Grzegorz Mazurczak: Hajj z prezydencką babcią w tle
Obowiązkowa dla wszystkich muzułmanów pielgrzymka do Mekki zwana Hajj (Hadż), jest ostatnim, za to najbardziej znanym filarem islamu. Jest też jednym z najdłuższych rytuałów tej religii, trwającym w pełnym cyklu, około 6 dni.
Pielgrzymka ta jest też jedną z fizycznie najtrudniejszych do zrealizowania form kultu a jednocześnie tak ważnym rytuałem, że ten, kto nie wykona tego obowiązku, zostaje pozbawiony, poza ściśle określonymi przypadkami, dostępu do nieba.
W związku z charakterem islamskiego kalendarza księżycowego, opartego na pierwszej oczekiwanej widoczności sierpa księżyca po nowiu (hilal), nie da się z góry określić dokładnych dat muzułmańskich świąt. Dotyczy to również daty Hajj. W tym roku uroczystości trwały od 14 do 18 listopada.
W tym też czasie, wraz z tysiącami pielgrzymów, przybyła do Mekki Sara Omar, sędziwa, bo 88 letnia, babcia prezydenta USA Baracka Obamy. Do Arabii Saudyjskiej wybrała się wraz synem i zarazem wujem amerykańskiego prezydenta, Saidem Husseinem Obamą oraz czworgiem swoich wnuków. Wszystkich gościł Strażnik Dwóch Świętych Meczetów, sam król Abdullah.
Sara Omar, pochodząca z Koglilu, w zachodniej Kenii, znana jest zarówno ze swojej żarliwości religijnej jak i zdolności misjonarskich. Właśnie za jej sprawą, wiele osób, również z kręgu bliższej i dalszej rodziny, przeszło na islam lub utwierdziło się w tej wierze.
Przy okazji pielgrzymki, sędziwa babcia wyznała kuwejckiej gazecie Al-Watan, że modli się codziennie, by i jej wnuk, prezydent USA, przeszedł na islam. Generalnie cała kenijska rodzina prezydenta jest bardzo religijna i niekiedy nawet publicznie ubolewa nad tym, ze jej najbardziej znany przedstawiciel, nie jest wyznawcą Proroka.
Patrząc jednak z naszej strony istotne jest, by prezydent Obama, w dalszym pełnieniu swojego urzędu, okazał się odpowiedzialnym politykiem i dobrym człowiekiem, którego prawdziwy obraz nie będzie kształtowany przez wycieki z WikiLeaks. Wyznawana religia nie powinna mieć tu żadnego znaczenia. Miejmy nadzieje, że tak jest.



Jak Andaluzja stała się prawicowa
Pragmatyzm wygrywa w amerykańsko-chińskich relacjach
Trudne zadanie Rumena Radewa
Péter Magyar wzbudza pierwsze kontrowersje