Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Islandia członkiem UE za dwa lata?

Islandia członkiem UE za dwa lata?


31 styczeń 2009
A A A
Gdyby Islandia złożyła wniosek o członkostwo, mogłaby wejść w skład Unii Europejskiej już w 2011 r. – wynika ze słów unijnego komisarza do spraw rozszerzenia. Mimo zachęt ze strony UE, mieszkańcy wyspy nie są wobec pomysłu entuzjastycznie nastawieni.

Brytyjski dziennik „The Guardian” doniósł w piątek (30.01), że Islandia mogłaby stać się członkiem UE w specjalnym, przyśpieszonym trybie, bez konieczności prowadzenia wieloletnich negocjacji członkowskich. Dzięki zastosowaniu skróconej procedury, mogłaby razem z Chorwacją wejść za dwa lata w skład UE. Integracja ze Wspólnotą miałaby pomóc w naprawie sytuacji ekonomicznej kraju – szczególnie dotkniętego przez obecny kryzys finansowy.

Image
Reykjavík (cc) Kriz Dux
„Zamiast indywidualnych akcesji, Unia woli przyjmować dwa kraje jednocześnie. Jeśli Islandia w krótkim czasie złożyłaby wniosek o członkostwo, a negocjacje poszłyby sprawnie, Chorwacja i Islandia mogłyby dołączyć do UE w tym samym czasie” – powiedział Olli Rehn, unijny komisarz do spraw rozszerzenia, dodając iż „pozycja strategiczna i walory ekonomiczne kraju byłyby wielkim atutem dla UE”.  

Entuzjazm Rehna podziela wielu urzędników i wysokich rangą funkcjonariuszy w Brukseli.  Kolejne rozszerzenia popierają również Czechy i Szwecja – kraje sprawujące kolejno po sobie przewodnictwo w Radzie UE w 2009 r.

Ewentualna integracja ze Wspólnotą zależy jednak od wyniku zaplanowanych na maj przedterminowych wyborów parlamentarnych. W zeszłym tygodniu do dymisji podał się konserwatywny rząd, który sprawował władzę na wyspie od 18 lat. Olbrzymi spadek wartości islandzkiej korony, rosnące bezrobocie i zakrojone na szeroką skalę zamieszki w Reykjavíku – zjawisko niespotykane wcześniej w historii wyspy – zmusiły rządzącą Partię Niepodległościową do oddania władzy na rzecz socjaldemokratów i Partii Zielonych, którzy w najbliższym czasie utworzą tymczasowy rząd.

ImageKwestia wstąpienia do UE będzie prawdopodobnie jednym z głównych tematów nadchodzącej kampanii wyborczej. Socjaldemokraci Johanny Sigurdardottir, która ma niebawem objąć stanowisko szefa rządu, popierają wejście do UE i jak najszybsze zastąpienie “martwej korony” (według słów jednego z islandzich urzędników) wspólną walutą europejską.

Przeciwna integracji ze Wspólnotą jest z kolei bardzo popularna w Islandii Partia Zielonych, która domaga się referendum w sprawie rozpoczęcia negocjacji, a następnie na temat ewentualnego wstąpienia do UE.

Opinie podzielone są również wśród mieszkańców wyspy. Tylko 38 procent obywateli Islandii popiera wstąpienie do UE – o 12 procent mniej niż pół roku temu. Największą grupą przeciwników akcesji są rybacy, którzy obawiają się utraty swojej wyjątkowo silnej pozycji.

Dużo mniej kontrowersyjną kwestią pozostaje przyjęcie euro. Mówi się nawet o „unilateralnej euroizacji” – przyjęciu wspólnej monety, bez wchodzenia w skład krajów członkowskich UE. Takie rozwiązanie odrzucane jest jednak przez Brukselę.

Dziennik „The Guardian” nazwał ostatnio sytuację w Islandii „bezprecedensowym przykładem nagłego upadku jednego z najlepiej prosperujących społeczeństw na świecie”. Ubiegłotygodniowa dymisja rządu była pierwszym do tej pory przypadkiem odwołania urzędującego gabinetu, w konsekwencji skutków kryzysu finansowego.

Na podstawie: The Guardian, EUobserver, Reuters