Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Polityka Rosja. Rosyjska ruletka

Rosja. Rosyjska ruletka


24 luty 2013
A A A

Rosja od dawna pełni niebagatelną rolę w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Bywały okresy lepszej i gorszej współpracy tych mocarstw, a zimnowojenna rywalizacja sowiecko – amerykańska trzymała świat w większym napięciu niż filmy samego Alfreda Hitchcocka. Pomimo wielu podejmowanych prób, wydaje się, że w XXI w. nadal nie dokonała się jeszcze pełna normalizacja stosunków między tymi państwami.

Prezydenturę George’a  W. Busha, najlepiej pominąć wymownym milczeniem. Nie tylko nie przyczyniła się ona bowiem do poprawy stosunków z Moskwą, ale wręcz utrudniła zadanie unormowania stosunków z Rosją kolejnemu prezydentowi Barackowi Obamie. Wystarczy przypomnieć kontrowersje wokół budowy tarczy rakietowej czy ewentualnego rozszerzenia NATO. Wszystko to skomplikowało wzajemne relacje na tyle, że jak to szumnie określił wiceprezydent Joe Biden, jedynym wyjściem był „reset”.

Pozdrowienia z Moskwy

Pierwsze lata funkcjonowania polityki czystej karty wyglądały optymistycznie. W kwietniu 2010 roku został podpisany traktat New START – zakładający wspólną kontrolę i redukcję zbrojeń strategicznych. Dokument wszedł w życie niecały rok później. Administracja Obamy rozpoczęła także dyskusję o projekcie tarczy antyrakietowej i ograniczyła swoją aktywność na obszarze Europy Wschodniej i Kaukazu. Co więcej, prezydenci Miedwiediew i Obama podczas wspólnych spotkań starali się, pokazać, że „reset” rzeczywiście się udał – były kurtuazyjne wizyty, wyjścia na hamburgery i zapowiedzi dalszej intensyfikacji współpracy. Sekretarz stanu USA Hillary Clinton mówiła, że „między prezydentami jest znakomita energia. Oni wierzą sobie nawzajem”[1]. Poprawienie relacji z USA wpisywało się również w program innowacyjnej gospodarki, którą promował Miedwiediew. Stąd też w 2010 roku rosyjski prezydent  odwiedził Dolinę Krzemową, która ma być wzorem dla powstającego w ogromnych trudach centrum technologicznego w rosyjskim Skolkowie. Jednak większość z tych działań miała wymiar czysto wizerunkowy i po czterech latach wzajemne stosunki między państwami ponownie wydają się być dość napięte.

Powrót króla

Od powrotu do władzy Władimira Putina polityka „resetu” zdaje się odchodzić do lamusa historii. Pierwszym przejawem zdystansowania nowego – starego przywódcy wobec USA był fakt, że nie odbył on swojej inauguracyjnej wizyty zagranicznej do Stanów Zjednoczonych. W międzyczasie Putin oskarżył także  Amerykanów o podżeganie rosyjskiej opozycji do protestów przeciwko jego powrotowi na stanowisko prezydenta.

Przejawem pogorszenia wzajemnych relacji w ostatnich miesiącach była też m.in. ustawa zakazująca adopcji rosyjskich dzieci przez Amerykanów. Było to posunięcie podjęte w odwecie za uchwaloną przez Kongres USA tzw. „Ustawę Magnitskiego”, która skutkowała  zakazem wjazdu do Ameryki dla osób zamieszanych w śmierć prawnika Siergieja Magnitskiego i nakazem zamrożenia ich aktywów. Magnitski, walczący z korupcją wśród rosyjskiej władzy, zmarł w 2009 roku w rosyjskim więzieniu, po tym jak nie uzyskał niezbędnej pomocy medycznej.

We wrześniu ubiegłego roku Putin wydalił też z Rosji amerykańską Agencję Pomocy Zagranicznej (AID), oskarżając ją o sponsorowanie opozycji.  Moskwa odmówiła ponadto przedłużenia  porozumienia z USA o kontroli zbrojeń, dzięki któremu od 1991 r. rozbrojono po obu stronach 7650 strategicznych głowic atomowych [2]. Kroki te sprawiają, że subtelna polityka prowadzona przez Obamę podczas pierwszej kadencji, raczej nie ma szansy na realizację obecnie.

Niebezpieczne związki

Jednym z głównych powodów, dla których należy budować relacje z Rosją wyjątkowo delikatnie, jest fakt, że tak jak USA,  największe terytorialnie państwo świata posiada prawo weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ [3]. Amerykanie boleśnie przekonali się o swoim błędzie, wynikającym ze zbyt wygórowanych nadziei względem Rosji, podczas próby zakończenia konfliktu w Syrii. Obama liczył, że przekona Putina do pomocy w obaleniu reżimu Baszara al-Asada, zapominając jednak o tym, że dla Rosji priorytetem są jej własne interesy w regionie.

Pomimo sygnałów wysyłanych przez Rosjan, że jego polityka nie skutkuje, Obama w ostatnim czasie nie próbował jej zbytnio zmienić. Boleśnie przekonali się o tym Polacy i Czesi, których amerykański prezydent poświęcił w imię gestu wobec Putina, uznając jego wpływy w Europie Środkowej i Wschodniej. W oczach Moskwy Obama okazał tym samym słabość, utwierdzając Kreml w przekonaniu, że USA prezydenta-demokraty będą znacznie bardziej uległe niż w erze Busha. Problem ten poruszają również amerykańscy eksperci, podkreślając, że takie prowadzenie polityki przez Obamę kłóci się z etosem wspierania demokracji i wolnego świata.

Magiczny duet

Choć w swojej książce obecny prezydent Stanów Zjednoczonych stanowczo podkreśla, że nie należy przyzwalać na łamanie praw człowieka, to jednak wydaje się, że sam nie realizuje własnych rad, przynajmniej w stosunku do Rosji. Druga kadencja być może przyniesie w tym zakresie pewne zmiany. W relacjach z Kremlem ma wspomóc Obamę nowo powołany  Sekretarz Stanu – John Kerry, który  przystąpił do pracy 4 lutego b.r. Nie będzie musiał długo się wdrażać, ponieważ w Izbie Reprezentantów USA polityk zasiada już 28 lat, z czego przez ostatnie 4 kierował Komitetem Spraw Zagranicznych. Z tego względu jego punkt widzenia problemów międzynarodowych i sposobów ich rozwiązywania jest znany i jak pokazała praktycznie jednomyślna aprobata jego kandydatury, popierany przez Senat.

Kerry wyraźnie dostrzega, że w relacjach Waszyngton – Kreml w ciągu ostatnich kilku lat nastąpił regres. Dlatego też rosyjscy eksperci oczekują od duetu Obama – Kerry nowej jakości w sposobie prowadzenia polityki zagranicznej. Ekspert rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych Siergiej Michaiłow mówi, że „Johna Kerry’ego można scharakteryzować jako neutralnie-pozytywnie nastawionego polityka wobec Rosji. Jest on znany ze swojej aktywnej roli w ratyfikacji START III, który był porozumieniem korzystnym dla Rosji i USA oraz ważnym etapem próby resetu. Jednak teraz jest zrozumiałe, że polityka ta wyczerpuje się. Szczególnie widoczne stało się to po oświadczeniu odchodzącej sekretarz stanu Hillary Clinton w grudniu 2012, która podkreśliła,  że USA będą wszelkimi sposobami przeciwdziałać wysiłkom Rosji w poszerzaniu wpływów obszaru euroazjatyckiego. A ten kierunek jest strategicznym kierunkiem polityki zagranicznej, który odpowiada najbardziej długoterminowym interesom Rosji” [4].

Z kolei inny rosyjski ekspert, Aleksiej Pilko z  Państwowego Uniwersytetu Moskiewskiego, dostrzega kluczowy aspekt, na którym Obama oraz Kerry powinni skupić się w kontekście budowy relacji z Kremlem. „Teraz interesy USA coraz bardziej przesuwają się w stronę regionu Azji i Pacyfiku. I oponentem numer jeden dla USA są Chiny. Rosja przeważnie będzie potrzebna USA jako możliwy partner do realizacji amerykańskich interesów polityki zagranicznej w basenie Oceanu Spokojnego, w regionie Azji i Pacyfiku. Od tego, czy Rosja może być efektywnym z punktu widzenia USA partnerem, zależy przyszłość rosyjsko-amerykańskich stosunków. Oczywiście nie można wszystkiego sprowadzać tylko do amerykańsko-chińskich stosunków, ale czerwoną nicią w stosunkach miedzy Moskwą a Waszyngtonem będzie przechodzić właśnie temat regionu Azji i Pacyfiku” [5].

Męska gra

Wydaje się zatem, że „nowy reset” nie byłby dobrym rozwiązaniem. Obama nie może w nieskończoność uciekać od odpowiedzialności, zaklinając międzynarodową rzeczywistość. Tylko pełne, kompleksowe spojrzenie na własną politykę wobec Rosji, oraz na działania podejmowane przez Kreml pozwoli stworzyć dyplomatyczny katalizator oczyszczający  wzajemne niedopowiedzenia i zawiedzione nadzieje. Prezydent Stanów Zjednoczonych musi w końcu dostrzec fakt, że nie ma drogi na skróty, aby przenieść stosunki z Putinem na wyższy poziom. Wcześniej jednak trzeba uzupełnić luki w amerykańskiej strategii, wdrożyć równe standardy traktowania wszystkich sojuszników i odpowiednio wyważyć stanowczość reagowania na zachowania Moskwy. Oczywiście nie będzie to łatwe wyzwanie, a gra w rosyjską ruletkę zawsze niesie za sobą spore ryzyko. Ale jeśli nie podjąć go w czasie drugiej kadencji, to kiedy?

--- 
Przypisy:

[1] Remarks by President Obama and President Medvedev of Russia at New START Treaty Signing Ceremony and Press Conference, 08.04.2010
 http://www.whitehouse.gov/the-press-office/remarks-president-obama-and-president-medvedev-russia-new-start-treaty-signing-cere

[2] Zimna wojna z Rosją zagrozi polityce zagranicznej USA? Washington Post ostrzega Obamę, 14.01.2013
http://swiat.newsweek.pl/zimna-wojna-z-rosja-zagrozi-polityce-zagranicznej-usa--washington-post--ostrzega-obame,100439,1,1.html

[3] L.Kim, How Russia fears being forgotten, 08.01.2013
http://globalpublicsquare.blogs.cnn.com/2013/01/08/how-russia-fears-being-forgotten/?iref=allsearch

[4], [5] N. Kowalenko, John Kerry ma zamiar poprawić stosunki z Rosją, 31.01.2013
http://polish.ruvr.ru/2013_01_31/John-Kerry-ma-zamiar-poprawic-stosunki-z-Rosja/