Gdzie idzie Europa
Partie populistyczne o charakterze narodowym sa wprawdzie ciałem „obcym“ w politycznym mainstreamie europejskim, nie sa jednak zjawiskiem nowym w polityce. Nowoscia natomiast jest brak instrumentow politycznych, brak odwagi cywilnej, niezaradnosc, brak umiejetnosci obchodzenia sie z nimi oraz niski prog niezgody na ich dzialanosc. Widoczne jest to rowniez w blogosferze. Samo oburzenie jednak nie wystarczy, chyba, ze chodzi nam o uspokojenie sumienia lub o „walke“ z wlasnym nadcisnieniem, rowniez plaga czasow wspolczesnych.
Dlatego tez pozwole sobie na pare uwag dotyczacych obchodzenia sie z tym zjawiskiem, ktore wywoluje niepokoj nie tylko w blogosferze.
Otoz. decydujac sie na demokracje godzilismy sie jednoczesnie na obecnosc owych partii i glosow ich czlonkow w obszarze politycznym i medialnym. Sam placz i rozpacz z powodu ich obecnosci nie wystarcza. Niezbedny jest bowiem opor obywatelski. Opor ten zaklada niejako przewracanie barier i dzialanosc nie tylko parlamentarna. Konieczny jest rowniez sprzeciw pozaparlamentarny.
Problem komplikuje sie, gdy na dzialalnosc owych partii jest obywatelskie przyzwolenie. Nie znam dokladnie proporcji ich wystepowania w Polsce, lecz „wysluchuje“ wyraznie ich obecnosc w mediach oraz zapotrzebowanie na tego rodzaju glosy.
Otwarta kwestia jest czy polityczne znaczenie partii skrajnych politycznie bedzie w przyszlosci roslo. O tym jednak zadecyduja poslowie partii opozycyjnych, rowniez nasze reprezentantki i reprezentanci w Parlamencie Europejskim. Datego tez powinnismy odwolywac sie do obowiazku naszych reprezentantow od gminy poczawszy, konczac na PE celem opracowania strategii traktowania populistycznych, skrajnie prawicowych glosow w polityce. W ostatnich 15 latach pojawily sie owe partie lub zyskaly na znaczeniu w Niemczech, Holandii, Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii oraz ostatnio w Danii i na Wegrzech. Nie jestemy wiec osamotnieni na bezludnej wyspie i populizm oraz tendencje skrajnie prawicowe kwitna.



Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz