Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Rumunia/ Tăriceanu pozostanie premierem


03 październik 2007
A A A

W środowym (03.10) głosowaniu  rumuński parlament odrzucił wniosek o wotum nieufności wniesiony z inicjatywy Partii Socjaldemokratycznej. Mniejszościowy gabinet Calina Popescu Tăriceanu nadal będzie rządzić krajem.

Partie niechętne rządowi Tăriceanu Partia Socjal Demokratyczna (PSD), Partia Demokratyczna (PD) oraz Partia Liberalno Demokratyczna(PLD) dysponowały łącznie 248 miejscami w parlamencie co pozwalało ich liderom liczyć na zebranie  232 głosów niezbędnych do przegłosowania wniosku. Ostatecznie jednak za wnioskiem opowiedziało się 220 parlamentarzystów, zaś 152 głosowało przeciw. Wynik oznacza zwycięstwo koalicji dotychczas rządzącej Rumunią.

Kierownictwa partii popierających wniosek zapowiedziały dochodzenie mające na celu wykrycie parlamentarzystów, którzy naruszyli dyscyplinę partyjną. Według wyliczeń lidera demokratów Emila Boca dwóch z nich należy do PD, 29 zaś znajduje się w szeregach PSD.

 

Komentując wynik głosowania dla prywatnej agencji informacyjnej „mediafax”, premier Tăriceanu stwierdził, że prawdziwym zwycięzcą jest Rumunia i jej obywatele. Odnosząc się do życia politycznego kraju podkreślił również, iż czas najwyższy by interesy osobiste czy partyjne przestały dominować nad interesem państwa. Zapowiedział kontynuowanie rządów w interesie Rumunów z pomocą tych wszystkich partii, które rozumieją potrzeby obywateli.

Główny antagonista i inicjator rozpoczęcia procedury mającej doprowadzić do upadku obecnego rządu, szef socjaldemokratów - Mircea Goana stwierdził, iż głosowanie to dla Rumunii stracona szansa. Zapowiedział przejście do „opozycji totalnej”.

Środowa (03.10) próba pozbawienia Calina Popescu Tăriceanu urzędu premiera jest już kolejną, z którą musiał się zmierzyć.

Pierwszy wniosek o wotum nieufności złożony został w czerwcu 2005 roku przez 133 deputowanych i senatorów PSD zarzucających rządowi tworzonemu wówczas przez PNL, PD i UDMR niekompetencję w zakresie przygotowywania Rumunii do wejścia do Unii Europejskiej.  Wniosek głosowany 22 czerwca został odrzucony. Rząd poparło 265 deputowanych, niechętnych mu zaś było 186.

Kolejną próbę odwołania rządu podjęto, również z inicjatywy PSD, kilka miesięcy później - 21 lutego 2006. Tym razem gabinetowi Tăriceanu zarzucono niekompetencję  w reformowaniu służby zdrowia. Działania premiera nazywano przewrotnie „antyrefomą”. Wniosek, który oprócz deputowanych PSD zyskał poparcie nacjonalistów z PRM, odrzucono stosunkiem głosów: 214 za, 246 przeciw.

Rozpad sojuszu PNL i PD – Alianta D.A  filaru rządu , doprowadził do powstania w marcu br. mniejszościowego gabinetu zwanego potocznie: gabinetem „Tariceanu II” składającego się z ministrów rekomendowanych przez kierownictwo PNL i UDMR. Również rząd w takim składzie narażony był na niebezpieczeństwo odwołania.

Pierwsze działania w tym kierunku podjęła, sojusznicza do niedawna, Partia Demokratyczna. Głosowany 13 czerwca 2007 r. wniosek upadł z powodu nieobecności 153 parlamentarzystów wywodzących się z Partii Wielkiej Rumunii i PSD, którzy zdecydowali się na opuszczenie sali obrad w trakcie głosowania uniemożliwiając w ten sposób uzyskanie kworum. Niespełna dwa tygodnie później deputowany PSD Ioan Cindrea  w imieniu partii zagroził rozpoczęciem procedury mającej na celu odwołanie rządu, jeżeli  ten nie zaakceptuje proponowanej przez lewicę reformy systemu emerytur. Tym razem skończyło się tylko na groźbach.

Na podstawie: romanialibera.ro, nineoclock.ro, evz.ro,  ziua.ro