Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Wschód Mongolia/ Od dwóch tygodni trwają protesty

Mongolia/ Od dwóch tygodni trwają protesty


20 kwiecień 2006
A A A
Mieszkaniec Mongolii podpalił się na centralnym placu Ułan-Bator 18 kwietnia, w proteście przeciw fatalnej sytuacji ekonomicznej, w jakiej żyje ludność tego kraju. Desperata udało się na szczęście uratować, zdążył on już także udzielić w szpitalu pierwszego wywiadu. Komentując swoje obrażenia (rozległe poparzenia drugiego stopnia) powiedział: „To jest nic w porównaniu do tego jak biednie żyją ludzie w Mongolii. Mój ból nie może się równać z bólem ich codziennego życia”.

Obecne protesty w Mongolii rozpoczęły się na dużą skalę 5 kwietnia po zawarciu przez rząd kierowany przez M. Enkhbolda porozumienia z kanadyjską firma Ivanhoe Mines (IVM). Umowa dotyczy eksploatacji bogatych złóż miedzi i złota w rejonie Oju-Tolgoj (Turkusowa Góra, położony w regionie Południowej Gobi). Przeciwnicy domagają się renegocjowania niekorzystnego ich zdaniem dla Mongolii porozumienia. Przeciw umowie wystąpiła część opozycji, a tarcia pojawiły się również w obrębie samego gabinetu (krytyczny stosunek wyraził np. minister przemysłu i handlu B. Jargalsaikhan).

Skala protestów najwyraźniej przerosła organizatorów. Akcja, skierowana początkowo przeciw porozumieniu z kanadyjskim przedsiębiorstwem, przyciągnęła inne kręgi społeczne niezadowolone z warunków życia w Mongolii. Przykładem właśnie trzydziestokilkulatek, ojciec trójki dzieci, który próbował dokonać spektakularnego samospalenia. Swoje dramatyczne „wystąpienie” zaplanował on starannie: udzielił wywiadu telewizji Eagle-TV, w którym skrytykował obecny porządek panujący w Mongolii i tragiczny stan jakości życia obywateli oraz zarekomendował konieczne zmiany. Jego apel nie został jednak poważnie potraktowany, nawet przez samych protestujących na placu SucheBatora.

Następnie udał się on na stację benzynową, gdzie zakupił niezbędne akcesoria (oraz wódkę dla dodania sobie dla odwagi), a potem podpalił się na oczach protestujących. Po pierwszym szoku, zaskoczeni przeciwnicy rządu zdołali mu jednak uratować życie. „Najważniejsze osoby w państwie i gubernatorzy żyją w miastach i nie widzą, co się dzieje na prowincji” – mówił wcześniej niedoszły samobójca. Jeden z protestujących skomentował sytuację zwracając się do rządzących: „To nie jest człowiek należący do jakiegoś ruchu społecznego, to zwyczajny obywatel, który ma troje dzieci. Taka jego reakcja pokazuje, jak bardzo ludzie są zdesperowani”.

Organizatorzy protestów z organizacji „Radykalne Reformy” wezwali do opamiętania: „To jest państwo demokratyczne. Samookaleczania się czy samospalenia nic nie dadzą”.

Mongolia i Ivanhoe Mines

Jednak wydaje się, że źródło ostatnich niepokojów w Ułan-Bator leży bezpośrednio nie tyle w sytuacji ekonomicznej społeczeństwa (choć ta niewątpliwie wywiera istotny wpływ), co raczej w rozgrywkach o dostęp do surowców. Okazuje się, że nieco zapomniana i niedoceniana przez lata Mongolia posiada z punktu widzenia zagranicznych inwestorów większe atuty, niż się dotąd wydawało. Chodzi o surowce mineralne.

Według wstępnych kalkulacji, złoża w rejonie Oju-Tolgoj zawierają ogółem ponad milion ton cennych minerałów, w tym także tych najcenniejszych: miedzi oraz złota. Szacunki mówią o potencjalnie ogromnych ilościach złóż. Bogactwa Oju-Tolgoj mają zapewnić opłacalną eksploatację na wysokim poziomie przez 35 lat. W samej tylko pierwszej fazie IVM zapowiada inwestycje rzędu wielkości 1,15 miliarda dolarów, co świadczy o strategicznym znaczeniu mongolskich złóż. Robert Friedland, prezes IVM, nazwał Mongolię „najlepiej strzeżonym sekretem rozwijających się rynków Azji”. IVM realizuje w Mongolii kilka dużych projektów (por. oficjalna strona IVM): wydobycie węgla w Nariin Sukhait, miedzi i złota w Bronze Fox. Firma prowadzi badania eksploracyjne także w innych regionach kraju. Nie ulega wątpliwości, że napływ inwestycji zagranicznych sam w sobie jest potrzebny mongolskiej gospodarce.

Spekulacje w mongolskiej prasie wywołała wizyta byłego sekretarza stanu USA Jamesa Bakera (18-22 marca). Jego przyjazd anonsowano jako pobyt na uroczystościach związanych z 800-ną rocznicą utworzenia Wielkiego Imperium Mongolskiego przez dynastię Dżyngis-Chana. Jednak np. gazeta „Onoodor” napisała, że prawdziwy cel odwiedzin amerykańskiego dostojnika był dużo bardziej prozaiczny: firma (kancelaria prawnicza), w której obecnie pracuje Baker, ma być bowiem związana z IVM, a sam Baker występował w Ułan-Bator jako lobbysta. Baker miał wywierać presję na mongolski rząd, by ten jak najszybciej zawarł „porozumienie stabilizacyjne” z IVM; w przeciwnym razie groził podobno wycofaniem się zagranicznych inwestorów z Mongolii. „Porozumienie stabilizacyjne” miało regulować m.in. sprawy związane z  opodatkowaniem i inne kwestie prawno-finansowe. Sam Baker stwierdził, że sprawa umowy istotnie była tematem prowadzonych przez niego rozmów, jednak jego rola ograniczała się do „pomocy i wsparcia”.

Te wyjaśnienia jak widać nie okazały się dla wszystkich przekonujące. 5 kwietnia kilka mongolskich partii, organizacji pozarządowych i ruchów obywatelskich rozpoczęło protesty na centralnym placu Ułan-Bator (Plac SucheBatora). Ich żądania dotyczyły z początku zmiany treści porozumienia z IVM (które w końcu podpisano), wysunięte zostały także postulaty polityczne: rozwiązania Wielkiego Churału (parlamentu), dymisji rządu oraz zbadania zarzutów stawianych publicznie prezydentowi Nambarynowi Enkchbajarowi, związanemu z rządzącą postkomunistyczną Mongolską Partią Ludowo-Rewolucyjną.

W trwającej już dwa tygodnie okupacji placu udział brało od pięciuset do trzech tysięcy osób. Rozstawili oni namioty (mongolskie jurty) i pomimo kilkukrotnych akcji sił bezpieczeństwa, jak dotąd odmawiali opuszczenia centrum stolicy.

Do ruchów „Radykalne Reformy”, „Nowa Fala”, „Zdrowe Społeczeństwo” przyłączyły się także inne niezadowolone z sytuacji w państwie grupy ludności. Tak jest w przypadku drobnych kupców z targowiska SAPU, które spłonęło doszczętnie trzy miesiące temu. Zdesperowani właściciele straganów domagają się od rządu wypłaty odszkodowań. Od kilku dni zmienili oni formę protestu i prowadzą obecnie głodówkę. Ich postulaty, podobnie jak żądania polityczne, są jednak odrzucane przez rząd. Tym niemniej 19 kwietnia z protestującymi kupcami spotkali się trzej ministrowie (zdrowia – L. Odonczimel, pomocy społecznej i pracy – L. Gundalaj i sprawiedliwości i spraw wewnętrznych – D. Odbajar), którzy zapewnili, że zajmą się ich sytuacją. Wcześniej podobne obietnice handlarze otrzymali od doradców prezydenta, którzy także pofatygowali się na plac.

Na podst. mongolia.neweurasia.com, mongolia-web.com