Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Somalia/ Historyczna sesja parlamentu


27 luty 2006
A A A
Pierwszy raz od momentu swego powołania i powrotu z wygnania w Kenii somalijski parlament zebrał się na rodzinnej ziemi. Do historycznej sesji doszło w niedzielę w mieście Baidoa. Można to uznać za jeden z przejawów odradzania się zanarchizowanego i de facto upadłego od 1991 r. państwa. Wiele znaczący jest jednak fakt, że parlament nie mógł ze względów bezpieczeństwa zebrać się w kontrolowanej przez miejscowych „Panów wojny” stolicy w Mogadiszu.

Była to pierwsza sesja tymczasowego parlamentu od momentu jego powołania w 2000 roku w Kenii, a równocześnie jego pierwsza sesja na terytorium Somalii od powrotu deputowanych do ojczyzny w lipcu 2005 r. Obrady miały miejsce w mieście Baidoa odległym o ok. 250 km od Mogadiszu, w specjalnie przygotowanym w tym celu budynku dawnego magazynu żywnościowego. Sesja odbywała się pod bardzo silną ochroną. Mimo to deputowani musieli przełknąć żądanie kontrolującego Baidoa „Pana wojny” Adena Mohammeda Saransora, który zabronił im noszenia broni w „jego” mieście.

W sesji wzięło udział 205 z 275 członków parlamentu. Uczestniczył w niej również tymczasowy prezydent Abdullahi Yusuf Achmed, minister ds. kontaktów rządu z parlamentem Abdirahman Iddi oraz przedstawiciel ONZ w Somalii Francois Fall.

Yusuf określił zebranie parlamentu jako „historyczną szansę dla parlamentu, rządu i całego narodu Somalii”. Wezwał również deputowanych do kontynuowania prac nad powołaniem stabilnego rządu narodowego.
Fall z kolei, stwierdził, że społeczność międzynarodowa oczekuje od somalijskich polityków dalszych działań na rzecz zaprowadzenia pokoju. „Jesteście na rozdrożu i macie wybór, który powinniście łatwo podjąć. Wybór między tym by anarchia i chaos nadal panowała w waszym kraju, a poprowadzeniem Somalijczyków w kierunku pojednania i odbudowy, pokoju i pomyślności” powiedział przedstawiciel ONZ.

Za optymistycznymi słowami kryje się jednak o wiele bardziej skomplikowana rzeczywistość. Parlament jest podzielony pomiędzy zwolenników prezydenta Yusufa, a koalicję wielu „Panów wojny” skupioną wokół jego rywala – przewodniczącego parlamentu Sharifa Hassana Sheikha Adana. Te dwie grupy dzielą się przede wszystkim w sprawie utrzymania na terytorium Somalii obecności zagranicznych sił pokojowych i kwestii czy centralne organy państwa powinny działać w Mogadiszu. To jeden powodów, dla których parlament nie zbierał się tak długo. Sesja w Baidoa była trudnym kompromisem pomiędzy nimi, osiągniętym głównie dzięki mediacji prezydenta Jemenu.

Wiele znaczący jest też fakt, że parlament nie mógł ze względów bezpieczeństwa zebrać się w kontrolowanej przez miejscowych „Panów wojny” stolicy w Mogadiszu. W zeszłym tygodniu doszło tam do zaciętych starć pomiędzy rywalizującymi klanami, w których zginęły 33 osoby, a setki uciekło z miasta. Wielu „Panów wojny” z Mogadiszu otwarcie zresztą bojkotuje powołane na emigracji tymczasowe centralne organy państwa.

Tymczasowy parlament jest czternastym z kolei, jaki próbowano powołać od momentu destabilizacji państwa na początku lat 90-tych.

Od 1991 r., kiedy to obalono komunistycznego prezydenta Siada Barre, Somalia nie posiada efektywnie działającego rządu centralnego. Somalia jest klasycznym państwem „upadłym”, w którym nie działają żadne państwowe instytucje, a miejscowe klany i ich „Panowie wojny” podzielili pogrążony w anarchii kraj na swe strefy wpływów.

Po pewnym czasie, z międzynarodową pomocą główne organy władzy państwowej zaczęły się jednak odradzać na wygnaniu w sąsiedniej Kenii. Do Somalii powrócił wyłoniony po kompromisowych negocjacjach prezydent Abdullahi Yusuf Achmed oraz kierowany przez Ali Mohammeda Ghediego Tymczasowy Rząd Narodowy (Transitional National Government) powołany z wielkim trudem w 2000 roku. Rezydują oni obecnie w mieście Jowhar.

Za: BBC, „Independent”