Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Chillout Rzucanie po kabinie samolotu, czyli kofeina szkodzi

Rzucanie po kabinie samolotu, czyli kofeina szkodzi


25 kwiecień 2015
A A A

Chwile grozy przeżył prezydent Serbii, który leciał samolotem z oficjalną wizytą do Watykanu. Maszyna z Tomislavem Nikoliciem na pokładzie przez kilka minut pikowała po tym, jak jeden z pilotów przez przypadek rozlał na kokpit kawę.

Nikolić wraz ze swymi doradcami leciał samolotem Falcon-50 z oficjalną wizytą z Belgradu do Stolicy Apostolskiej, "mającą potwierdzić dobre stosunki między Watykanem a Serbią". Do celu jednak nie doleciał. Samolot zawrócił, gdy znajdował się 10 km nad Adriatykiem. Pierwsze doniesienia prasowe mówiły o awarii związanej z silnikiem. Jak się okazało, nic takiego nie miało miejsca - maszyna była w pełni sparwna, a powodem nieoczekiwanego powrotu była... kawa.

Rzucanie po całej kabinieWikipedia Commons
 
Oto bowiem jeden z pilotów Bojan Zorić, rozlał kawę na przyrządy w kokpicie. Chcąc ją szybko wytrzeć, przez przypadek wyłączył autopilota. Samolot wpadł w turbulencje i zaczął nagle tracić wysokość. Jak relacjonowali późnej doradcy prezydenta, "rzucało" nimi po całej kabinie. Na szczęście kapitan samolotu przejął w porę stery i wyprowadził samolot na dobry kurs, po czym zawrócił do Belgradu.
 
Podróż dla prezydenta i ekipy skończyła się więc szczęśliwie, czego niestety nie można powiedzieć (napisać?) o Zoriciu - tamtejszy urząd lotnictwa cywilnego zawiesił mu licencję.
 
Źródło: Reuters