Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Robert Czulda: Afganistan. Nowe rozdanie

Robert Czulda: Afganistan. Nowe rozdanie


20 sierpień 2009
A A A

 Sample Image

Wojnę w Afganistanie wciąż można wygrać, jednak wymaga to przyjęcia nowej strategii.

Generał McChrystal, dowódca sił ISAF, który zastąpił niespodziewanie zdymisjonowanego w maju generała Davida McKiernana, zachowuje konieczny optymizm, chociaż jednocześnie przestrzega: sukces nie przyjdzie łatwo. Generał, który jest specjalistą w operacjach sił specjalnych, określił obecny stan w południowym Afganistanie jako impas. Jego zdaniem, kluczowe dla powodzenia całej operacji będą następne 18–24 miesiące, kiedy to siły ISAF zostaną wzmocnione dodatkowymi żołnierzami.

Widmo strat

McChrystal potwierdził to, czego wielu się obawia – straty sił ISAF w Afganistanie będą coraz większe, a walki częstsze i cięższe. „Sukces nie przyjdzie ani łatwo, ani szybko. Liczba ofiar prawdopodobnie będzie wzrastać, a my będziemy popełniać błędy”, stwierdził szczerze. „Musimy być jednak cierpliwi”.

Prognozy McChrystala zdają się już potwierdzać – straty Amerykanów w ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku wyniosły 65 zabitych. W tym samym okresie roku ubiegłego poległo 36 ich żołnierzy. Amerykańscy eksperci przewidują, że w następnych miesiącach nawet o 50 procent może wzrosnąć liczba ataków bombowych na siły NATO. W tym roku zanotowano wzrost już o 80 procent.

To duży problem, bo w ten sposób w zeszłym roku zabito aż 172 żołnierzy NATO. Gwałtowny wybuch przemocy może nastąpić w sierpniu, kiedy to Afgańczycy wybiorą prezydenta. Wzrost o 90 procent liczby zabitych przeciwników jest w tym kontekście mało pocieszający.

Według McChrystala, jest to konieczna cena za zwycięstwo. W odpowiedzi na pytanie o konsekwencje porażki NATO w Afganistanie generał przedstawia złowrogi scenariusz: kraj pogrążyłby się w chaosie wojny domowej, a islamski radykalizm rozlałby się także i na sąsiedni Pakistan. Dlatego też uważa, że najważniejszym celem wojskowym powinno być zniszczenie komórek Al-Kaidy, które McChrystal uznał za główną przyczynę destabilizacji, zarówno w Afganistanie, jak i Pakistanie. W jego odczuciu, nie należy niszczyć talibów, lecz uczynić ich ruch „nieistotnym” zarówno politycznie, jak i wojskowo.

Z troską o cywilów

Amerykanin stoi na stanowisku, że podstawowym celem NATO w Afganistanie powinno być przede wszystkim minimalizowanie strat wśród cywilów. „Kluczem do końcowego sukcesu jest sposób prowadzenia operacji. Ma to znaczenie priorytetowe. Toczymy walkę o zaufanie Afgańczyków. Staramy się minimalizować liczbę ofiar, nawet jeśli utrudnia to nam działanie. Jest to niezbędne dla naszej wiarygodności w Afganistanie. Sukcesy w tym kraju mierzyć należy nie liczbą zabitych przeciwników, lecz liczbą ocalonych cywilów. Musimy zrozumieć, że z każdym zabitym cywilem tracimy Afgańczyków”.

Ważnym elementem zwiększonej wrażliwości na los cywilów miałoby być szybsze przepraszanie za spowodowane straty. Do tej pory siły ISAF, przede wszystkim Amerykanie, bardzo opornie wyrażały skruchę za ataki, w których ginęli cywile. W jednym z takich incydentów, w połowie kwietnia, atak powietrzny sojuszu zabił sześciu Afgańczyków, w tym dwoje dzieci. Czternaście osób zostało rannych. NATO co prawda potwierdziło zdarzenie, jednak utrzymuje, iż ofiarami byli jedynie członkowie walczących z siłami sojuszu bojówek.

Nowa strategia NATO mogłaby przynieść wielką korzyść, jaką jest uzyskanie jakże ważnej przychylności Afgańczyków. Bez poparcia mieszkańców siły sojuszu będą skazane na porażkę.

Maolawi Hezatullah, szef jednej z afgańskich prowincji, ostrzegł jednak NATO, aby w przyszłości baczniej wybierało cele ataków. „Przeprosiny za błąd to słuszny krok, ale Afgańczycy muszą przede wszystkim uwierzyć, że takie błędy już się nie powtórzą. Jeśli będzie inaczej, to żadne przeprosiny nie będą wystarczające”.

Artykuł ukazał się w tygodniku Polska Zbrojna. Przedruk za zgodą redakcji

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.