczność pozostawienia sił, zabezpieczających tyły i
flanki natarcia. Ponadto największym przeciwnikiem atakującego może okazać się
niezmierzona przestrzeń zmuszająca do rozproszenia sił. Ludność zaatakowanego
terytorium zachowuje wobec agresora co najwyżej obojętność, zwykle jednak po
pewnym czasie zaczyna stawiać mu zorganizowany opór. Nie należy nie doceniać
takiej pomocy jak dobrowolne użyczanie kwater, podwody czy też udzielanie
informacji o terenie. Napoleon został pokonany w 1812 r.  właśnie przez przestrzeń oraz masowe
działania nieregularne prowadzone przez chłopów, nie stoczywszy żadnej
rozstrzygającej bitwy. Ponad pół miliona żołnierzy Wielkiej Armii wkroczyło do
Rosji, 120 tys. walczyło pod Borodino, do Francji wrócił ułamek sił
zaangażowanych. Wojnę przenikają ogromne siły moralne. Wola walki, chęć obrony
swojego terytorium narodowego, patriotyzm, wiara w mądrość dowództwa[14]
są czynnikami mającymi duży wpływ na wynik starcia.

Warto przyjrzeć się również zakresowi
środków, jakie pozostają w dyspozycji obrońcy. W dziele Clausewitza mamy ich pięć, a są to:

1.     
Obrona narodowa, czyli formacje, które współcześnie
nazywamy obroną terytorialną, przygotowane do stawienia oporu na miejscu, na dobrze sobie znanym terenie, we współdziałaniu z wojskami operacyjnymi, w razie konieczności, oddziały obrony narodowej
gotowe są do przejścia do działań nieregularnych[15];

2.     
Twierdze; umocnienia, które zostaną wystawione na atak
wywierają dużo większy wpływ na wynik wojny, ponieważ angażują siły i środki
przeciwnika, zdobywanie umocnień powoduje zwykle znaczne straty materiałowe i
ludzkie (Mądry dowódca w wielu wypadkach
osiągnie sukces wybierając taką pozycję obronną, że przeciwnik będzie zmuszony
nań nacierać
- Helmuth von Moltke). Pamiętać jednak należy, że twierdze
można obejść i nie muszą mieć żadnego wpływu na przebieg walk
(np. francuska Linia Maginota, wybudowana dużym kosztem przed II wojną światowąw celu osłony granicy francusko - niemieckiej nie została wystawiona a atak;

3.     
Naród, wszystkie jego siły i środki, jakimi dysponuje,
oraz przez fakt, że na własnym terytorium narodowym łatwiej jest działać;

4.     
W niektórych przypadkach cały naród może przejąć na
siebie ciężar walki    i mamy wtedy do
czynienia z powstaniem narodowym;

5.     
Sojusznicy; na sojuszników można liczyć tylko wtedy,
jeśli będą oni sami zainteresowani w utrzymaniu danego państwa, zainteresowani
zaś będą wtedy, kiedy sami zbudujemy swą potęgę, będąc wtedy wartościowym
koalicjantem. Jako przykład błędnej wiary w sojusze podany jest upadek      I Rzeczypospolitej. Wiara w egzotyczne sojusze, obcą siłę, która nas
obroni była jedną z przyczyn klęski wrześniowej.

Clausewitz nie wymyślił nic nowego, lecz
ujął w prawidła nowoczesnej obrony te zasady i środki, których stosowanie od
wieków przynosiło sukces. Można powiedzieć, że zlekceważenie któregoś z wyżej
wymienionych elementów skutkować będzie klęską, gdyż agresor zwykle uzyskuje
przewagę liczebną i technologiczną nad zaatakowanym. Ponadto jest zwykle
wcześniej gotowy do podjęcia walki i do niego należy pierwszy krok.

Wbrew
zasadom nowoczesnej strategii obrony. Ocena polskiej strategii wojennej w 1939
r.

Władze II RP opierały bezpieczeństwo
państwa polskiego na sojuszu z Francją z dnia 19 lutego 1921 r., wierząc, że
Polska jest takim samym sojusznikiem dla Paryża jak niegdyś carska Rosja. Po
zaognieniu się sytuacji w Europie w 1939 r. podpisała Polska dwustronne
gwarancje wzajemnej pomocy z Wielką Brytanią (kwiecień
1939 r.) oraz protokół wojskowy z Francją, mówiący o przystąpieniu Francji do
działań głównymi siłami 15 dni od ogłoszenia mobilizacji. Polacy mieli
znajdować się w defensywie, zadając Niemcom jak największe straty, a w
sprzyjających okolicznościach WP miało przejść do ofensywy[16].
Postawiono zatem na sojuszników, ufając w pomoc najpotężniejszej armii lądowej
zachodniej Europy (Francja)
i największej marynarki wojennej świata (Wielka Brytania). Zlekceważono więc
budowanie samodzielności obronnej, gdy tymczasem walcząca w osamotnieniu, ale
zawczasu do tego przygotowana Finlandia skutecznie oparła się inwazji
radzieckiej
w 1939/1940 r. (oraz w 1944 r., gdy Finlandia walczyła przeciw ZSRR u boku
państw Osi[17]). Egzotyczne sojusze na nic się zdały w
wojnie obronnej. Sojusznicy nie dość, że nie wsparli wojsk polskich, to jeszcze
nie zagrozili Niemcom na tyle, aby ci skierowali na Polskę mniejsze siły. Jak
widać władze polskie zapomniały o tym,

iż należy zawierać sojusze z krajami bliskimi, o podobnych interesach.

Główną siłą obronną państwa polskiego
miały być wojska operacyjne: dywizje piechoty, brygady kawalerii, dwie brygady
zmotoryzowane. Siły te, które w założeniu miały liczyć ok. 1,20 mln żołnierzy
(w rzeczywistości, wskutek opóźnionej mobilizacji nasze wojska liczyły
niespełna milion ludzi) rozlokowano kordonowo wzdłuż granicy na słabo
przygotowanych pozycjach obronnych. Przyjęto takie ugrupowanie w celu obrony
politycznie, gospodarczo i demograficznie ważnych podstaw strategicznych (baza
przemysłowa, obszary rdzennie polskie, baza rolnicza). Nie dość jednak, że
rozbudowa inżynieryjna terenu była doraźna i mocno improwizowana, to dywizje
piechoty zajmowały zbyt szerokie pasy obrony (30 km i więcej, gdy regulamin
mówił o 7 - 8 km).
Tuż nad samą granicą, w I rzucie rozlokowano 15 dywizji piechoty, oraz inne słabsze
zgrupowania osłaniane przez 8 brygad kawalerii. Biorąc pod uwagę długość frontu
były to siły niezdolne do zatrzymania przeciwnika[18].

Polski plan wojny zakładał opóźnianie i
odchodzenie na kolejne linie obrony. Kierunek zachodni (ewentualność wojny z Niemcami)
zaczęto rozpracowywać na poważnie w inspektoratach armii dopiero w 1936 r.,ponieważ wcześniej głównego przeciwnika widziano w ZSRR. Nie dostrzeganozagrożenia ze strony pokonanych w 1918 r. Niemiec, które jednak od 1936 r.gwałtownie rozbudowywały swoje siły zbrojne. Główny plan wojny z Niemcami - Plan Z zaczął powstawać dopiero w marcu
1939 r., co było terminem zdecydowanie za późnym. Tak poniewczasie stworzonego
planu nie zdołano nawet sprawdzić w grze wojennej. Ponadto spóźnione planowanie
uniemożliwiło przeprowadzenie robót fortyfikacyjnych, które w przypadku
posiadania przez przeciwnika przewagi są rzeczą konieczną. Zresztą, nawet
Niemcy, mając przewagę, wybudowali na granicy z Polską umocnienia. Nie istniała
również możliwość ulepszenia planu[19].
Według szefa oddziału operacyjnego (III) Sztabu Głównego WP, płk S. Kopańskiego
plan zachodni powstawał szybko, w pewnej
improwizacji, pod wpływem nagłych wydarzeń politycznych. Zawierał on właściwie
jedynie: zadania dla poszczególnych armii, zwięzłe wskazówki wykonawcze, ogólne
Ordre de Bataille armii. Plan ten nie obejmował wówczas żadnych wytycznych
użycia odwodów Naczelnego Wodza. Koncepcja dalszych działań wojennych poza
okresem wstępnym, ujętym w wytycznych dla dowódców armii, jeśli istniała w umyśle
Naczelnego Wodza i jego najbliższych współpracowników (szef Sztabu i jego z -
cy) to na pewno nie była ujawniona Oddziałowi Operacyjnemu. Nie była więc
przepracowana przez Sztab, ani też przygotowana w terenie
[20].

W razie konieczności zakładano wycofanie
się na linię wielkich rzek, jednak nie przygotowano w żaden sposób wnętrza
kraju do stawienia odporu przeciwnikowi. Władze wojskowe zdawały sobie sprawę z
mankamentów ugrupowania wyjściowego, jednak ignorowały słowa szefa francuskiej
misji wojskowej w Polsce, gen. Louisa Faury'ego, który radził rozwiązać raczej
problem natury strategicznej, wynikły z dysproporcji sił i środków, oraz
niekorzystnego przebiegu granic[21].

Jednak marsz. Rydz - Śmigły, oraz szef
SG, gen. Stachiewicz szukali rozstrzygnięcia wojny na Zachodzie. Rydz - Śmigły
powiedział na tajnej naradzie
w lutym 1939 r., że Polska przegra pierwszą fazę wojny. Z kolei szef Sztabu
stwierdzał, że samodzielnie nie możemy powstrzymać ofensywy niemieckiej,
a rozstrzygnięcie konfliktu nastąpi na Zachodzie[22].
Widzimy więc,
że straszny „kompleks niemożności" ogarnął naczelne kierownictwo wojskowe
kraju.

Inni z kolei przedstawiciele elity
wojskowej do ostatnich dni nie wierzyli
w wybuch wojny. Społeczeństwo zaś mamione było wizją siły naszych wojsk, zgodnie
z hasłem zwarci, silni, gotowi.
Faktem jest jednak, że żołnierz polski należał do elity światowej, jeśli chodzi
o wyszkolenie, wytrzymałość na trudy wojaczki, patriotyczny zapał. Francuski
gen. Louis Martin twierdził, że żołnierz polski jest pierwszorzędny,
wytrzymały, obdarzony pewnym zmysłem inicjatywy, którego nie można znaleźć ani
u żołnierza rosyjskiego, ani niemieckiego.

Opierając swe bezpieczeństwo na
sojuszach, władze II RP przygotowywały wojsko do działań typowych dla czasów
pierwszej wojny światowej oraz wojny polsko - bolszewickiej z lat 1919 - 1921.
Dowództwo WP, oczarowane sukcesem 1920 r., zapatrzone było w manewr, jako jeden
z najważniejszych elementów sztuki wojennej. Bowiem manewrowy charakter wojny z
Rosją bolszewicką wpłynął negatywnie na polską sztukę wojenną. Nie zauważono,
że warunki przyszłej wojny będą już inne, zignorowano przy tym uwagi gen.
Sikorskiego, oraz ppłk Mossora dotyczące przyszłego charakteru działań
wojennych. Będąc zapatrzonym w manewr, nie wzięto pod uwagę możliwości
marszowych niemieckich dywizji szybkich.

W efekcie działania września 1939 r. 
przybrały charakter wyścigu piechura
z silnikiem czołgu. Największe straty WP poniosło nie w walkach na pozycjach
obronnych, lecz w trakcie przemarszów, atakowane z powietrza i z lądu przez
hulające bezkarnie na tyłach niemieckie oddziały pancerne[23].
Paradoksalnie przyczyną tego błędu była zwycięska walka z bolszewikami.
Zagrożenie wynikłe
z sukcesu, polega na tym, iż oślepieni nim, nie dostrzegamy swoich błędów,
fałszywych rachub, niepowodzeń. Ponieważ jakość dowodzenia zależy w dużej
mierze od pozytywnego nastawienia dowództwa, wodzowie zwykle koncentrują się na
sukcesie.

Mimo, że nasz wywiad prawidłowo ocenił
siły nieprzyjaciela, stopień jego przewagi, prawdopodobne kierunki uderzeń,
dowództwo nasze nie doceniło potęgi Wehrmachtu i nie dostrzegło słabości
własnej strategii i ugrupowania wyjściowego[24].
Tymczasem niedoskonałości ugrupowania wyjściowego nie można naprawić
w trakcie walk[25].

Nie chcąc być uznanymi za prowokatorów
wojennych Polacy opóźniali mobilizację powszechną i w efekcie atak niemiecki
zaskoczył nas w pierwszym jej dniu. Nie dość, że wiele jednostek jeszcze się
nie zorganizowało, to na tyłach zaczął się istny chaos. Prowadzące linearną
obronę wojska polskie w trzydniowej bitwie granicznej zostały wyminięte i
oskrzydlone przez niemieckie oddziały zmotoryzowane. Rozpoczął się wyścig do
kolejnych rubieży obrony, prowadzony z przeciwnikiem szybszym i wypoczętym
(żołnierz polski maszerował nocami, w dzień walczył, dowodząc swej niezwykłej
odporności).

Wojsko Polskie podłożyło się pod
uderzenia agresora. Jego rozproszone ugrupowanie wystawione zostało na atak
skoncentrowanych sił pancernych. Niemcy dążyli do szybkiego zwycięstwa, a
Polacy pomogli im w tym, rozmieszczając swe słabe liczebnie i technicznie siły
nad niekorzystnie przebiegającą granicą[26].
Mimo oczywistej przewagi niemieckiej w liczbie wojsk i w sprzęcie, nie to było
główną przyczyną ich sukcesu. Każda strategia (taktyka) dowiedzie swej wartości
tylko w porównaniu ze strategią (taktyką) przeciwnika. Niemcy przyjęli pozycję
defensywną na Zachodzie, zamierzając szybko pokonać Polskę przy zmasowanym
użyciu nowoczesnych środków walki. Polacy zaś opierając obronę własnego terytorium
tylko na wojskach operacyjnych, dali sobie narzucić dogodne dla Niemców sposoby
prowadzenia walki. Niedocenianie przewagi niemieckiej doprowadziło do
niewykorzystania wszelkich dostępnych środków obrony, i właśnie to, a nie
niemiecka przewaga techniczna i liczebna zadecydowały o klęsce we wrześniu.

Doświadczenia historyczne wojen
prowadzonych z Niemcami, uczyły, że prawie zawsze jest to przeciwnik
liczniejszy, lepiej uzbrojony, mający dużo większe rezerwy ekonomiczne i
demograficzne. Zatem tacy wodzowie jak Bolesław Chrobry czy też Bolesław
Krzywousty, walcząc z Niemcami opierali swa strategię obronną na wykorzystaniu
potencjału obronnego terenu i grodów, masowej wojnie szarpanej (podjazdowej - współcześnie
działania nieregularne), w ostateczności wprowadzając do walki nieliczną, ale
dobrze wyszkolona drużynę

(wojsko operacyjne). Tymczasem w 1939 r. nie byliśmy ani strukturalnie (tylko
wojska operacyjne), ani doktrynalnie (wojna manewrowa), przygotowani do
prowadzenia działań nieregularnych[27].

Polacy prowadzili podobnie jak Rosjanie
w 1941 r., obronę bez obrony. Nie
przeprowadzono niezbędnych prac fortyfikacyjnych, nie przygotowano miast do
stawienia twardego oporu, stworzono zaledwie pięćdziesięciotysięczną Obronę
Narodową, mającą charakter wojsk obrony terytorialnej. Brakowało również
sprzętu

p - panc. i p - lot. Doskonałe karabiny p - panc. wz. 35 nie dotarły na czas do
oddziałów. W poszukiwaniu cennych dewiz wyprzedawano za granicę sprzęt, który
mógłby powstrzymać Blitzkrieg[28].
Według feldmarszałka Franza Haldera, Szefa Sztabu Generalnego Wehrmachtu: Broń pancerna i lotnictwo to klucz do
naszego zwycięstwa. Gdyby Polska miała broń p - panc., to zwycięski pochód
byłby niemożliwy
[29].
Bowiem taktyka niemiecka sprowadzała się do przełamywania się przez luki i
słabe miejsca polskiej obrony. Okazywało się to skuteczne, wszędzie tam, gdzie
obrona polska miała charakter linearny. Zwykle pozycje polskie były
rozciągnięte tak mocno, że nie dało się ich skutecznie bronić. Zatem piechota
nasza nie mogła się ustrzec przed okrążeniem i dezorganizacją zaplecza. Jednak
tam, gdzie WP wykorzystywało przeszkody terenowe, przygotowane zawczasu punkty
oporu lub obszary zwartej zabudowy, ataki czołgów były do odparcia[30].
Przykładem niech będą: bitwa pod Mławą, oraz bitwa pod Borową Górą, gdzie 2
ppLeg. płk Ludwika Czyżewskiego przez 4 dni odpierał ataki czterokrotnie
silniejszej dywizji pancernej[31].
Pod Mławą 20 DP broniła 30 km
odcinka w oparciu o schrony i przeszkody terenowe (bagna, lasy), wytrzymując
napór przeważających sił niemieckich. Niemcy ponieśli w tej bitwie dużo
dotkliwsze straty niż Polacy. Należy zaznaczyć, że schrony te nie były w pełni
ukończone, ani nie tworzyły linii obrony mogącej równać się z Linią Maginota.
Mimo bohaterstwa żołnierzy, w ciągu kilku zaledwie dni front polski rozpadł się
i nie miała już strona polska czasu na jakiekolwiek strategiczne
przeciwdziałanie.

Opierając swą strategię obronną na
obcych gwarancjach naczelne dowództwo WP zignorowało budowanie samodzielności
obronnej. Choć znana była rozbudowa niemieckich wojsk pancernych i lotnictwa,
II RP wydawała pieniądze na „gadżety ofensywne", jak łodzie podwodne, zamiast
rozbudowywać obronę p - lot. i p - panc, czy tez przygotowywać terytorium kraju
do stawienia oporu. Nie sięgnięto do nauki Clausewitza, który wskazywał siły i
środki nowoczesnej obrony. W 1939 r. Polska miała ok. 4 mln przeszkolonych
rezerwistów, społeczeństwo rwało się do walki. Zmobilizowano jednak tylko ok.
miliona ludzi, chcący walczyć nie dostali broni do ręki, a tymczasem Niemcy
przejęli w Dęblinie 200 tys. sztuk karabinów[32]

Tymczasem gen. Kutrzeba i ppłk Mossor, w
swoim memorandum, złożonym na ręce Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych, marsz.
Rydza - Śmigłego, dostrzegali potrzebę rozbudowy umocnień oraz stworzenia
oprócz wojsk operacyjnych, sił

o charakterze obrony terytorialnej. Żołnierze tych oddziałów broniliby terenów
własnego zamieszkania z największym poświęceniem, odciążaliby wojska operacyjne
od zadań osłonowych, w razie potrzeby mogliby przejść do działań nieregularnych[33].
Niestety, po części z braku czasu, spowodowanego spóźnionym planowaniem, po
części z ignorancji naszych elit, zabrakło operacyjnego przygotowania
terytorium kraju do wojny (fortyfikacje, obrona miast, zapory inżynieryjne,
pola minowe). Obronę Narodową zaczęto tworzyć dopiero w 1937 r. Istniały
również oddziały dywersyjne przy II Oddziale SG, jednak zarówno ON, jak i siły
dywersji wykorzystywały zaledwie ułamek potencjału ludnościowego II RP. Zaś
wojska obrony terytorialnej (narodowej) powinny być podstawowa siłą obronną
kraju małego lub średniego, oraz biednego.

Tymczasem po przełamaniu naszych
cienkich linii obrony, niemieckie dywizje szalały na polskich tyłach z bezczelnie odkrytymi skrzydłami. Trafiły
one w pustkę obronną Polski, ponieważ nie przygotowano w głębi kraju
jakichkolwiek sił obrony mogących atakować skrzydła i tyły niemieckich
jednostek pancernych[34].
Stawiając tylko na wojska operacyjne, naczelne dowództwo polskie dążyło do
rozstrzygnięcia walk w formie bitwy walnej (generalnej). Jednak przewaga
Wehrmachtu w sprzęcie wojennym, oraz nasza słabość w środkach zwalczania
czołgów i samolotów, powinna zastanowić nasze elity nad stworzeniem skutecznej
strategii obrony. Działania nieregularne prowadzone przez siły OT sprowadziłyby
zmagania
polsko - niemieckie do tysięcy potyczek, w których przeciwnik utraciłby swobodędziałania i zdolność manewru. Przed Wehrmachtem stanęłaby groźba utknięcia w Polsce.

Podsumowując, można stwierdzić, że to
nie przewaga nieprzyjaciela, techniczna czy liczebna, czy też wreszcie błędy
dowództwa polskiego na poziomie taktycznym są przyczyną polskiej klęski. Za tak
niekorzystny wynik starcia odpowiadają:

1.     
Zupełne zignorowanie budowania samodzielności obronnej.
Mimo posiadania za sojuszników światowych potęg Polska poniosła klęskę, utracono
100 % terytorium, gdy samotnie walcząca z ZSRR Finlandia tylko ok. 10 %;

2.     
Oparcie swojej doktryny wojennej tylko na wojskach
operacyjnych rozciągniętych wzdłuż granicy w cienką linię obrony. Nie
przygotowano żadnych środków właściwych do obrony własnego terytorium. Nie
wykorzystano rezerw osobowych;

3.     
Zignorowanie jednego z naczelnych imperatywów
strategicznych, mówiących, że nie należy przyjmować sposobów walki przeciwnika
(zwyciężaj strategię strategią - Sun
Tzu, Na wojnie nigdy nie robić tego,
czego chce nieprzyjaciel i to tylko z tego powodu, że tak chce nieprzyjaciel

- Napoleon). Podobnie jak Francuzi w 1940 r. Polacy podłożyli się pod uderzenia Niemców. Klęska Francji jest tym
sromotniejsza, że nie wykorzystali alianci doświadczeń z walk polsko -
niemieckich;

4.     
Brak rozbudowy inżynieryjnej terenu, niedostatek środków
p - panc. i p - lot. Walki w Finlandii i na przedpolach Moskwy wykazały
skuteczność okopanej piechoty, wykorzystującej przeszkody terenowe, w walce z
czołgami. Również skuteczność nalotów na wryte w ziemię wojska była niewielka.

5.     
Zlekceważenie doświadczeń historycznych w walkach z
Niemcami.
Nie zauważono potencjału tkwiącego w prowadzeniu walk sposobem nieregularnym i
nie przygotowano do tego żadnych struktur wojskowych (OT), jak i nie opracowano
takiej taktyki w wojskach operacyjnych.

6.     
Przywiązanie do manewru i bitwy walnej (generalnej), jako
sposobu prowadzenia wojny. Nawet liczniejsze i lepiej uzbrojone wojska Francji
i Wielkiej Brytanii nie oparły się niemieckiej strategii działania pośredniego.

7.     
Lekceważenie zagrożenia wojną, brak przygotowania do
niej. Brak było
u polskich decydentów myślenia strategicznego. Pojawiały się nawet głosy,
że zajęcie Czech przez III Rzeszę wzmacnia bezpieczeństwo II RP[35].
Podobny brak wiary w atak niemiecki miał miejsce przed 22 czerwca 1941 r. w
ZSRR. Również alianci zachodni mieli problem z zajęciem zdecydowanego
stanowiska przeciw Niemcom. Wszelkie ich działania do maja 1940 r. nosiły
znamię demonstracji wojennej.



 

Analizując klęskę Polski, dojść można do
wniosku, że zlekceważenie

i niewykorzystanie wszystkich środków obrony państwa, wymienionych w pracy
Clausewitza prowadzi do porażki. Z drugiej strony, nawet państwo małe i biedne
jest w stanie ustrzec niepodległość, jeśli wykorzysta wszelkie atuty
prowadzenia strategicznej obrony na swoim terytorium.



 

Polska nie zdołała, w 1939 r., swojego
potencjału militarnego (zdolności prowadzenia działań wojennych) przekuć w siłę
obronną, która jest narzędziem umożliwiającym realizację zadań obronnych
(składają się na nią ujęte w struktury organizacyjne rezerwy ludzkie,
materiałowe, obronnie przygotowane terytorium, sposób prowadzenia działań
wojennych). Nie zdołano również wykorzystać korzyści

z prowadzenia strategicznej obrony własnego terytorium. Stało się tak, ponieważ
naszą strategię bezpieczeństwa oparto na wątpliwych filarach.



 

Główna nauka, jaka wypływa z doświadczeń
wojny obronnej 1939 r.

i przygotowań do niej, zawiera się w nakazie budowania samodzielności obronnej.
Sojusze winny być tylko uzupełnieniem własnej zdolności odstraszania i
skutecznej obrony. Państwa małe i średnie winny zawczasu przygotować siłę
obronną, ponieważ brak przestrzeni i głębokość, na jakiej obecnie toczą się
konflikty uniemożliwią im rozwinięcie pełni swych sił w czasie wojny[36].



 

W obecnych czasach nie wolno popełniać
ponownie błędów z 1939 r. i opierać swego bezpieczeństwa tylko na pomocy z
zewnątrz. Mimo, że zagrożenie konwencjonalną wojną na dużą skalę, w naszych
granicach, wydaje się być perspektywą nierealną, należy zawsze spodziewać się
najgorszego i być do tego zawczasu przygotowanym. Nie wolno rozbrajać się
duchowo i moralnie. Należy wyciągnąć wnioski z walk drugiej wojny światowej (w
tym z wojny obronnej Polski) i zdać sobie sprawę z potęgi obrony, aby nie powtórzyła
się katastrofa wrześniowa.



 

Po zakończeniu drugiej wojny światowej
Liddel - Hart sformułował jeden

z ważniejszych wniosków dotyczących ignorancji osób odpowiedzialnych za
podejmowanie strategicznych decyzji: „Gdyby przeciwnicy Niemców uświadomili sobie
te okoliczność od początku (potęgę nowoczesnej obrony) i przygotowali się do
odparcia agresji w sposób pozwalający wykorzystać wszystkie dodatnie strony
obrony, zostałoby światu zaoszczędzone mnóstwo ofiar i tragedii[37]".



 

Wyciągając wnioski z poniesionych klęsk,
współczesna Rzeczpospolita musi posiadać wiarygodna strategię obrony, która
uwzględniałaby wyzwania, zagrożenia i szanse związane z położeniem
geopolitycznym, rozwojem techniki i nauki, obroną własnego terytorium.
Strategia ta, adekwatna do realiów funkcjonowania współczesnej Polski musi
zapewniać skuteczne odstraszanie, a w przypadku agresji, uczynić ja
nieskuteczną.

Bibliografia:

1.    
Adamczyk M., Gmitruk J., Sprawcy klęski wrześniowej przed sądem historii, Warszawa 2005;

2.    
Brodie B., Strategia
w erze broni atomowej,
Warszawa 1963;

3.    
von Clausewitz C., O
wojnie,
Lublin 1995;

4.   
von Ghyczy T.. von Oettinger B.,
Bassford C., Clausewitz o strategii, Warszawa  2002;

5.    
Halder F., Dziennik
wojenny,
Warszawa 1971;

6.     Bezpieczeństwo narodowe
Polski w XXI wieku wyzwania i strategie,
red. Jakubczak R., Flis J., Warszawa
2006;

7.    
Kopański S., Moja
służba w WP 1917 - 1939,
Londyn 1965;

8.     Kutrzeba T., Mossor S., Studium planu strategicznego Polski przeciw
Niemcom,
Warszawa 1987;

9.    
 Liddel - Hart B.H., Strategia. Działania pośrednie, Warszawa
1959;

10.
 Marczak J.,
Jakubczak R., Gąsiorek K., Obrona
terytorialna w obronie powszechnej RP,
Warszawa 1998;

11.
 Marczak J.,
Pawłowski J., O obronie militarnej Polski
przełomu XX - XXI w.,
Warszawa 1995;

12.
Miksche F. O., Uwaga,
broń atomowa,
Warszawa 1958;

13.
Modelski I.,  Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej; [w:]
Zeszyty historyczne, Paryż 1990,
1991, zeszyt 95;

14.
Porwit M., Komentarze
do historii polskich działań obronnych, T. 1 Plany i bitwy graniczne,
Warszawa 1983;

15.
 Pstrokoński S., Podstawy bezpieczeństwa Polski,
Jerozolima 1944;

16.
 Ślaski J., Polska Walcząca, T.1., Warszawa 1999;

17.
 Stachiewicz W., Wierności dochować żołnierskiej.
Przygotowania wojenne

w Polsce oraz kampania 1939 r. w relacjach i rozważaniach Szefa Sztabu Głównego
i Szefa Sztabu Naczelnego Wodza,
Warszawa 1998;

18.
 Sun Tzu, Sztuka wojny, Warszawa 1994;

19.
 Wieczorkiewicz P., Kampania 1939, Warszawa 2001;

20.  Wojna obronna Polski,
wybór źródeł,
Warszawa 1968.


[1]Określenie użyte przez Normana Davisa, historyka
brytyjskiego, popularyzatora historii Polski
w społeczeństwach zachodnich.

[2] Nazionalsozialistische
Partei Deutschlands - Narodowosocjalistyczna Partia Niemiec

[3] „Polska to bękart traktatu wersalskiego" - słowa
W.I. Lenina

[4] Przed rokiem 1935 niemieckie siły zbrojne
ćwiczyły użycie ciężkiego sprzętu bojowego na poligonach w Związku Radzieckim
na podstawie umowy zawartej w Rapallo w 1922 r.

[5] Szerzej o ofensywnych planach Związku
Radzieckiego wobec Europy w pracach W. Suworowa - Lodołamacz, Dzień M, Żołnierze wolności, Ostatnia republika

[6] T. von Ghyczy. B. von Oettinger, C.
Bassford, Clausewitz o strategii, Warszawa
2002, s. 8

[7] B. Brodie, Strategia
w erze broni rakietowej,
Warszawa 1963, s. 45

[8] Bezpieczeństwo narodowe Polski w XXI
wieku, wyzwania i strategie,
red.  R. Jakubczak, J. Flis, Warszawa 2006, s. 37  

[9] Ibidem, s. 38

[10] C. von Clausewitz, O wojnie, Lublin 1995, s. 449

[11] Ibidem, s. 450

[12] Ibidem, s. 422

[13] Ibidem, s. 430

[14] Lew na czele stada baranów, pokona
stado lwów, dowodzonych przez barana
- Napoleon.

[15] Przed drugą wojną światową, w 1937 r. zaczęto
tworzyć bataliony obrony narodowej, jednak do 1939 r. sformowano tylko 82
bataliony (ok. 50 tys. żołnierzy). Tymczasem stan rezerw osobowych wynosił
ponad 4 mln osób. Formacje terytorialne zaczęto tworzyć dopiero w warunkach
fizycznego zagrożenia bytu narodu, przy poważnych brakach kadrowych oraz broni.

[16] Wojna obronna Polski, wybór
źródeł,
Warszawa 1968, s. 94

[17] J. Marczak, R.
Jakubczak, K. Gąsiorek, Obrona
terytorialna w obronie powszechnej RP,
Warszawa 1998, s. 5

[18] M. Porwit, Komentarze do historii
polskich działań obronnych, T. 1 Plany i bitwy graniczne,
Warszawa 1983, s. 115

[19] J. Marczak, J.
Pawłowski, O obronie militarnej Polski
przełomu XX - XXI w.,
Warszawa 1995, s. 36

[20] S. Kopański, Moja służba w WP 1917 - 1939, Londyn
1965, s. 269 - 270

[21] P. Wieczorkiewicz, Kampania 1939, Warszawa 2001, s. 18

[22] W. Stachiewicz, Wierności dochować żołnierskiej.
Przygotowania wojenne w Polsce oraz kampania 1939 r. w relacjach i rozważaniach
Szefa Sztabu Głównego i Szefa Sztabu Naczelnego Wodza,
Warszawa 1998, s.
658

[23] I. Modelski, Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej; [w:]
Zeszyty historyczne, Paryż 1990,
1991, zeszyt 95, s. 131 - 132

[24] J. Ślaski, Polska Walcząca, T.1., Warszawa 1999, s. 28

[25] S. Pstrokoński, Podstawy bezpieczeństwa
Polski
, Jerozolima 1944, s. 17

[26] F.O. Miksche, Uwaga, broń atomowa, Warszawa 1958, s.
72

[27] J. Marczak, R.
Jakubczak, K. Gąsiorek, op. cit., s. 110 - 111

[28] M. Adamczyk, J.
Gmitruk, Sprawcy klęski wrześniowej przed
sądem historii,
Warszawa 2005, s. 270

[29] F. Halder, Dziennik wojenny, Warszawa 1971, s. 126

[30] P. Wieczorkiewicz, op.
cit., s. 32

[31] J. Ślaski, op. cit., s. 34

[32] J. Marczak, J.
Pawłowski, op. cit., s. 37

[33] T. Kutrzeba, S. Mossor, Studium
planu strategicznego Polski przeciw Niemcom,
Warszawa 1987, s. 130 - 136

[34] J. Marczak, R.
Jakubczak, K. Gąsiorek, op. cit., s. 111

[35] M. Adamczyk, J.
Gmitruk, Sprawcy klęski wrześniowej przed
sądem historii,
Warszawa 2005, s. 268

[36] J. Marczak, R.
Jakubczak, K. Gąsiorek, op. cit., s. 36

[37] B. H. Liddel - Hart, Strategia.
Działania pośrednie,
Warszawa 1959, s.
381

Zobacz także tego autora