Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Anna Dziduszko-Rościszewska: Co dalej z Amerykańskim Marzeniem?

Anna Dziduszko-Rościszewska: Co dalej z Amerykańskim Marzeniem?


07 luty 2009
A A A
Recesja nie tylko wstrząsnęla amerykańską gospodarką, lecz również pozbawiła tysięcy Amerykanów szansy na spełnienie ich Amerykańskiego Marzenia.

Amerykanie przyzwyczaili się do życia na kredyt. Banki udzielały różnego rodzaju kredytów długo bądź krótko terminowych m.in. na samochód czy dom, bez właściwej weryfikacji zdolności kredytobiorcy do jego spłaty. Społeczeństwo konsumowało coraz więcej i więcej... na kredyt. Stabilność gospodarcza oraz „pewne” miejsce pracy dawały poczucie bezpieczeństwa, które  przekładało się na przekonanie o trwałości istniejącego systemu. Popyt na nieruchomości przewyższał podaż, co powodowało ciągły wzrost cen mieszkań i w rezultacie wzrost wartości udzielanych kredytów bankowych. „Balon” zadłużeniowy, wywołany nadmierną konsumpcją, chciwością bankierów,  jak również spekulacjami na rynku nieruchomości sprawił, iż banki straciły płynność finansową. Sytuacja ta doprowadziła w rezultacie do kryzysu w sektorze bankowym. Taka jest geneza recesji gospodarczej w USA, pozbawiającej tysiące Amerykanów szansy na spełnienie ich Amerykańskiego Marzenia.

A czymże ono jest? American Dream, to dla większości Amerykanów szybko zakupiony wymarzony dom z ogródkiem (nierzadko o standardzie przekraczającym dochody), samochód, wakacje, stabilna praca, czyli normalne życie. To tania żywność, media, ropa (w latach 40-tych i 50-tych nawet za darmo). To również synonim sukcesu, mitu od pucybuta do milionera  osiągniętego dzięki ciężkiej pracy ale i szczęściu. Obecnie jednak mit ten ma tendencję odwrotną – od milionera do bankruta.

Widmo recesji gospodarczej sprawiło, iż coraz więcej osób traci pracę, a co za tym idzie możliwość spłaty zaciągniętych kredytów. Z danych opublikowanych przez Departament Pracy z grudnia 2008 wynika, że bez pracy jest ponad 4,61 mln obywateli, co stanowi ok. 7,2% społeczeństwa (w samym tylko grudniu pracę straciło ponad 0,5 mln osób). Są to wskaźniki najwyższe od 26 lat. Największe bezrobocie występuje w stanach Michigan (10,6%) i Rhode Island (10%), najmniejsze zaś w Wyoming (3,4%). Analizując bezrobocie pod względem regionalnym można zauważyć, że największe jest  ono w części południowo-wschodniej oraz południowo-zachodniej. W środkowych stanach sytuacja jest lepsza, procent bezrobotnych waha się od 2-4%. Nasuwa się stąd jasny wniosek, iż kryzys dotknął przede wszystkim uprzemysłowioną część USA.

Wzrost bezrobocia pociągnął za sobą spadek konsumpcji, produkcji przemysłowej i zamówień (w ciągu dwóch ostatnich miesięcy o 10%), a więc dalsze redukcje zatrudnienia. Zdaniem analityków liczba bezrobotnych będzie wciąż rosnąć, i może wynieść 9% (dotychczasowe wyniki przekroczyły oczekiwania analityków, stąd trudno oszacować dokładną wartość). Załamaniu amerykańskiej gospodarki, a co za tym idzie rynku pracy towarzyszy niepewność tysięcy gospodarstw domowych o swoją przyszłość. Osobom, które nie są w stanie spłacać zaciągniętych kredytów, banki zajmują majątki, ale nie odzyskują pożyczonych środków pieniężnych, a przejęte nieruchomości z każdym dniem tracą na wartości. Ponadto banki wprowadziły obostrzenia przy udzielaniu kredytów hipotecznych, co przełożyło się na spadek popytu na domy. Z danych opublikowanych przez Census Bureau ponad 19 mln domów czeka na sprzedaż lub wynajęcie.

„Topnieje” również mit ogólnie dostępnej pracy. Jest o nią coraz trudniej, wydłuża się też czas szukania pracy. Jedna trzecia z zarejestrowanych osób szuka pracy przez co najmniej 6 miesięcy. Dotyczy to zarówno pracowników wysoko wykwalifikowanych (tzw. White Collar Workers), jak i niewykwalifikowanych (tzw. Blue Collar Workers).  Większość z nich jest "zbyt bogata", aby ubiegać się o pomoc społeczną (prócz zasiłków na bezrobocie), gdyż należy nie posiadać niczego, by pomoc taką uzyskać.

Nastrój niepokoju jest odczuwalny zarówno wśród pracujących, jak i tych, którzy nie mają pracy. Coraz częściej podnoszą się głosy, iż za brak pracy odpowiedzialni są Chińczycy, gdyż wiele amerykańskich firm przeniosło produkcję do Państwa Środka. Powstał nawet pomysł przyjęcia narodowej klauzuli “Buy American”, polegającej na wykorzystywaniu amerykańskich półproduktów przy realizacji inwestycji i robót publicznych, zapowiadanych w ustawie o pomocy dla gospodarki. Ostatecznie Senat ugiął się pod głosami krytyki płynącymi z całego świata i klauzulę złagodził.

Coraz więcej Amerykanów wątpi w możliwość spełnienia Amerykańskiego Marzenia. Wśród Polonii amerykańskiej przeważają głosy, że „to nie ta sama Ameryka, co kiedyś”. Również obywatele amerykańscy tracą optymizm. Wzrastające ceny oraz możliwość utraty pracy sprawiają, iż Stany Zjednoczone przestają być krajem dobrobytu, zaś wiele rodzin obawia się, że nie będzie w stanie spłacić zaciągniętych kredytów. To, co tak szybko udało im się uzyskać dzięki pożyczkom, teraz może być równie szybko utracone. Niepewność oraz strach przed przedłużającą się recesją uwypukliły kruchość mitu Amerykańskiego Marzenia. 

Czy Obama odbuduje mit Amerykańskiego Marzenia? Ci, co głosowali na Obamę, widzieli w nim szansę na zmiany i poprawę sytuacji gospodarczo-społecznej. Dla przeciętnego mieszkańca USA liczy się „własne podwórko”, a nie polityka międzynarodowa i amerykańskie zaangażowanie na świecie. Przyjęcie przez administrację Obamy planu ratunkowego dla gospodarki, opiewające na 825 mld USD dało nadzieję wielu Amerykanom na powrót na rynek pracy. Zapowiadane gigantyczne inwestycje w infrastrukturę przypominają realizację założeń New Dealu w czasach Wielkiego Kryzysu. Kolejnym bodźcem do rozwoju gospodarki mają być obniżki podatków, które mają pobudzić konsumpcję, a co za tym idzie, produkcję. Jeszcze istotniejsze wydaje się być doprowadzenie do równowagi w bilansie płatniczym, a więc zwiększenie roli eksportu.

Czy Amerykańskie Marzenie przetrwa kryzys? Jest ono wpisane w kulturę i świadomość amerykańską, stąd powinno zostać zachowane. Moim zdaniem wielu Amerykanów zredefiniuje je, dostosowując do nowej rzeczywistości. Zmniejszą liczbę zaciąganych kredytów, dostosują swoje potrzeby do warunków, w jakich przyjdzie im żyć. Część przeczeka recesję, a gdy tylko będzie ku temu okazja, rozpocznie na nowo spełnianie swojego Amerykańskiego Marzenia, zaciągając kolejne pożyczki. Pozostanie zapewne część, która uzna, iż kryzys był rodzajem memento, iż wszystko, nawet mity, mogą sie kiedyś skończyć.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.