Czeska demografia przeżywa załamanie
Republika Czeska była przez wiele lat wskazywana jako demograficzny wzór dla innych europejskich państw. To już jednak przeszłość. Najnowsze statystyki dotyczące liczby urodzeń w Czechach są jeszcze gorsze od najbardziej pesymistycznych prognoz ekspertów.
Wprawdzie oficjalne dane mają zostać przedstawione w ciągu najbliższych kilku tygodni, ale dziennik „Hospodářské noviny” w ubiegłym tygodniu przedstawił najnowsze statystyki. Zgodnie z informacjami pochodzącymi z siedemdziesięciu szpitali położniczych (w nich przed dwoma laty urodziło się 86 proc. wszystkich noworodków), w ubiegłym roku w Czechach na świat przyszło około 77,9 tys. dzieci. Spadek rok do roku wyniósł tym samym 7,6 proc.
Czeski Urząd Statystyczny kilka lat temu prognozował, że w 2025 roku na świat przyjdzie 90,6 tys. dzieci, a według najbardziej pesymistycznego scenariusza 85,7 tys. Liczba urodzeń z roku 2025 miała zostać więc osiągnięta w 2029 roku. Eksperci wypowiadający się dla gazety podkreślają, że Czechy ze współczynnikiem dzietności 1,25 dziecka na kobietę (w 2022 roku było to jeszcze 1,64) zbliżyły się do poziomu Litwy, Włoch czy Hiszpanii, czyli państwa „tradycyjnie” kojarzonych z poważnymi problemami demograficznymi.
Przemiany społeczne
Czytając artykuły zamieszczone w ostatnich dniach na łamach dziennika „Hospodářské noviny” można przeżyć swoiste deja vu. Przed rokiem ta sama gazeta na swoim portalu internetowym również pisała o danych demograficznych, które negatywnie zaskoczyły nawet specjalistów. Alarmowała ona w maju ubiegłego roku, że zgodnie z danymi za pierwszy kwartał 2025 roku, na świat przyjdzie jeszcze mniej dzieci niż w roku 2024.
Zasadniczo wyraźny trend spadkowy jest widoczny od kilku lat. Jeszcze w 2021 roku w czeskich szpitalach położniczych odnotowano 111,7 tys. urodzeń. Jak przypomina wspomniany dziennik, przez wcześniejszą dekadę wskaźnik ten utrzymywał się na tym samym poziomie. Znaczące tąpnięcie nastąpiło więc w ciągu ostatnich czterech lat.
Zmiany demograficzne są wprost proporcjonalne do przemian zachodzących w hierarchii wartości Czechów, o czym świadczą badania opinii publicznej. Jeszcze w 2005 roku dla 73 proc. badanych niezbędnym elementem satysfakcjonującego życia było właśnie posiadanie potomstwa. W analogicznym sondażu z 2022 roku było to już tylko 41 proc. Wśród młodych kobiet do 29. roku życia odnotowano spadek z 65 do zaledwie 22 proc.
Przyczyny
Praktycznie w każdym europejskim kraju za przyczyny niskiej dzietności uważa się niemal te same czynniki. Czescy specjaliści uważają, że negatywna zmiana demograficzna po roku 2021 ma związek z pandemią koronawirusa, wybuchem wojny na Ukrainie, wysokimi cenami mieszkań, zmianami klimatycznymi czy pogorszeniem sytuacji ekonomicznej w Czechach.
Do głównych przyczyn kryzysu demograficznego zaliczono tym samym obawy młodych ludzi związane zarówno z przyszłością, jak i z bieżącymi problemami Republiki Czeskiej. Zwłaszcza sytuacja mieszkaniowa w tym kraju pozostaje trudna, a według europejskich rankingów Praga pozostaje jednym z najdroższych miast na kontynencie.
Niepewna sytuacja na rynku pracy jest czynnikiem znanym obecnie w całym świecie zachodnim. Czechy pod tym względem nie różnią się od reszty państw, więc nie dają one pewności zatrudnienia. Z tym wiąże się dodatkowo problem ze znalezieniem pracy w niepełnym wymiarze godzin, żeby móc połączyć obowiązki zawodowe z opieką nad dzieckiem i z jego wychowaniem.
W ubiegłym roku eksperci komentujący opublikowane wówczas statystyki demograficzne twierdzili, że jedną z najważniejszych przyczyn jest też późne rodzicielstwo. Czeszki według statystyk najczęściej rodzą pierwsze dziecko w wieku 29 lat, co ma być spowodowane głównie ze zdobywaniem przez nie wyższego wykształcenia. Dłuższa edukacja jest tymczasem równoznaczna z późniejszym wejściem na rynek pracy, a w konsekwencji właśnie z odkładaniem decyzji o potomstwie.
Kłopoty z płodnością
Na inny problem jeszcze przed publikacją „Hospodářskich novin” wskazywał portal internetowy tygodnika „Echo”. Zgodnie z niedawnymi danymi opublikowanymi przez Czeski Urząd Statystyczny, w Republice Czeskiej coraz więcej osób ma kłopoty z otyłością. W ciągu ostatnich trzech lat liczba takich osób się zwiększyła, a statystyczny młody Czech poniżej 16. roku życia ma nadwagę.
Przekłada się to również na odsetek rodzących kobiet, które trafiają do szpitali położniczych z nieprawidłową wagą. W ubiegłym roku otyłych było 18 proc. z nich, zaś już na początku ciąży z nadwagą mierzyło się 24 proc. badanych. Gazeta przypomina, że otyłość grozi w takich przypadkach niepłodnością, poronieniami, przedwczesnymi porodami, koniecznością przeprowadzenia carskiego cięcia albo też urodzeniem dziecka o masie powyżej 4000 gramów.
Nieprawidłowa waga wśród nastolatek zwiększa ryzyko ich niepłodności. Problem ten dotyczy jednak nie tylko kobiet. Eksperci cytowani przez „Echo” twierdzą, że otyłość u mężczyzn przekłada się choćby na obniżone libido, nadmiar żeńskiego hormonu estrogenu czy na zaburzenia erekcji. Aktualnie w Czechach kłopoty ze spłodzeniem potomstwa ma nawet co czwarta para.
Standardowe rozwiązania
Wypowiadający się dla mediów lekarze z placówek położniczych twierdzą, że wśród rodzących kobiet dominują obecnie te w wieku od 30 do 38 lat. Tym samym nadal nastolatkami są osoby urodzone w latach 2007-2010, gdy w Republice Czeskiej rodziło się rocznie od 114 do nawet 119 tys. dzieci. Pojawia się jednak pytanie, czy przy tak dużej zmianie priorytetów życiowych wśród młodych ludzi ów wyż demograficzny przyczyni się w dalszej perspektywie do poprawy obecnych wskaźników.
Wydaje się, że czescy politycy nie mają żadnych nowatorskich pomysłów na zmianę takiego stanu rzeczy. Proponują oni na ogół rozszerzenie dotychczasowych programów prorodzinnych. Nowy minister pracy i polityki społecznej Aleš Juchelka z ruchy ANO 2011 miał spodziewać się jeszcze gorszych statystyk, ale i tak nie ma on zasadniczo żadnych nowych propozycji. W rozmowie z „Hospodářskimi novinami” wymienił on możliwość wprowadzenia płacy na pół etatu, ulg podatkowych czy zmniejszenia opłat za przedszkola.
Co ciekawe, Juchelka przyznał dziennikarzom wprost, że nie wierzy w skuteczność wymienionych wyżej rozwiązań. Przynajmniej deklaratywnie inny sposób myślenia reprezentuje koalicja ANO, Wolności i Demokracji Bezpośredniej (SPD) i Kierowców dla Siebie (MOTO). Kwestia demograficzna została uwzględniona w ogłoszonym w ubiegłym tygodniu programie gospodarczym rządu Andreja Babisza, który zakłada chociażby budowę nowych mieszkań. Rocznie ma ich powstawać 50 tys., a jedna piątą z nich będą stanowić lokale budowane przez państwo.
Raczej niepopularnym wśród elektoratu wspomnianych partii rozwiązaniem problemów demograficznych ma być zwiększenie liczby imigrantów. Media donosiły, że początkowo ANO proponowało osiedlenie do 2030 roku kolejnych 100 tys. obcokrajowców, lecz w ostatecznej wersji strategii nie określono ich dokładnej liczby. Celem rządu ma być zwłaszcza zachęcenie do przyjazdu wysoko wykwalifikowanych zagranicznych pracowników, którzy będą mogli liczyć na przyspieszoną ścieżkę otrzymania wizy.
Nieuniknione konsekwencje
Spadające wskaźniki urodzeń mają już swoje namacalne konsekwencje. Wspomniane dane zebrano na podstawie informacji udzielanych przez oddziały położnicze, które z powodu braku pacjentów powoli zaczynają być zamykane. W 2024 roku zamknięto dwa szpitale, a w ubiegłym roku rozpoczęto dyskusje na temat likwidacji dziesięciu kolejnych placówek. Mała liczba urodzeń jest zresztą niekorzystna także z punktu widzenia utrzymania poziomu swoich umiejętności przez personel medyczny. Jedna trzecia szpitali już w tej chwili przyjmuje mniej porodów niż minimum zalecane przez Czeskie Towarzystwo Ginekologii i Położnictwa.
Demografia ma zdaniem ekspertów duży wpływ na gospodarkę. Z powodu spadającej dzietności coraz bardziej obciążony będzie czeski system emerytalny. Na ten narastający problem starał się zareagować poprzedni rząd Petra Fiali. Przeprowadził on reformę polegającą na podwyższeniu wieku emerytalnego z 65 do 67 lat oraz ograniczeniu wysokości emerytur dla kolejnych roczników kończących swoją aktywność zawodową.
Na podobne zmiany raczej trudno przygotować system edukacyjny. Konieczne będzie zapewne zamknięcie przedszkoli i szkół. Pod znakiem zapytania staje w tym kontekście sens realizacji niektórych założeń dotychczasowej polityki prorodzinnej, takich jak właśnie zwiększenie liczby miejsc w żłobkach i przedszkolach, żeby młodzi rodzice mogli pogodzić życie rodzinne z pracą zarobkową.
Ogółem w Czechach można zauważyć dwa podstawowe podejścia do kryzysu demograficznego. Część ekspertów obawia się właśnie opisanych skutków gospodarczych zmniejszającej się dzietności, czyli konieczności likwidowania niektórych usług oraz wprowadzania zmian w systemie emerytalnym. Inni zwracają uwagę na fakt, że katastroficzne scenariusze są kreślone od dawna, tymczasem sytuacja ekonomiczna społeczeństwa stale się poprawia. Specjaliści są jednak zgodni w sprawie zachodzących zmian – w najbliższym czasie wskaźniki demograficzne w Republice Czeskiej się nie poprawią.
Maurycy Mietelski
fot. Alexandru Panoiu / Wikimedia Commons (CC BY 2.0)



Czeska demografia przeżywa załamanie
Czy zabito „The Washington Post”?
Awantura o litewskie media publiczne
Australia chroniąc dzieci chce być przykładem dla świata