Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Polityka Włochy: Biedne świętowanie

Włochy: Biedne świętowanie


28 grudzień 2010
A A A

Prognozowanie tego, co wydarzy się we Włoszech to zadanie tak karkołomne, jak obarczone potrzebą sporej wyobraźni. Bo oprócz tego, że Mediolan pokaże nową kolekcję i po raz kolejny udowodni swój kunszt, a pociągi będą się niewinnie spóźniać, na Półwyspie Apenińskim nic nie jest pewne.

2011 rok będzie jednak na swój sposób rokiem specjalnym – w marcu przypada, bowiem 150. rocznica Republiki. Chociaż można by się spodziewać wielkiego świętowania, to wiele wskazuje na to, że będzie trzeba zaczekać kolejne pół wieku na prawdziwie huczne obchody. Na dzień dzisiejszy Włosi zabierają się za oszczędzanie, bo widmo równi pochyłej pchającej opieszałą ekonomię w kierunku wielkiej greckiej katastrofy, stałą się coraz bardziej namacalne. Gospodarka naznaczona piętnem wielkiej improwizacji nie mogła działać w nieskończoność smarowana tylko gładkimi frazesami Silvia Berlusconiego.

Skoro nie świętowanie, to co? Zimny prysznic. W 2010 roku planowano oszczędności rzędu 20-25 mld euro, nadchodzący rok nie przyniesie zapewne wielkiej ulgi, co oznacza dalsze oszczędności. Ministerstwo Skarbu chce jednak rozruszać gospodarkę przez dotowanie u źródeł. Na razie miliard euro obiecano uniwersytetom, ponad 500 mln euro ma pójść na finansowanie rozwoju nauki. Mimo, że pojawi się więcej pieniędzy, rząd i tak powinien się spodziewać tradycyjnych październikowych protestów studentów. Tradycji przedłużania wakacji nie da się znieść marnym miliardem.

Szykuje się za to rewolucja internetowa. Włosi porzucą obowiązek identyfikowania każdego użytkownika Internetu. Dziś, aby leganie skorzystać z kawiarenki internetowej, czy publicznego wi-fi, trzeba się zarejestrować zwykle dołączając kopię dowodu tożsamości. Od stycznia zasady te przestają obowiązywać i sieć zostanie wyzwolona. Oprócz ułatwień w korzystaniu, mają również powstać nowe hot spoty (dziś jest ich około 4,8 tys.).

Sytuacja polityczna na Półwyspie to wieczna zawierucha, można się spodziewać, że Berlusconi jednak nie podda się krytyce opozycji i kolejny rok będzie grał na nosie politycznym konkurentom. Chociaż po sierpniowym rozłamie wpływy jego Partii Wolności nieco się osłabiły (odeszło 30 deputowanych), a listopadowe rezygnacje czterech ministrów też nie poprawiły nastroju Cavaliere, to rewolucyjnych zmian nie należy się spodziewać. Świadczy o tym chociażby wotum zaufania, które Berlusconi uzyskał w połowie grudnia.

Być może dojdzie do sondażowego umocnienia Ligi Północnej, która systematycznie pnie się w górę sondaży. Rządowi to jednak nie grozi, no chyba, że upadnie. Ale wtedy zastanawianie się, kto będzie nowym premierem jest już bardziej kreatywnym pisaniem niż analizą faktów. Wszak nigdy nic nie wiadomo.