Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Podróże Japonia - postindustrialnie tradycyjna (Część1)

Japonia - postindustrialnie tradycyjna (Część1)


28 grudzień 2009
A A A

Na zewnątrz samolotu prawie -60 oC, gdy kadłub oświetlają pierwsze promienie słońca odbite od syberyjskich szczytów. Leci ze mną zaledwie kilkunastu europejczyków (nie licząc załogi). Japońscy wycieczkowicze dopełniają listę pasażerów. Moja azjatycka współtowarzyszka podróży cieszy się, że mogła spełnić swoje marzenie i wyjechać na naprawdę długą podróż po Europie. Miała na myśli 10 dniową wizytę w Czechach. Jest zachwycona, ale chce już wracać do domu. Dwie godziny i 50 podstawowych japońskich zwrotów później to tym razem moje marzenie dotknęło płyty lotniska. Tokio Narita - a więc jestem w Japonii. Jeszcze 24 godziny wcześniej, kiedy wyruszałem w tą podróż z Poznania byłem całkiem pewien, że uzbrojony w przewodnikową wiedzę i internetowe mądrości z lekkością pochłonę wszystkie te doznania, którymi przywita mnie ten kraj. Jakże mniej pewny tego byłem stojąc wśród kulturowego kalejdoskopu w kolejce do odprawy celnej. "Obywatele Japonii prosto, pozostali na prawo" – przywitała mnie miła pani wręczając ulotkę z prośba o natychmiastowe zgłoszenie się do lekarza w przypadku podejrzenia u siebie grypy. A właśnie rozpoczął się sezon na świńską. Podniesiony na duchu tym zdarzeniem stanąłem twarzą w twarz z przeznaczeniem. Po wywiadzie, zdjęciu i pobraniu odcisków palców stało się. Kraj Kwitnącej Wiśni zezwolił mi wkroczyć na swoje terytorium.

Image

 

[Tokio, Park Miejski Ueno] W niedzielę w parku od rana do wieczora w przybliżeniu co pół godziny występuje artysta. Po dziewczynie przebranej za klauna i robiącej (prawdopodobnie) pieski z baloników występ odbyli bębniarze Taiko. Ich gra na tradycyjnych bębnach japońskich zrobiła na wszystkich duże wrażenie. Zaskakiwało to jak 70 i 80 letnie staruszki potrafią przez 30 minut grać na tych instrumentach – zwłaszcza że uderzanie w te twarde bębny wymaga znacznej siły fizycznej. Wraz ze wzrostem popularności bębnów taiko na zachodzie rośnie w Japonii liczba zespołów wykonujących ten rodzaj muzyki. Opłatą za występ było tradycyjne ''co łaska'' wyrażone w jenach. {mospagebreak}
 
Image
 
 
[Tokio, Roppongi] Gra w pachinko to narodowy nałóg w Japonii. Tajemnicą poliszynela jest to, że przemysł pachinko w całości kontrolowany jest przez mafię yakuza. Gra polega na wrzucaniu metalowych kuleczek do maszyny i obserwowaniu jak spadają poprzez szereg przeszkód do odpowiednich slotów. W przypadku wygranej otrzymujemy większa liczbę kulek. Po skończonej grze zebrane kulki można wymienić na drobne nagrody rzeczowe. Wymiana wygranej na pieniądze jest nielegalna. Pomysłowi właściciele salonów pachinko wymyślili więc otwierane zazwyczaj w bocznych uliczkach w pobliżu salonu punkty skupu metalowych kulek (oczywiście „niepowiązane" w jakikolwiek sposób z jaskiniami hazardu nieopodal). W ten sprytny sposób może się dokonać wymiana kulek na gotówkę.{mospagebreak}

Image
 
 
[Jokohama, Chinatown, Wschodnia Brama] Chińska dzielnica w Jokohamie jest największą tego typu w Azji. W latach 50-tych XIX wieku to portowe miasto zostało otwarte  dla handlu zagranicznego. Od tego momentu do rozpoczęcia wojny japońsko-chińskiej w     1937 roku osiedlali się tutaj kupcy chińscy. Pochodzili oni głównie z Kantonu. Dzisiaj  zmniejsza się     liczba chińskich rezydentów dzielnicy, która stała się ogromną atrakcją  turystyczną. Powstają setki sklepów, restauracji ( tzw. turystyka kulinarna jest w Japonii  bardzo popularna) , salonów  masażu, akupunktury czy chiromancji... słowem czego turysta  zapragnie. {mospagebreak}
 
Image 
 
 
[Tokio, Stacja Ueno Linii Ginza] Młodzieżowo ubrany pan towarzyszy grupie odświętnie przyodzianych w yukaty Japonek. Ten strój występujący zarówno w wersji damskiej, jak i męskiej (wersja męska wykonana z mniej błyszczącego materiału, w kolorystyce białej, czarnej, szarej, brązowej, granatowej lub niebieskiej, raczej z wzorami geometrycznymi). Tego dnia niedaleko stacji końcowej linii Ginza w Asakusie odbywał się Sumidagawa Hanabi Taikai, czyli Festiwal sztucznych ogni na rzece Sumidagawa. Dla ogromnej (nawet patrząc przez pryzmat liczebności mieszkańców metropolii) rzeszy tubylców i obcokrajowców to niezwykła okazja nie tylko estetyczna, ale i kulinarno-towarzyska (stąd odświętne stroje). {mospagebreak}
 
Image 
 
 
[Tokio, most na rzece Sumidagawa] Ogromna ilość policjantów czuwa nad tłumem zmierzającym na most, aby zobaczyć fajerwerki, które wystrzeliwane są z barek na rzece. Jeżeli nie miało się tyle szczęścia bądź czasu, aby dostać się na dach któregoś z nadbrzeżnych budynków to most stawał się jedyną szansą na dokładne przyjrzenie się pokazowi. Policja dzieli tłum numerowanymi taśmami i w przeznaczonych im odstępach czasu przeprowadza przez most. Policjant na postumencie oprócz komunikatów o bezpieczeństwie zabawia tłum dowcipami. Opanowanie takiej masy ludzi przez siły porządkowe jest dopracowane do perfekcji. Za mostem przedsiębiorcy z okolicy rozłożyli swoje punkty gastronomiczne zapewne robiąc interes roku. Zdarzył się tez ku mojemu wielkiemu zdziwieniu nielegalny handel, gdy do grup ludzi podjeżdżał pan na rowerze z turystyczną lodówka na bagażniku i sprzedawał z niej lody. Jak pojawiali się policjanci szybko znikał, aby za chwilę powrócić z nową dostawą towaru. Ludzie oglądali ponad dwugodzinny pokaz  zajmując każdy kawałek wolnej przestrzeni. Zamknięto drogi, aby można było rozłożyć się z kocykiem na czyściutkim asfalcie i stamtąd przypatrywać się wszystkiemu. W pokazie sztucznych ogni uczestniczą dwie konkurujące firmy pokazujące to, co mają najlepszego w swojej ofercie.{mospagebreak}
 
Image 
 
 
[Tokio, gdzieś w dzielnicy Asakusa] Moim zdaniem przynajmniej latem noc to jedyna pora, w której Europejczyk z naszej strefy klimatycznej może normalnie egzystować w tutejszych warunkach pogodowych. Nadal jest bardzo ciepło jednak nie pali już słońce i nieodczuwalna jest tak wszechogarniająca wysoka wilgotność. Na zdjęciu widać jak wraz z tłumem udaję się na piechotę do innych dzielnic, ponieważ w tej policja zamknęła całą komunikację do czasu, aż tłum ludzi nie rozpłynie się w mieście. Od skrzyżowania do skrzyżowania rzeka Japończyków rozdziela się na mniejsze odnogi. Po półtorej godziny docieram do pierwszej czynnej stacji metra. Nikt nie narzeka. Bezpieczeństwo przede wszystkim (w mieście panował podwyższony alarm terrorystyczny).{mospagebreak}
 
Image
 
 
[Tokio, Asakusa] Wśród japońskiej młodzieży niezwykle popularne są skutery (o mocy i rozmiarach dużo większych niż ich europejskie odpowiedniki). Ogromna jest też potrzeba wyodrębnienia się spośród rówieśników (Japończycy są odgórnie zuniformizowanym społeczeństwem począwszy od przedszkola na pracy skończywszy). Przerabia się więc własne samochody, telefony, rowery, skutery i co nam jeszcze do głowy przyjdzie. Wszystko to dla podkreślenia chociaż odrobiny własnego indywidualizmu.{mospagebreak}
 
Image 
 
 
[Jokohama, widok z parku Motomachi] Jokohama przypadła mi do gustu mocniej niż Tokio. Czułem się w tym mieście bardziej swojsko niż gdzie indziej. Zresztą rozróżnianie tych dwóch miast jest rzeczą trochę sztuczną, odkąd stanowią one jeden kompleks miejski. W 1859 roku Jokohama została ogłoszona portem otwartym dla gości i (a może zwłaszcza) handlowców z zagranicy. Szerokie ulice, stare domy w europejskim stylu, anglikański kościół, promenada widokowa, pewien otwarty styl bycia mieszkańców. Wszystko to przekazali miastu obywatele wielu krajów świata, którzy związali swój los z tym miejscem. {mospagebreak}
 
Image
 
 
[Jokohama, cmentarz obcokrajowców] Począwszy od połowy XIX wieku, kiedy to Jokohama stała się miastem otwartym dla handlu zagranicznego wzgórza nad miastem stały się miejscem pochówku dla wielu ludzi z najodleglejszych stron świata. Na cmentarzu pochowani są także Polacy (głównie jeńcy wojenni służący w armii carskiej podczas wojny japońsko-rosyjskiej 1904-1905), a poza nimi także Gruzini, Rosjanie, Anglicy, Szkoci, Irlandczycy, Amerykanie, Francuzi, Turcy i inne narodowości. Na wielu nagrobkach widnieją inskrypcje wyrażające tęsknotę za swoją ojczyzną.{mospagebreak}
 
Image 
 
 
[Jokohama, taras widokowy w porcie] Zawsze starające się nadążać z modą mieszkanki wielkich miast spędzają sobotnie popołudnie spacerując wzdłuż promenady. Parasolki przeciwsłoneczne są stosowane powszechnie nie tylko przez kobiety, ale i też mężczyzn. Nie służą one tylko względom estetycznym. Niektóre japonki noszą parasolki, aby za bardzo się nie opalić, jednakże nie jest ich zbyt dużo. Parasolka służy tutaj głównie jako schronienie przed gorącem naprawdę uciążliwego pacyficznego słońca. {mospagebreak}
 
Image 
 
[Jokohama, widok na miasto z dachu terminalu portowego] Okulary z dobrym filtrem przeciwsłonecznym, bloker, napoje izotoniczne, lody, lekkie szybkoschnące ubranie, antyperspirant, czapka z daszkiem z „siateczką z tył głowy". Nie przesadzając to podstawowa lista na lipcowy bezchmurny dzień. Cień nie daje zbyt dużego schronienia, gdyż wszechogarniające wilgoć także wydaje się gorąca. Japończycy także się pocą chociaż znacznie mniej niż rasa biała. Mają także szereg patentów na radzenie sobie z upałami. Przykładowo japoński biznesmeni noszą koszule wyściełane od wewnątrz specjalną warstwą pochłaniającą pot niewidoczną z zewnątrz, a ubiór japońskich uczennic w  krótkie i bardzo krótkie spódniczki nie jest wymysłem nieznanego z imienia fetyszysty, lecz oficjalnym zaleceniem tamtejszego ministerstwa zdrowia. Stroje muszą być przewiewne bez względu na płeć i wiek.{mospagebreak}
 
Image
 
 
[Jokohama, dach terminalu portowego] Budynki użyteczności publicznej w Japonii w pełni zasługują na swoja nazwę. Dziewczyna czyta książkę na dachu portu w Jokohamie. Na tymże samym znajduje się ogromny trawnik wypoczynkowy, promenada, tarasy widokowe oraz punkty gastronomiczne. Poniżej znajduje się międzynarodowy pasażerski terminal portowy, do którego głównie przybywają pasażerowie z Chin.{mospagebreak}
 
Image 
 
 
[Jokohama, nabrzeże] Holownik „Konan” (co oznacza "małą rzecz z południa" ;) ) przygotowuje się do manewru odcumowania niszczyciela należącego do Japońskich Morskich Sił Samoobrony. {mospagebreak}
 
Image 
 
[Jokohama, taras widokowy w porcie] Malutkie mieszkanka pozwalają na trzymanie w nich tylko małych zwierząt. Ogromną popularnością cieszą się małe rasy piesków (szczególnie tych, które są - jak to określają Japończycy „kawaii”, czyli piękne, słodkie i kochane). Psi fryzjer, stylista, masażysta, dietetyk czy restauracja to tutaj standard. Istnieją sklepy, w których nie tylko możemy kupić psie ubranka stworzone przez największych kreatorów mody, ale także specjalne wózki dla psów, aby nasze małe pociechy nie umęczyły sobie łapek chodzeniem. Na coś trzeba wydawać pieniądze.{mospagebreak}
 
Image 
 
 
[Tokio, Most Tęczowy/Odaiba] Odaiba jest sztuczną wyspą utworzoną w połowie XIX wieku jako część fortyfikacji morskich Tokio. Na początku lat 90tych została znacznie powiększona. Wybudowano na niej hotele, centrum rozrywki, sztuczna plażę, sklepy i mieszkania mające planowo pomieścić 100.000 mieszkańców. Na Odaibę można się dostać pociągiem, samochodem lub 40 minutowym spacerem (tyle czasu zajmuje przejście bez jakiś większych przystanków) po  kładce na Tęczowym Moście. Podziwiać wtedy można panoramę miasta i wejścia do portu z wysokości ósmego piętra, co jest zniewalającym odczuciem. Ocean, chłodna bryza, silny wiatr i ani żywej duszy po drodze. Japończycy bardzo rzadko korzystają z pieszego przejścia mostu. Zostawiają to co bardziej sprawnym turystom (Podczas mojego 4 krotnego przekraczania mostu na piechotę spotkałem jednego Francuza, parę Holendrów i kilka mew).{mospagebreak}
 
Image 
 
[Tokio, Odaiba] Ten futurystycznie wyglądający pojazd okazał się być autobusem wodnym. Niestety płynął w kierunku przeciwnym do mojej marszruty. Wielka szkoda.{mospagebreak}
 
 
Image 
 
 
[Tokio, Odaiba] Z powodu wysokich temperatur i piekącego słońca dzieci są zachęcane, aby bawić się w miejskich fontannach.{mospagebreak}
 
Image 
 
 
[Tokio, Odaiba, centrum handlowe Venus Fort] To, co z zewnątrz wygląda jak regularna metalowa bryła, wewnątrz jest zadaszoną rekonstrukcją włoskiego miasteczka. Ręcznie malowany sufit podczas ruchu wywołuje iluzję przesuwających się chmur (efekt jest niesamowity). W centralnym punkcie kompleksu znajduje się działająca fontanna zbudowana z marmuru. W tym budynku znajduje się także udostępniane do zwiedzania za darmo muzeum historycznych aut Toyoty (które eksponuje nie tylko auta tej marki). Zobaczyć tam możemy m.in. takie perełki jak DeLoreana DMC-12 (samochód z filmu "Powrót do przyszłości") czy jednoosobowe auto wyprodukowane przez Messerschmitta. Miłośnicy sportów motorowych zobaczą samochody występujące w zawodach Formuły 1, NASCAR, WRC czy Le Mans 24. {mospagebreak}
 
Image
 
 
[Tokio, Odaiba] Zaskoczył mnie widok różowego czadoru. {mospagebreak}
 
Image 
 
 
[Tokio, Odaiba] Japońska fascynacja Stanami Zjednoczonymi jest rzeczą bardzo widoczną. Jednakże replika Statuy Wolności wieńczyła obchody roku francuskiego w Japonii (1999). Grunt to czerpać sprawdzone wzorce.{mospagebreak}
 
Image 
 
[Tokio, Shimbashi] Ten budynek pochodzi najprawdopodobniej z końca lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. Zbiór betonowych kapsuł przyczepionych do żelaznego i już zardzewiałego trzonu (korozja i zagrzybienie budynków jest bardzo widoczna – co jednak nadaje temu miastu pewnego futurystycznego uroku – zupełnie jak w cyberpunkowym filmie „Łowca androidów"). Pojedyncza kapsuła to całe mieszkanie zawierające wysuwane ze ściany biurko i łóżko. Łazienki, pralnie i sklepy (lodówka jest więc niepotrzebna) znajdują się na parterze i pierwszym piętrze.{mospagebreak}
 
Image 
 
[Tokio, Ogrody Hamarikyu] W Tokio tylko w kilku miejscach można dojrzeć przebłyski dawnego w morzu nowoczesności. W większości przypadków są to historyczne ogrody zachowane jako enklawy zieleni dla społeczności miasta, dla którego dużej części jest to czasami jedyny kontakt z naturą. Nie chciałbym pokusić na stwierdzenie, że jedyny w ich życiu. Patrząc jednak jak odrębnym światem jest taki kompleks miejski i jak zamkniętą przestrzeń życiową stanowi to nie zdziwiłbym się, gdyby tak było. Ogród ten był piękny pod wieloma względami, ale chciałbym podkreślić jeden. Przyglądając się z trawy okalającym mnie w oddali wieżowcom w końcu nie słyszałem nic. Cisza. Wiele ludzi zwłaszcza starszych odpoczywa w miejscach takich jak te od trudów wielkomiejskiego życia.{mospagebreak}
 
Image 
 
 
[Tokio, Meguro] Sieć kamer monitoruje sytuację na stacji metra Meguro. Japonia jest bez wątpienia państwem policyjnym. Dzięki temu i sądzę, że tylko dzięki temu ten kraj jest jednym z najbezpieczniejszych na świecie. Strach pomyśleć co by się działo w aglomeracji tokijskiej, gdyby nie twarda ręka państwa. Posterunek policji znajduje się na każdym większym skrzyżowaniu (tzw. koban – wielkości od budki poprzez kiosk do małego domku). Rezyduje w nim kilku policjantów, którzy regularnie patrolują także najbliższą okolicę.  Policjant w razie wezwania dzięki gęstej siatce posterunków jest w stanie dojść bądź dojechać na rowerze do miejsca zdarzenia niemal natychmiast. Kodeks karny w Japonii także przyczynia się do zmniejszenia przestępczości. Przewidziane kary są bardzo wysokie – łącznie z karą śmierci, którą wykonano już siedmiokrotnie od początku br. do momentu mojego wylotu do Polski w sierpniu. Państwo czuwa także przy pomocy systemu kamer rozsianych (zwłaszcza w dużych miastach) na terenach dworców, skrzyżowaniach i w centrach handlowych. Kamery publiczne połączone są z ogólnokrajowa bazą twarzy. Pojedyncza kamera porównuje wybrane losowo z tłumu osoby z bazą danych policji. Pomimo tego, że jestem zachwycony poziomem bezpieczeństwa w Japonii (zasnąłem kiedyś w metrze z lustrzanką i portfelem na wierzchu... budzę się po pół godziny, a one tam nadal są... czy nie tylko mnie wydaje się to zaskakujące) to czułem się jednocześnie trochę nieswojo,  widząc jak wymuszony jest to układ.{mospagebreak}
 
Image 
 
[Tokio, Shibuya] Styl życia w wielkim mieście znacząco odbiega od reszty kraju. Część młodych Tokijek usamodzielnia się dość późno; żyjąc z rodzicami lwią część swojej pensji (bądź pensji rodziców) przeznaczają na kosmetyki i ubrania. Starsi Japończycy mają na takie osoby pewne określenie znaczące to samo co organizm żyjący kosztem drugiego. Z drugiej strony ekstremalnie konsumpcyjny styl życia stolicy pochłania w pierwszej kolejności ludzi młodych.{mospagebreak}
 
Image 
 
[Tokio, Shibuya] Popkulturowy symbol Japonii – uczennice i ich mundurki. Każdy stopień edukacji (szkoła podstawowa, szkoły średnie niższego i wyższego stopnia) ma inny krój stroju, natomiast poszczególne szkoły odróżniają się od siebie kolorystyką i ewentualnymi emblematami.{mospagebreak}
 
Image 
 
 
[Tokio, uliczki Shibuyi nocą] Dzielnica wypełniona sklepami, klubami i restauracjami jest popularna zwłaszcza wśród młodzieży, którzy na jej ulicach umawiają się na spotkania.{mospagebreak}
 
Image 
 
 
[Tokio, skrzyżowanie Shibuya] Japońskie skrzyżowania to wynalazek genialny w swojej prostocie (jeden z wielu takich tutaj). Przejścia dla pieszych zorganizowane są w taki sposób, iż w określonych interwałach czasu wszystkie samochody mają czerwone światło. Piesi mogą w tym momencie przejść na drugą stronę ulicy nie tylko w kierunkach prostopadłych, ale i na skos... wszyscy jednocześnie! Mimo że nikt nie patrzy zbytnio gdzie idzie to nie ma zderzeń. Wystarczył tydzień i także nauczyłem się zachowywać jak ryba w ławicy. Dodam, iż to skrzyżowanie jest najintensywniej użytkowanym skrzyżowaniem na świecie. PS. w prawym górnym rogu zdjęcia gratka dla fanów filmu "Zmierzch" - billboard japońskiej wersji tego filmu.{mospagebreak}
 
Image 
 
 
[Tokio, Akihibara] Dzielnica Akihibara to Mekka elektroniki. Mogę śmiało stwierdzić, że jeśli nie dostaniesz tutaj wymarzonego gadżetu to on nie istnieje. Oprócz high-endowych telewizorów, konsol, aparatów, zabawek, kamer, gier, filmów, mangi, anime itd., dostać też tam można kable, wentylatory, przetworniki napięcia i dużo więcej. Sam poszukiwałem przejściówki napięcia dla mojego komputera. Sprzedawca w losowo wybranym sklepie zaprezentował mi jedyne 200 rodzajów do wyboru.{mospagebreak}
 
Image
 
 
[Tokio, znany sklep w Akihibarze] Muszę przyznać, że wiedziony bezczelnością i fascynacją tą scenką rodzajową dałem się pokusić na zrobienie zdjęcia wystawce w dziale figurek i modeli pewnego sklepu. Chrześcijaństwo, islam, judaizm to dla Japończyków egzotyka taka jak dla Polaków szamanizm z Syberii.Na zdjęciu znajduje się niegasnąca od lat 60-tych ikona japońskiej rozrywki - Ultraman.{mospagebreak}
 
Image
 
 
[Tokio, Akihibara] Na uboczu głównego traktu handlowego zauważyłem dużą grupę mężczyzn (były tez dwie kobiety). Sprzedawane są tam filmy animowane określonego sortu (ciekawych świata zapraszam na stronę internetową podaną na szyldzie sklepu). Japońskie podejście do spraw miłości fizycznej czasami wydaje się Europejczykom dalekie od norm. Zapominamy tylko, że te normy powstały na naszym kontynencie. W Japonii swobodne podejście do spraw miłości fizycznej wynika z tradycji. Japońskiej duszy nieobce są też eksperymenty i daleko posunięta otwartość na poszerzanie swoich horyzontów. Po drugiej wojnie światowej na taka charakterystykę została nałożona amerykańska purytańska fasadowość. W naszym zachodnim ograniczeniu więc często określamy sekrety alkowy narodu japońskiego jako delikatnie mówiąc niezwykłe. Ja się z tym nie zgadzam. Nie oznacza to także jednak, że wszystkie te intymne zwyczaje Japonii mi się podobają.{mospagebreak}
 
Image
 
 
[Tokio, targ Ameyoko] Po II wojnie światowej na tego typu targach handlowano towarami importowanymi ze Stanów Zjednoczonych. Dziś można na nim dostać wszystko począwszy od tanich adidasów po kawałek ośmiornicy. Prawdopodobnie jest to ostatnio takie targowisko w Tokio.  Stragany wciśnięte są pod wiadukt kolejowy, więc co chwila okrzyki sprzedawców zagłuszane są przez przejeżdżający pociąg i trzęsącą się metalową konstrukcję, po której jeżdżą.{mospagebreak}
 
Image
 
 
[Tokio, Ueno] Mnich Zen zbiera jałmużnę nieopodal dworca kolejowego.{mospagebreak}
 
Image 
 
 
[Tokio, staw Ueno] Zdecydowanie żółw ninja. Grupa karpi nauczona dokarmiania przez ludzi zbiera się przy tamie, aby jeść rzucane przez dzieci chrupki kukurydziane. W momencie, gdy chrupka opadła na taflę wody spomiędzy karpi wyskoczył ten oto dziarski żółw, pochwycił łup i biegiem (!) wydostał się na brzeg poza zasięg karpi. {mospagebreak}
 
Image 
 
 
[Tokio, Muzeum Narodowe] Rząd japoński przeprowadził w tym roku kosztowną akcję promocyjną mającą na celu wpisać kompleks Muzeum Narodowego na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Inicjatywa ta wywołała wiele kontrowersji wokół zasadności jej istnienia. Kompleks jest bardzo ładny architektonicznie i ma piękne zbiory (zwłaszcza niezwykle rzadkiej dziś sztuki buddyjskiej z terenów Afganistanu i Pakistanu), ale nie znajduję osobiście jakiś innych powodów przemawiających za nim jako za „światowym dziedzictwem".{mospagebreak}
 
Image
 
 
[Tokio, Asakusa] Szereg sklepów przed świątyniami w Asakusie stanowi istną pułapkę na turystów ( i ich portfele).{mospagebreak}
 
Image
 
 
[Tokio, Asakusa] Śmiało można określić trzy artykuły pierwszej potrzeby w Japonii. Ryż, woda i klimatyzacja. Ta ostatnia jest wszechobecna i przyjmuje postać wiatraczka w długopisie bądź osobnego budynku (wielkości polskiego bloku) będącego jednym wielkim nadmuchem dla stojącego nieopodal wieżowca. Urządzenia wentylacyjne są wszędzie i pomimo technologii energooszczędnych strach myśleć ile japońskie miasta konsumują energii elektrycznej.{mospagebreak}
 
Image
 
 
 [Tokio, Harajuku] Nieopodal stacji Harajuku znajduje się żelazny punkt każdej wycieczki. Na pobliskim moście spotykają się tokijscy cosplayerzy (ludzie przebierający się za bohaterów filmów anime bądź gier video) oraz przedstawiciele innych subkultur stroju (przykładowo dziewczyny maiden – przebierające się w stroje panienek z wiktoriańskiego dobrego domu). Niestety przeciwnie niż w przewodnikach nie wszyscy cosplayerzy pozwalają się fotografować (dodatkowo nie jest ich tak dużo, jak się tego spodziewałem), a wokół nich kręcą się rożne osobowości spod ciemnej gwiazdy. Mienią się one menadżerami, ochroniarzami bądź opiekunami grup przebranej młodzieży (która ich nie zna). W zamian za zezwolenie na zdjęcia chcą pieniędzy.  Państwo na zdjęciu pozowali akurat chętnie i byli bardzo mili.{mospagebreak}
 
Image
 
[Tokio, Meiji Jingu] Turyści i pielgrzymi przekraczają szereg bram torii symbolizujących przejście ze świata ziemskiego pod opiekę boskiej mocy. Szintoistyczny kompleks świątynny Meiji Jingu przeznaczony jest czci ubóstwionych dusz cesarza Meiji i cesarzowej Shoken. Wybudowany został w 1920 roku. Świątynie znajdujące się w centrum miasta otacza las o powierzchni 175 akrów, który sam w sobie tez jest uświęconą przestrzenią.{mospagebreak}
 
Image 
 
 
[Tokio, Meiji Jingu] Większość świątyń za drobna opłatą przyjmuje dowolne intencje zapisane na specjalnych kartkach papieru bądź deseczkach (deseczki są już znacznie droższe, ale nie wiem czy dają większa gwarancję na spełnienie prośby).{mospagebreak}
 
Image 
 
 
[Tokio, Meiji Jingu] Służka świątynna, czyli miko (co oznacza „dziewicę poświęconą bogom") czyni posługę podczas ślubu w obrządku szintoistycznym. Współczesny ślub po japońsku to mała liczba gości, którzy zaproszeni po ceremonii do restauracji już koło godziny 17-18 żegnają się i idą do domu.