Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Siarhiej Bohdan: Rok 2005 w Azji Środkowej: geopolityka, gaz i powstania

Siarhiej Bohdan: Rok 2005 w Azji Środkowej: geopolityka, gaz i powstania


01 sierpień 2006
A A A

Siarhiej Bohdan: Rok 2005 w Azji Środkowej: geopolityka, gaz i powstania

Tekst pochodzi z białoruskiego portalu praunik.org. Opublikowano go pierwotnie 5 lutego 2006 roku: http://praunik.org/artykuly/72
(także w wersji anglojęzycznej: http://praunik.org/en/artykuly/99 ).


  
"Prehistoria"
Ahmed Rashid zasugerował, aby opisywać przemiany geopolityczne w post-radzieckiej Azji Środkowej w kategoriach “Wielkiej Gry” – tym symbolicznym mianem określano XIX-wieczne zmagania imperiów brytyjskiego i rosyjskiego, dążących wówczas do dominacji nad Eurazją [1]. Ich esencją było starcie wielkich potęg, podczas gdy aktorzy lokalni musieli zadowolić się podrzędnym statusem, choć też ich polityka nigdy nie była całkowicie zdeterminowana przez wpływ czynników zewnętrznych.

W przededniu pierwszej wojny światowej imperiom rosyjskiemu i brytyjskiemu udało się zbalansować swoje wzajemne relacje; później zaś ich zmagania przybrały zupełnie inny kształt. W latach dwudziestych XX stulecia Moskwa zdołała odepchnąć bezpośrednie „pole walki” z dala od radzieckiej już wtedy Azji Środkowej.

Ale w latach osiemdziesiątych radziecka dominacja nad niektórymi terytoriami i ziemiami, poprzednio przyjaznymi bądź znajdującymi się pod kontrolą, zaczęła słabnąć, a od 1991 roku sytuacja Federacji Rosyjskiej w Azji Środkowej przypomina tę zajmowaną przez Imperium Rosyjskie w XIX wieku. Rozpoczęła się nowa „Wielka Gra” przeciw Zachodowi, przede wszystkim o zasoby ropy i gazu. Zachodnie koncerny paliwowe skoncentrowały się najpierw na Kazachstanie w latach 1993-1994, potem w okresie 1995-1997 na Azerbejdżanie i w latach 1997-1999 na Turkmenistanie. Obecna scena geopolityczna Azji Środkowej nie ogranicza się już oczywiście tylko do byłych republik radzieckich, ale obejmuje też aktorów takich jak Chiny, stronnictwa afgańskie, Indie, Pakistan, Iran, Turcję oraz, naturalnie, kraje zachodnie, przede wszystkim USA. Aleksiej Malaszenko z moskiewskiego oddziału Fundacji Carnegie mówi o „kwadracie”, gdzie trzy boki tworzą USA, Federacja Rosyjska i Chiny, a czwarty, „przerywany”, najbardziej podatny na zmiany – kraje regionu [16].

Rok 2005 był kolejnym rokiem „Wielkiej Gry”, naznaczonym rewolucją w Kirgistanie, powstaniem w Uzbekistanie oraz rozkwitem Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SOW). Radykalny zwrot w polityce zagranicznej Uzbekistanu zasługuje na miano najbardziej istotnej geopolitycznej zmiany roku.
W opinii Daniela Kimmage’a Azja Środkowa „traci swoją spójność jako geopolityczna całość, a poszczególne kraje kierują się własną wizją rozwoju, co skutecznie utrudnia rozważanie sytuacji w perspektywie „ogólnoregionalnej”. Co więcej, wewnętrzne motywacje, decydujące o kierunku rozwoju w tych pięciu państwach, nabrały decydującego znaczenia w ich relacjach ze światem zewnętrznym, w tym z mocarstwami” [4].

Można się zgodzić z tym poglądem, ale trzeba także odnotować, że geopolityczne jednostki charakteryzują się wewnętrzną spójnością tylko w ramach określonych schematów ideologicznych. Jest więc całkiem naturalne, że magazyny „sowietologiczne” przypisują krajom regionu zdefiniowaną geopolityczną łączność, którą wyznaczać mają granice Radzieckiej Azji Środkowej. Po 1991 roku „Radziecka Azja Środkowa”, jako jednostka geopolityczna, stopniowa traciła swoją poprzednią integralność, patrząc z punktu widzenia Moskwy. Dziś tę jedność wyznaczają jednak inne czynniki, takie jak post-radziecki autorytaryzm czy spadek po ZSRR.

Odwrót USA i czas rosyjskiej rekonkwisty

Ogólna tendencja rozwoju regionu może zostać określona skrótowo jako „mniej wolności, więcej Rosji”. Rosja kontynuuje swoją rekonkwistę w Azji Środkowej, zarówno metodami otwarcie politycznymi (jak w przypadku Uzbekistanu), jak i poprzez używanie nie będących na widoku ekonomicznych narzędzi nacisku przez rosyjskie firmy (w Tadżykistanie i Turkmenistanie). Nawet kolorowa rewolucja w Kirgistanie nie wyłamuje się z tego schematu, przynosząc zwycięstwo siłom ewidentnie pozytywnie nastawionym do Rosji. Jedynym krajem, w którym Moskwie nie udało się osiągnąć znaczącego przełomu, był Kazachstan, posiadający znaczący potencjał umożliwiający mu nawet zostanie w przyszłości regionalnym mocarstwem. Jego lider, Nazarbajew, deklaruje, że zamierza wprowadzić Kazachstan do grona 50 najbardziej rozwiniętych państw świata.

Stany Zjednoczone były zmuszone opuścić region, który zresztą może tracić dla nich znaczenie po tym, jak amerykańskie oddziały zabierają się do wycofania się z Afganistanu. Ich ambicja by „zrekonstruować” politykę wewnątrz dawnego ZSRR i by zapewnić wprowadzenie zachodnich standardów w krajach Azji Środkowej świeciła jasnym blaskiem we wczesnych latach dziewięćdziesiątych. Teraz jednak ponosi klęskę za klęską, a zachodnie organizacje i instytucje są pozbawiane możliwości działania w regionie.
 
W zeszłym roku niemal wszystkie kraje Azji Środkowej kontynuowały zaostrzanie restrykcji dotyczących praw człowieka i ograniczały podstawowe swobody. Tadżykistan stanowi najbardziej jaskrawy tego przykład. Jego prezydent Rachmonow pozbył się wszystkich wpływowych przeciwników politycznych i zabezpieczył funkcjonowanie swojego wariantu „demokracji sterowanej”. Dziś jedyny „niesterowany” reżim demokratyczny istnieje w Kirgistanie, gdzie rewolucja zmiotła dyktaturę Akajewa. Jednakże nowy kirgiski rząd nie podjął się przeprowadzenia żadnych zdecydowanych reform. Dlatego, dodatkowo biorąc pod uwagę radzieckie korzenie nowych kirgiskich przywódców i niski poziom rozwoju kraju, trudno sobie wyobrazić, by w Kirgistanie powstała skonsolidowana, stabilna demokracja.
 
Region odrzucił zachodnie standardy. W tym samym czasie władcy Azji Środkowej kontynuują owocną współpracę z Chinami, które z sukcesami promują swoje idee i normy, także te dotyczące demokracji sterowanej i silnej administracji państwowej. Chiny starają się stworzyć „chiński świat” wszędzie, gdzie tylko mogą, nie wyłączając regionu, o którym mowa. Chińskie imperium na ten moment wprawdzie dobrze dogaduje się także z Rosją, na przykład na gruncie zasad wspominanej uprzednio „kierowanej demokracji”. Ale jeśli ktoś, to właśnie Chiny są predestynowane do wypchnięcia Rosji z Azji Środkowej; po prostu na razie poważna chińska ekspansja nie nabrała jeszcze rozpędu.   

Globalna ekspansja USA jest dostrzegalna w każdej sferze życia i, co ważne, jest związana z rozprzestrzenianiem się określonych politycznych standardów w krajach respektujących „pax americana”.
Globalna ekspansja każdego kraju przebiega według podobnego wzorca i wzrost znaczenia Chin nie będzie tu wyjątkiem. Na obecnym etapie rozwoju wzorce chińskiej ekspansji możemy prześledzić w miniaturowej wersji na przykładzie Azji Środkowej.

Przyjrzyjmy się wydarzeniom, które decydowały o specyfice rozwoju wypadków w każdym z pięciu krajów regionu w 2005 roku.

Kazachstan

4 stycznia 2005 roku prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew został wybrany na kolejną 7-letnią kadencję uzyskując ponad 91 procent głosów. Takie wyniki w połączeniu z naruszeniami obserwowanymi w czasie kampanii wyborczej spowodowały falę werbalnej krytyki. „Niestety, pomimo pewnych prób ulepszenia procesu wyborczego, władze nie wykazały dość woli politycznej aby przeprowadzić uczciwe wybory”, zadeklarował Bruce Jones, koordynator misji obserwacyjnych OBWE, Rady Europy i Europarlamentu. „Wybory w Kazachstanie nie spełniły międzynarodowych standardów”, stwierdził reprezentant departamentu stanu USA Adam Erdeli, odnotowując pewien postęp w procesie wyborczym [12]. Jest bardzo prawdopodobne, że Nazarbajew zwyciężyłby i bez uciekania się do fałszerstw, co wynika np. z badań Instytutu Gallupa oraz Międzynarodowego Instytutu Republikańskiego (USA), które wykazywały poparcie dla niego w granicach 83 procent.

Krytyka Kazachstanu ze strony społeczności międzynarodowej była raczej łagodna – przyczynami tego były geopolityczny status kraju jako ważnego dostawcy surowców oraz nadzieje na kontynuowanie „multiwektorowej” polityki zagranicznej Nazarbajewa.

Kazachstan zajmuje 13-te miejsce na świecie jeśli chodzi o zasoby ropy naftowej. Dziś kraj wydobywa rocznie 60 milionów ton tego surowca, do 2010-2012 roku planuje zwiększyć wydobycie do 100 milionów ton, a w 2015 roku ma ono sięgnąć 150 milionów ton rocznie [16]. Uwzględniając tę perspektywę, społeczność międzynarodowa może tolerować obecny system polityczny Kazachstanu, posiadający wszelkie atrybuty post-radzieckiej „demokracji sterowanej”. Niektórzy europejscy politycy posunęli się nawet do cichego poparcia dla przewodnictwa Kazachstanu w OBWE w 2009 roku [4].

O wielowektorowym charakterze polityki zagranicznej Kazachstanu świadczą wysiłki w kierunku zdywersyfikowania szlaków transportowych w eksporcie ropy naftowej, obniżanie zależności od Rosji oraz dopuszczenie inwestorów chińskich do kazachskiego sektora energetycznego. Na długo przed 25 maja, kiedy to otwarto rurociąg Baku-Tbilisi-Ceyhan (BTC), Nursułtan Nazarbajew spotkał się z prezydentem Azerbejdżanu Ilhamem Alijewem (odwiedzał on Kazachstan 1 marca). Przywódca Azerbejdżanu zadeklarował gotowość swojego kraju do używania BTC także do tranzytu nie-azerskiej ropy. „Jestem pewien, że rurociągiem popłynie kazachska ropa – odpowiedział Nazarbajew. W przyszłości można też rozważać przyłączenie się Kazachstanu do projektu Baku-Erzurum”. Kazachscy oficjele wyrazili też zainteresowanie budową podmorskiego rurociągu po dnie Morza Kaspijskiego, między kazachskim portem Aktau i Baku, tak aby „Kaukaz stał się dla Kazachstanu alternatywnym szlakiem prowadzącym na rynki międzynarodowe” [15].

15 stycznia 2005 roku rozpoczął działalność rurociąg Atasu-Alaszankou, łączący Kazachstan z Chinami. Eksport kazachskiej ropy do Chin ma się rozpocząć na dobre w połowie 2006 roku [4]. W październiku 2005 roku China National Petroleum Company (CNPC) zapłaciła 4,2 miliarda dolarów za dwie trzecie udziałów w firmie PetroKazachstan, jednej z największych kompanii naftowych Kazachstanu (choć jest ona zarejestrowana w Kanadzie, to cała jej produkcja pochodzi ze złóż kazachskich) [17] i [18]. O PetroKazachstan CNPC rywalizowała z indyjską Oil and Natura Gas Corp.; oferta Chińczyków z CNPC, którzy zainwestowali w Kazachstanie około 10 miliardów dolarów od 1997 roku, okazała się w ostatecznym rozrachunku atrakcyjniejsza [16].

Tłem dla powyższych zdarzeń były składane na wysokim szczeblu deklaracje mówiące, że priorytetem w polityce zagranicznej Astany jest wzmocnienie przyjaźni kazachsko-rosyjskiej [19]. Tym pozostającym raczej w sferze wirtualnej gestom przyjaźni wobec Rosjan towarzyszyły nie mniej symboliczne gesty wobec Stanów Zjednoczonych – Kazachstan utrzymuje obecność 30 saperów w Iraku [4].

Na arenie regionalnej Kazachstan zajął pragmatyczne stanowisko, jeśli chodzi o współpracę z sąsiednimi Kirgistanem i Uzbekistanem. Relatywnie dynamicznie się rozwijająca w 2005 roku kazachska gospodarka była nadal atrakcyjnym magnesem dla robotników z tych dwóch krajów, co pozwoliło Astanie kształtować relacje z sąsiadami z pozycji siły [4]. Raz jeszcze widać tu wspomnianą wcześniej wielowektorowość – w roku 2005 relacje z sąsiadami przechodziły przez fazy ochłodzenia i ocieplenia. Tak więc w lipcu Kazachstan odmówił ekstradycji Lutfullo Szamsiddinowa, działacza praw człowieka i naocznego świadka masakry w Andiżanie [14]. Ale jest też prawdopodobne, że już w listopadzie kazachskie władze przyzwoliły na porwanie i wywiezienie do Uzbekistanu kilkorga Uzbeków ukrywających się w południowym Kazachstanie [4].

Relacje z Kirgistanem układały się podobnie. Choć kazachskie media rządowe opisywały rewolucję w Kirgistanie (24 marca) jako totalny chaos i chociaż niektórzy wysocy urzędnicy reżimu Akajewa znaleźli schronienie w Kazachstanie, rząd kazachski nawiązał bliskie kontakty z nową kirgiską administracją. Kazachstan obiecał pomoc w pokryciu ewentualnego deficytu dostaw uzbeckiego gazu ziemnego dla Kirgizji (kiedy w lipcu zaiskrzyło na linii Kirgistan-Uzbekistan) oraz powstrzymał się przed wywoływaniem konfliktu na tle kirgiskiego zadłużenia za dostawy gazu, sięgającego 18 milionów dolarów [19] i [46].

Kirgistan

W latach 90-ych XX wieku Kirgistan wyróżniał się jako jedyna rzeczywista demokracja w Azji Środkowej, ale w czasie następnej dekady podążał on już w kierunku wyznaczanym przez reżimy autorytarne. W tym okresie, w kraju z najwyższą liczbą działających partii politycznych i z najbardziej wolnymi mediami w regionie, krok za krokiem ograniczane były demokracja i wolność. Symbolem tej politycznej transformacji było uwięzienie lidera opozycji, Feliksa Kułowa, w 2001 roku, przez wielu działaczy praw człowieka uważane za czyn umotywowany politycznie. 

Lecz w 2005 roku Kirgistan odzyskał wizerunek najbardziej demokratycznego państwa w regionie. W rezultacie wyborów parlamentarnych w lutym-marcu w parlamencie ukształtowała się większość całkowicie lojalna wobec prezydenta Akajewa. Z uwagi na liczne manipulacje, wybory wywołały jednak głębokie niezadowolenie społeczne, w wyniku którego 24 marca obalono rząd, a wkrótce potem Akajew uciekł do Rosji. W efekcie tego „powstania” do władzy doszedł jeden z liderów opozycji, Kurmanbek Bakijew. Już w czerwcu wybrano go na nowego prezydenta kraju w wyborach, które zostały uznane za najbardziej wolne i transparentne w historii najnowszej całej Azji Środkowej [4].

Upadek długowiecznego reżimu Akajewa w wyniku ulicznej rewolty i dojście do władzy Bakijewa (prezydenta) i Kułowa (premiera) nie wywarło dużego wpływu na politykę zagraniczną. Z wyjątkiem zatargu z Uzbekistanem na tle uchodźców z Andiżanu, nowe kirgiskie kierownictwo koncentrowało się raczej na sprawach wewnętrznych.

Napięte relacje z Uzbekistanem zostały spowodowane przez napływ setek uchodźców uzbeckich do Kirgistanu po wydarzeniach 12-13 maja w Andiżanie. Uzbekistan utrzymywał, że wśród uchodźców znajdują się terroryści i domagał się ich ekstradycji, podczas gdy kraje zachodnie sugerowały, że uchodźców należy ewakuować i nie wydawać ich reżimowi z Taszkientu. Do końca czerwca 436 Uzbeków wyleciało do Rumunii. Uzbekistan protestował, ale nie poważył się na dalszą eskalację konfliktu.

Oba kraje zdołały się nawet porozumieć w sprawie dostaw uzbeckiego gazu do Kirgistanu. Kirgistan, choć ma „dług gazowy” w stosunku do Kazachstanu, w relacjach z Uzbekistanem reguluje swoje należności terminowo [46].

Nowe władze zadeklarowały prowadzenie „wielowektorowej” polityki zagranicznej [20], choć zdaniem Andrieja Babickiego „ruchy wykonywane w polityce zagranicznej przez nowy rząd sygnalizują, że prowadzone będzie zbliżenie z Rosją” [21]. Potwierdzają to słowa prezydenta Bakijewa wygłoszone po spotkaniu z rosyjskim ministrem obrony: „Kirgistan zawsze będzie z Rosją, Rosja jest naszym priorytetem numer jeden” [44]. Także Feliks Kułow nie ukrywa swoich prorosyjskich poglądów i otwarcie opowiada się za szerokim używaniem języka rosyjskiego w Kirgistanie [46].

Podczas szczytu Szanghajskiej Organizacji Współpracy w Astanie Bakijew wygłosił oświadczenie, w którym zasygnalizował możliwość rozpatrzenia statusu baz amerykańskich rozlokowanych na terytorium Kirgistanu. Analityk polityczny Emil Djuriajew sądzi, że Kirgistan nigdy nie podniósłby kwestii baz amerykańskich „na własną rękę”, i że „był to strategiczny geopolityczny krok Rosji i Chin” [21]. Takie przesłanki kirgiskiego rządu zasługują na szczególną uwagę zwłaszcza jeśli uwzględnić fakt, że Amerykanie sporo płacili za korzystanie z baz (choć dokładna stawka, jaką otrzymywał rząd od prywatnego właściciela lotniska „Manas”, pozostaje tajemnicą), a Rosjanie użytkują za darmo bazę w Kant (Kirgistan nawet w praktyce się do niej dokłada) [48 i 47]. Poza tym także ekonomiczna pomoc USA dla Kirgistanu, szkolenie żołnierzy kirgiskich przez ekspertów z Ameryki oraz dostawy niektórych typów amerykańskiego uzbrojenia mogą być traktowane jako niebezpośrednia forma opłaty za bazę [23].

W końcu czerwca podczas wizyty Donalda Rumsfelda w Kirgistanie, kirgiski minister obrony oświadczył, że „amerykańska baza powietrzna pozostanie w Kirgistanie tak długo, jak długo utrzyma się napięta sytuacja w Afganistanie”, a sam Rumsfeld dał do zrozumienia, że USA nie planują na razie wycofywać swoich oddziałów [22]. W rezultacie obie bazy – amerykańska w Manas i rosyjska w Kant – pozostały na terytorium Kirgizji.

Po tym, jak Uzbekistan wyprosił USA z bazy w Chanabadzie, a Rosjanie ogłosili plany rozbudowy bazy w Kant, prezydent Bakijew w rozmowie z Rumsfeldem i Condoleezzą Rice wyłożył otwarcie i zdecydowanie żądanie podniesienia opłaty za korzystanie przez Stany Zjednoczone z baz w pobliżu Biszkeku. „Gospodarka Kirgistanu jest słaba – argumentował prezydent. Potrzebujemy wsparcia. Przyszedł czas na rewizję warunków korzystania z bazy i podniesienie wysokości opłat” [45]. Zdaniem Feliksa Kułowa, cała sprawa ma istotnie wymiar przede wszystkim ekonomiczny, a intencją władz w Biszkeku nie jest zamykanie bazy w Manas.

Na przestrzeni zeszłego roku kirgiskie władze kilkakrotnie dementowały plotki o możliwym usytuowanie na terytorium kraju chińskiej bazy wojskowej [4].

Tadżykistan

Tadżykistan zawsze słynął wśród sąsiadów jako kraj o bogatym, dynamicznym życiu politycznym, które w początku lat 90-ych objawiło się masowymi demonstracjami, w rezultacie czego do rezygnacji został zmuszony pierwszy post-radziecki lider państwa, Rahman Nabijew. W latach 1992-1997 kraj pogrążył się w wojnie domowej. Partyzanci (Zjednoczona Opozycja Tadżykistanu, ZOT) dążyli do utworzenia państwa islamskiego, walcząc przeciwko prorządowemu Frontowi Narodowemu kierowanego przez Emomalego Rachmonowa.

W przeciwieństwie do „bogatego Kazachstanu”, „buntowniczego Kirgistanu”, „odizolowanego Turkmenistanu”, „kłopotliwego Uzbekistanu”, nie jest łatwo zamknąć jednym słowem-wytrychem wydarzeń w Tadżykistanie po zakończeniu wojny w 1997 roku. Jednakże można odnotować tendencję do wzmocnienia autorytaryzmu rządów prezydenta Rachmonowa, który liczy na reelekcję w listopadzie 2006 roku. Prezydent dokonuje konsekwentnej konsolidacji swojego reżimu, co rozpoczęło się na poważnie w lipcu 2003 roku – zorganizowano wtedy wątpliwe z punktu widzenia zasad demokracji referendum, w którym 93 proc. głosujących zatwierdziło poprawkę do konstytucji, pozwalającą Rachmonowowi ubiegać się o jeszcze dwie kolejne kadencje prezydenckie (co może mu zagwarantować rządy aż do 2020 roku) [7].

Tadżycki rząd zaostrzył swój stosunek do opozycji, niektórzy z przeciwników reżimu trafili do więzień, choć warto też zauważyć, że obecnie Tadżykistan to jedyny kraj regionu, gdzie działalność islamskiej opozycji jest legalna. Co najmniej od 2005 roku „Tadżykistan przechodzi operację „czyszczenia” politycznej przestrzeni”, ujęła ostatnie posunięcia kierownictwa z Duszanbe „Niezawisimaja Gazeta”. Wpływowy generał Gaffar Mirzajew został aresztowany już w czerwcu 2004 roku; wielu znanych i znaczących zwolenników Frontu Narodowego (partii, która w praktyce zapewniła Rachmonowowi dojście do władzy w czasie wojny domowej) zostało aresztowanych lub zginęło.

Także wielu sympatyków dawnej ZOT zostało odsuniętych od głównego nurtu życia politycznego. W układzie pokojowym z 1997 roku, ZOT miała zagwarantowane 30 proc. miejsc w ciałach wykonawczych. Pomimo tego przedstawiciele opozycji byli konsekwentnie eliminowani i wypychani ze stanowisk w administracji państwowej. W 2005 roku w rządzie pozostał już tylko jeden minister wywodzący się z ZOT [2]. Mamadruzi Iskandarow, przywódca opozycyjnej Partii Demokratycznej oraz prominentny wojskowy z czasów wojny domowej, został w październiku 2003 roku skazany na 23 lata więzienia za terroryzm i korupcję [3].

Przeciwnicy Rachmonowa wykazywali się w swoich działaniach dużym wahaniem. Po lutowych wyborach parlamentarnych, w których ugrupowania proprezydenckie oficjalnie uzyskały dwie trzecie głosów, niektóre partie wezwały do uznania wyborów za nieuczciwe. Ale po tym jak władze zignorowały ich żądania, nie zdecydowały się one do wezwania swoich zwolenników do ulicznych protestów [8]. Możliwe, że na takie umiarkowane stanowisko wpłynęły wciąż świeże doświadczenia niedawnej wojny domowej. Wygląda wręcz na to, że w pewnym sensie zarówno rząd jak i opozycja są zadowolone z utrzymywania się wewnętrznego status quo.

Zakres władzy państwa – tradycyjnie raczej słabego – powiększa się, co jest zjawiskiem w sumie pozytywnym, jednak wątpliwości budzi kształt przyjętych rozwiązań, które nie przystają do standardów demokratycznych i nowoczesnej koncepcji państwa. W odpowiedzi na krytykę organizacji międzynarodowych, dotyczącą nieuczciwości wyborów, Rachmonow oświadczył: „Demokracja i procedury demokratyczne to nie gra w szachy. Trzeba pamiętać, że jesteśmy Azjatami. Muzułmanie stanowią 90 proc. ludności. Pewnych procesów nie należy zbytnio przyśpieszać” [8].

W 2005 roku w zewnętrznej sytuacji Tadżykistanu nie doszło do znaczących zmian. Zasadniczy kierunek geopolityczny wyznaczały przyjęte wcześniej umowy i zobowiązania, zwłaszcza te będące wynikiem spotkania prezydentów Rachmonowa i Putina w październiku 2004 roku. Zgodnie z nimi, Rosja ma zainwestować od dwóch do czterech miliardów dolarów w Tadżykistanie, przeformować swoją stacjonującą pod Duszanbe 201-wą dywizję w stałą bazę liczącą sześć tysięcy żołnierzy [19]; koncern RusAl zdecydował się natomiast zainwestować miliard dolarów w unowocześnienie oraz budowę zakładów hutniczych oraz dwóch hydroelektrowni w Tadżykistanie [9 i 10].

Biorąc pod uwagę ogromną rolę przemysłu aluminiowego dla Tadżykistanu (przynosi on dochody eksportowe większe nawet od tradycyjnie sprzedawanej bawełny) i jego związki z sektorem energetycznym, można powiedzieć, że „scedowanie” tych aktywów na Rosję przyniesie daleko idące skutki dla państwa. Na tym tle nawet fakt, że Rosja wreszcie przekazała kontrolę nad granicami tadżyckimi Tadżykom (14 lipca 2005 roku) wydaje się mieć co najwyżej zaledwie symboliczne znaczenie [5].

Bliska współpraca z Rosją manifestowała się także i w innych dziedzinach. Mamadruzi Iskandarow, wspomniany wcześniej opozycjonista, został uprowadzony w Moskwie w kwietniu, a już w miesiąc później „odnalazł się” w więzieniu w Duszanbe. Moskwa także i wcześniej „dostarczała” Rachmonowowi politycznych oponentów, np. w lutym 2004 roku wydała w jego ręce byłego ministra spraw zagranicznych, Jakuba Salimowa [2].

Jeśli chodzi o stosunek do Zachodu, Rachmonow jasno zadeklarował, że nigdy nie zgodzi się na obecność amerykańskich baz wojskowych na terytorium Tadżykistanu [19]. Francja po raz kolejny zmniejszyła liczebność swojego kontyngentu wojskowego w Tadżykistanie [4]. Finansowa współpraca Tadżykistanu z Zachodem ograniczała się do kontaktów z międzynarodowymi instytucjami finansowymi. W końca grudnia Międzynarodowy Fundusz Walutowy dołączył Tadżykistan (zadłużony na 93 miliony dolarów) do listy dziewiętnastu krajów, których zobowiązania zostaną całkowicie umorzone.

„Tadżykistan wprowadza reformy ekonomiczne lepiej niż inne kraje o niskim poziomie dochodu” – pochwalił władze w Duszanbe przebywający z wizytą w styczniu 2006 roku wiceprezydent Banku Światowego Francois Burgignon. Poinformował on też o zamiarach anulowania zadłużenia Tadżykistanu wobec BŚ, wynoszącego na dzień 1 stycznia 2005 roku 307 milionów dolarów [6].

Zgodnie z oceną MFW, „Tadżykistan powoli, lecz konsekwentnie zmierza w stronę gospodarki rynkowej”. MFW zauważył ponadto, że Tadżykistan znacząco zwiększył tempo wzrostu gospodarczego w ostatnich latach. W dodatku, podczas gdy PKB wykazuje wzrost na poziomie 10 proc. rocznie w okresie 2000-2004, inflacja w tym czasie spadła z 40 proc. w 2001 roku, do 5,6 proc. w 2004 roku [11].

Turkmenistan

Kontakty zewnętrzne Turkmenistanu w dużej mierze ograniczają się do eksportu gazu ziemnego i, w kontraście do innych państw regionu, nie wpływają znacząco na stan spraw wewnątrz kraju.
Obecnie obowiązujące porozumienie pomiędzy Turkmenistanem a Rosją z 2003 roku reguluje w długoterminowej perspektywie kwestię dostaw turkmeńskiego gazu: do 2028 roku, a chodzi o stopniowo rosnące ilości surowca, począwszy od 7 miliardów metrów sześciennych w 2004 roku, do 80 miliardów w 2007 roku – rok ten może być przełomową datą w historii kraju.
Poza tym od czasu do czasu Aszchabad przebąkuje o planach zbudowania alternatywnych rurociągów (na południe do Pakistanu i Indii przez Afganistan, w kierunku Chin).

Co jest szczególnie szkodliwe z punktu widzenia interesów Turkmenistanu, to właśnie jego izolacja od rynków zewnętrznych. System rurociągów pochodzący jeszcze z czasów radzieckich jest zorientowany w kierunku północnym (do Uzbekistanu, Kazachstanu i Rosji). Aby skierować surowiec na zachodnie rynki, np. via Azerbejdżan, należałoby przedsięwziąć kosztowne inwestycje i zbudować rurociąg pod dnem Morza Kaspijskiego, czemu jednak sprzeciwia się większość krajów kaspijskich (z kolei budowa rurociągu „okrężnego” jest za droga). Relatywnie najbardziej zachęcające wydaja się następujące wektory: przez Iran lub w kierunku Morza Arabskiego przez Afganistan i Pakistan. O ile jednak kierunek irański jest blokowany przez USA, to druga z rozważanych opcji jest zależna od wciąż chwiejnej sytuacji w Afganistanie [29].  

Głównym zadaniem jakie postawił przed sobą Turkmenistan w 2005 roku było podniesienie ceny gazu dla Rosji i Ukrainy. Prezydent Nijazow robił co mógł, by wygrywać sprzeczności pomiędzy Kijowem a Moskwą, a jego celem było właśnie doprowadzenie do wzrostu cen. W połowie listopada Turkmenistan zadeklarował, że od początku 2006 roku podnosi cenę za tysiąc metrów sześciennych gazu z 44 do 60 dolarów. Aby spożytkować dobrą koniunkturę w sektorze gazowym także w innych działach gospodarki, turkmeński rząd po raz pierwszy w historii zezwolił zagranicznym inwestorom na eksport turkmeńskiej ropy oraz na samodzielne poszukiwanie przez nich nowych złóż. Chodzi o ściągniecie do kraju jak największego wolumenu inwestycji, a „zachętą” dla zagranicznych kontrahentów ma być możliwość eksploracji nowych zasobów ropy i gazu [30].

Tym niemniej niektórzy analitycy zachowują sceptycyzm co do ambicji Nijazowa, podając w wątpliwość niepewne (to jest ich zdaniem zawyżone) szacunki na temat faktycznej wielkości turkmeńskich rezerw surowcowych. We wrześniu Azjatycki Bank Rozwoju ogłosił raport na temat zasobów w zagłębiu Daulatabat, kwestionując celowość budowy rurociągu przez Afganistan do Pakistanu [4]. Wcześniej, w lipcu, swoją cegiełkę dołożył Gazprom, wyrażając zaniepokojenie wymigiwaniem się Aszchabadu od przeprowadzenia audytu, którego częścią maiło być też oszacowanie wielkości złóż. Turkmeński surowiec ma dla rosyjskiego giganta kapitalne znaczenie, gdyż strategia Gazpromu w znacznej mierze opiera się na założeniu importu 60-70 miliardów metrów sześciennych gazu z Turkmenii, zamiast obecnych 45 miliardów [41].

Jednakże Gazprom dobrze się zabezpieczył: przy okazji zmiany warunków dostaw gazu dla Ukrainy, koncern zdołał wykluczyć możliwość ominięcia Rosji i zawarcia porozumienia przez Turkmenistan i Ukrainę bezpośrednio. Gazprom zakontraktował w zasadzie całą przewidywaną objętość gazu, która ma być transportowana przez Uzbekistan. Nawet jeśli Ukraińcy rozwiązaliby jakoś kwestię tranzytu, Turkmenistan nie zdoła zaoferować Kijowowi ani jednego metra sześciennego gazu, gdyż praktycznie wszystkie wolne rezerwy surowca zostały już zakontraktowane przez Gazprom, przynajmniej na najbliższe lata [31]. Tak więc możnaby mówić o całkowitym zwycięstwie Moskwy i totalnej zależności Turkmenistanu wobec Gazpromu (czyli wobec Moskwy) jeśli chodzi o eksport gazu. Kontrolowany przez Kreml koncern przeorientowuje zresztą swoją strategię tak, iż złoża środkowoazjatyckie stają się priorytetowe, ważniejsze od rosyjskich.

W styczniu Nijazow i Putin ogłosili zamiary bliższej współpracy i zintensyfikowania kooperacji w sferze energetycznej. Turkmenistan, pomimo faktycznej całkowitej zależności od Moskwy, stara się jednak być w tej grze aktywny – w czasie ostatnich dwóch lat Nijazow zdołał stopniowo doprowadzić do podwojenia ceny za sprzedawany Gazpromowi gaz. Wydaje się, że efekty przynosi też wykorzystywanie „wschodniego wektora”, czyli Chin. Po wizycie wysokiego urzędnika administracji Atamyrata Berdyjewa w państwie środka na początku grudnia, ogłoszono, że Chiny są zainteresowane importem turkmeńskiego surowca. W marcu 2006 roku Saparmurad Nijazow przebywał z wizytą w Chinach, w czasie której podpisano ogólne porozumienie, przewidujące budowę nowego rurociągu i zakup przez Chiny 30 miliardów metrów sześciennych turkmeńskiego gazu rocznie (z tym że wejście w życie i realizację umowy uzależniono od podpisania trzech dodatkowych porozumień, co ma nastąpić do końca 2006 roku) [32].

Jeszcze jedną charakterystyczną cechą turkmeńskiej aktywności na arenie międzynarodowej była polityka „pozytywnej neutralności”, która w praktyce prowadziła do zupełnej autoizolacji kraju. Po raz pierwszy swój zamiar rozwijania idei Turkmenistanu jako kraju wieczyście neutralnego Nijazow ogłosił w 1995 roku na Konferencji ECO (Economic Cooperation Organistaion). 12 grudnia 1995 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło specjalną deklarację, w której wezwało wszystkich członków do respektowania neutralności Turkmenistanu [35].

Rok 2005 nie przyniósł tu zmian. Oznacza to też, że pogłoski o bloku turkmeńsko-uzbeckim, które pojawiły się w końcu 2004 roku po wizycie Nijazowa w Bucharze, nie potwierdziły się, podobnie zresztą jak rozsiewane przez Rosję plotki o możliwości przeniesienia zlikwidowanej amerykańskiej bazy z uzbeckiego Chanabadu do Turkmenistanu [37]. Także plany zredukowania statusu Turkmenistanu do poziomu „obserwatora” we Wspólnocie Niepodległych Państw (dyskutowane np. w styczniu 2006 roku) były umotywowane polityką neutralności [38].

Jak już zostało wspomniane, trudno jest doszukać się związków między polityką zagraniczną Turkmenistanu a jego sytuacją wewnętrzną, z uwagi na blokadę informacyjną związaną z izolacją kraju. Twardy reżim panujący w Turkmenistanie praktycznie uniemożliwia obywatelom wywieranie jakiegokolwiek wpływu na politykę, zagranicznej nie wyłączając. Według corocznego raportu Freedom House opublikowanego 19 grudnia, Turkmenistan zaliczał się do grona najbardziej opresyjnych dyktatur świata [40]. Wybory parlamentarne, choć są organizowane (ostatnie 19 grudnia 2004 roku), są czysta formalnością i teatrem [33].

Ogólnie dostępne informacje na temat turkmeńskiej polityk wewnętrznej ograniczają się zwykle do „raportów na temat represji”. Analizy polityczne dotyczące Turkmenistanu przypominają dawną „sowietologię” czy „kremlinologię”.
Spośród wszystkich środkowoazjatyckich państw Turkmenistanowi najdalej jest do nowoczesnego państwa w zachodnim rozumieniu. Nijazow rządzi niepodzielnie od 1985 roku (najpierw jako szef rządu związkowego i miejscowy lider partii komunistycznej, następnie szef parlamentu i w końcu, od 1990 roku, prezydent Turkmenistanu). 

1 stycznia weszła w życie nowa konstytucja kraju, której niektóre uregulowania mogą być interpretowane jako bardziej liberalne i demokratyczne (np. pozbawienie prezydenta prawa do mianowania szefów władz lokalnych) [41]. Nijazow ostatnio zaczął deklarować swoje przywiązanie do organizowania wyborów i niektórych innych atrybutów demokracji, takich jak działalność partii politycznych.

9 stycznia 2006 roku turkmeńska telewizja cytowała Nijazowa, przemawiającego na pierwszym w  roku posiedzeniu rządu, który odniósł się pozytywnie do mechanizmu wyborów lokalnych jako do przejawu „prawdziwej demokracji” [39]. 12 stycznia na ceremonii Dnia Pamięci turkmeński prezydent zadeklarował, że około 2009-2010 roku zorganizowane zostaną wybory na najwyższy urząd w państwie. Przy tej okazji wspomniał on też, że „żaden człowiek nie może być przywódcą wiecznie”, co niektórzy odebrali jako sygnał, iż Nijazow być może gotuje się do odejścia z urzędu [38].

Uzbekistan

Po 11 września 2001 roku Uzbekistan zajął miejsce strategicznego partnera USA w globalnej „wojnie z terroryzmem”, będąc pierwszym krajem w regionie, który wyraził zgodę na ulokowanie amerykańskiej bazy wojskowej na swoim terytorium (baza lotnicza Karszi-Chanabad) [24]. Partnerstwo nie było wolne od pewnych zgrzytów i zadrażnień, gdyż uzbecki lider Islam Karimow chciał zyskać pełną legitymizację i międzynarodowe uznanie dla swoich rządów, nie zmieniając ani o jotę opresyjnej polityki wewnętrznej i nie reagując na krytykę.

Uzbekistan był jedynym krajem w Azji Środkowej, który wyraźnie zmienił swoją orientację geopolityczną w 2005 roku. Korzenie tego zwrotu sięgają nawet 2002 roku, kiedy to Taszkient praktycznie zamroził swoje członkostwo w antyrosyjskiej i prozachodniej organizacji GUUAM (ostatecznie opuścił ją w maju 2005 roku) [28]. Przyczyną, dla której Taszkient stopniowo oddalał się od Zachodu (reprezentowanego głównie przez USA) a zbliżał do Rosji, była głównie komplikująca się sytuacja wewnętrzna i niepokoje społeczne. Karimow przeciął swoją współpracę z Zachodem, wyciągając wnioski z kolorowych rewolucji lat 2003-2005, które jego zdaniem były wynikiem zewnętrznych spisków i knowań inspirowanych przez zachodnie stolice.

Dyktatora zaalarmowała groźba „majowej rewolucji”. Kiedy sytuacja stała się napięta, wydał więc rozkaz otwarcia ognia do manifestujących opozycjonistów, co miało miejsce w mieście Andiżan, przypinając im jednocześnie protestującym łatkę „wojujących islamistów”. Według oficjalnych statystyk zginęło 178 ludzi, lecz organizacje obrony praw człowieka mówią o masakrze na większą skalę, która kosztować miała życie co najmniej pół tysiąca osób [25]. Zachód domagał się przeprowadzenia międzynarodowego śledztwa dotyczącego akcji państwowych sił zbrojnych, ale Karimow twardo odrzucił tę propozycję zrzucając winę na religijnych ekstremistów. Tymczasem państwowe media uzbeckie rozpowszechniały wersję o spisku uknutym za granicą, mającym na celu obalenie rządzącego reżimu.

29 czerwca Uzbekistan zażądał opuszczenia przez Amerykanów bazy Karszi-Chanabad w przeciągu 180 dni. Stało się to w przededniu wizyty zastępcy sekretarza stanu R. Nicolasa Burnsa, który bezskutecznie naciskał Taszkient na przeprowadzenie niezależnego śledztwa w sprawie Andiżanu oraz ostrzegał, że brak liberalizacji życia politycznego zagrozi kolorową rewolucją w Uzbekistanie [25].

Wyrzucenie oddziałów USA z Chanabadu było jasną demonstracją politycznych zamiarów Karimowa. W odpowiedzi USA wstrzymały pomoc finansową dla Uzbekistanu na 2005 rok (miała ona wynieść 22 miliony dolarów, zgodnie z porozumieniem strategicznym między oboma krajami z 2002 roku; jednym z jego warunków było jednak zobowiązanie się Uzbekistanu do przeprowadzenia reform politycznych i ekonomicznych). Ten krok nie stanowił zresztą jakiejś zasadniczo nowej jakości – już wcześniej Waszyngton wstrzymał pomoc w wysokości 11 milionów dolarów z uwagi na autorytarne posunięcia Karimowa [25].

Jednocześnie Uzbekistan zbliżał się do Rosji i Chin – krajów, które bez żadnych zastrzeżeń akceptowały oficjalną wersję wypadków w Andiżanie. Tuż po masakrze, między 25 a 27 maja Karimow odwiedził Chiny, gdzie podpisał traktat przewidujący powołanie wspólnej kompanii naftowej o wartości 600 milionów dolarów [26]. We wrześniu rosyjski minister obrony Siergiej Iwanow przebywał w Uzbekistanie, obserwując pierwsze wspólne manewry obu armii.

14 listopada 2005 roku Karimow i Putin podpisali nie mający precedensu Traktat o Stosunkach Sojuszniczych, którego artykuły trzeci i czwarty dają praktycznie Rosji prawo do ingerencji w sprawy wewnętrzne Uzbekistanu w wypadku konfliktu wewnętrznego w tym kraju [16]. Zdaniem „Niezawisimej Gaziety” „podpisanie rosyjsko-uzbeckiego traktatu o stosunkach sojuszniczych drastycznie znienia sytuację w Azji Środkowej, gdzie Uzbekistan staje się głównym sojusznikiem Rosji, i to nie tylko w regionie, ale i w całej WNP” [43]. Odnotujmy, że poprzednio głównym sprzymierzeńcem Moskwy był w Azji Środkowej Kazachstan, więc po podpisaniu omawianej umowy nastąpiła znacząca zmiana priorytetów w polityce rosyjskiej.
Krótko potem, 21 listopada, zakończony został odwrót Amerykanów z Chanabadu, co zostało potraktowane w Moskwie jako wielkie zwycięstwo [42].

Bliskie kontakty Uzbekistanu i Rosji są wzmacniane dodatkowo przez długookresowe plany Gazpromu i Łukoilu, które zamierzają zainwestować w uzbecki sektor energetyczny około dwóch miliardów dolarów. Gazprom podpisał porozumienie, na mocy którego uzyskał m.in. dostęp do trzech największych uzbeckich złóż gazu – otwiera to możliwości do zmonopolizowania przez rosyjską firmę eksportu uzbeckiego surowca. Bliska współpraca Uzbekistanu i Rosji w sferze gazowej została potwierdzona przez wejście Taszkientu do rozwijającej się pod patronatem Rosji Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej (25 stycznia 2006 roku).

Michaił Zygar uważa, że „EAWG to tylko pewien etap. Prawdziwym celem Moskwy jest jak najszybsze włączenie Uzbekistanu do Organizacji Traktatu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, postrzeganego przez Kreml jako przyszły blok polityczno-militarny podobny do NATO [27]”. Jest jasne, że dążenie Karimowa do członkostwa w „rosyjskim NATO” nie wynika z pobudek ideologicznych, lecz tylko z oportunizmu i chęci utrzymania władzy; wszak wcześniej Karimow próbował zaprezentować się jako lider GUUAM, określanej jako alternatywa dla wpływów Rosji na obszarze poradzieckim.

Wnioski

Najważniejsze trendy geopolityczne w Azji Środkowej w 2005 roku dobrze pokazuje ewolucja Szanghajskiej Organizacji Współpracy (do której należą Chiny, Kazachstan, Kirgistan, Federacja Rosyjska, Tadżykistan, Uzbekistan, a ponadto na prawach obserwatora Indie, Iran, Mongolia i Pakistan, o status taki ubiega się tez Białoruś). W 2005 roku SOW zdynamizowała swoją aktywność i jeśli ta tendencja się utrzyma, może to doprowadzić do wykształcenia się potencjalnie potężnej regionalnej grupy państw, zorientowanej przede wszystkim na realizację interesów jej najważniejszych członków  - Chin i Rosji.

Szczyt SOW mający miejsce w Kazachstanie na początku czerwca był kamieniem milowym na tej drodze. Jego uczestnicy oświadczyli: „Jako że aktywna faza militarna operacji antyterrorystycznej w Afganistanie dobiega końca, państwa-członkowie SOW uważają za właściwe, aby uczestnicy koalicji antyterrorystycznej określili końcowy termin korzystania z infrastruktury leżącej na terytoriach państw-członków, czasowo wynajętej dla ich militarnych kontyngentów” (fragment Deklaracji ze Szczytu w Astanie).

Wkrótce potem Uzbekistan wyszedł nawet poza tezy zawarte w deklaracji i zażądał natychmiastowego wycofania baz amerykańskich ze swojego terytorium. Krok ten związany był z oceną sytuacji dokonaną przez prezydenta Karimowa, którego zdaniem Zachód i w szczególności USA promują destabilizację w regionie i próbują obalić jego reżim. Kirgiski rząd wykorzystał sytuację dla wynegocjowania lepszych warunków finansowych od Amerykanów, ale nie wyznaczył USA żadnych precyzyjnych ram czasowych opuszczenia baz.

Rządy wszystkich państw SOW, a przede wszystkim Rosji i Chin, łączy przekonanie, że pozostające w regionie obecnie u władzy reżimy bardzo dobrze sobie radzą z rządzeniem i żadne działania „demokratyzujące” ani zasadnicze reformy nie są potrzebne. Powszechnie przyjętym modelem jest „demokracja sterowana”. Stoi to w kontraście do deklarowanego przez kraje zachodnie celu, jakim jest nie tylko wspieranie transformacji ekonomicznej w państwach post-radzieckich, ale i promowanie zasad demokracji i zagwarantowanie przestrzegania praw człowieka.

Alieksiej Malaszenko z Fundacji Carnegie zauważył jednak, że wewnątrz SOW „istnieją kolizje interesów. Chiny domagają się specjalnych praw, by zdominować SOW. A Rosja jest zmuszona się na to godzić. Znalezienie swojego właściwego miejsca jest dla Rosji w tej sytuacji bardzo trudne, a już szczególnie niewygodne byłoby odgrywanie roli „młodszego brata” u boku Chin. Kiedy w październiku Chiny zaproponowały otwarcie „linii kredytowej” dla państw SOW w wysokości 900 milionów dolarów, Rosja nie mogła przystać na taką hojność, dopatrując się w tym zakamuflowanej próby „podniesienia wagi” Chin w organizacji. Moskwa poddała w wątpliwość chińską ideę wprowadzenia środkowoazjatyckiej strefy wolnego handlu, gdyż w tedy zniesione by zostać musiały ostatnie bariery dla chińskich towarów. Chińska ekspansja, która tak naprawdę jeszcze się na dobre nie zaczęła, będzie napędzana tak długo, jak długo będzie aktywny „wulkan chińskiej gospodarki”. Sąsiedztwo tak wielkiego monokulturowego narodu oznacza dla każdego występowanie z pozycji nierównoprawności. To dotyczy dziś także Rosji” [16].

Rok 2005 pokazał też jednocześnie nieadekwatność podejścia traktującego Azję Środkową jako jedną zintegrowaną geopolityczną całość. Regionalne inicjatywy integracyjne nie rozwijały się dynamiczniej niż w latach poprzednich, a wszystkie kraje wolały raczej obrać własne, indywidualne rozwiązania rozwojowe. Zawężająca się stricte do granic Azji Środkowej integracja w zasadzie nie istnieje. Działają natomiast organizacje o zasięgu de facto ponadregionalnym: SOW, EAWG, Organizacja UOBZ – z uwagi na obecność w nich zewnętrznych, wielkich mocarstw. Czy ta integracja to początek „nowego, chińskiego świata”, z jego wzorcami demokracji sterowanej?

Jednakże Azji Środkowej nie należy postrzegać jako zbioru „państw klienckich”. Lokalne elity umieją wyciągać korzyści z gry wielkich mocarstw, choć czynią to raczej nie w interesie swoich państw, a w partykularnym interesie własnym – którym jest utrzymanie władzy. Widać to świetnie na przykładach Kirgistanu i Uzbekistanu – liderzy obu tych państw podpisali deklarację SOW o wycofaniu amerykańskich baz z regionu, a następnie podejmowali w tej sprawie decyzję „na własną rękę”, zupełnie się nie przejmując przyjętymi zapisami. Taszkient, wyczuwając zagrożenie, odciął się od związków z Zachodem, podczas gdy Biszkek kontynuował z wahaniem politykę wielosektorowości. W przypadku uzbeckim, wykonany spektakularny zwrot od Waszyngtonu do Moskwy nie musi wcale koniecznie oznaczać, że Rosja odzyskuje swoje wpływy – decyzja ta nie wynikała bowiem ze strategicznej kalkulacji, lecz była spowodowana sprawami wewnętrznymi i chęcią utrzymania się przy władzy.

Elity rządzące państw regionu mają wizję prowadzania polityki, która znacznie odbiega od założeń demokracji. Jest ona raczej bliższa wzorcom chińskim i rosyjskim. Rosja jest w stanie dokonywać „rekonkwisty” i odbijać Azję Środkową z rąk Amerykanów, ponieważ ekipy rządzące w środkowoazjatyckich stolicach, ukształtowane politycznie za czasów ZSRR, postrzegają potęgę Rosji jako gwarancję nienaruszalności swojej władzy oraz dostrzegają zbieżność interesów swoich i administracji rosyjskiej.

Azja Środkowa dokonuje transformacji i modernizacji, uwzględniając przy tym interesy Moskwy. Dlatego obecne ekonomiczne, polityczne i społeczne instytucje i relacje w regionie pozostają do pewnego stopnia „zorientowane” na Moskwę (dotyczy to np. systemu rurociągów).
Moskwa jest bardziej kompetentna i ma większe doświadczenie w „zarządzaniu” sprawami Azji Środkowej choćby z tego powodu, że inne kraje, takie jak Chiny, były przez okres radziecki praktycznie odcięte od regionu. Co więcej, sprawę Rosji ułatwia dodatkowo wspólne radzieckie dziedzictwo i związki międzyludzkie, mentalnościowe, które pomagają Rosji powrócić na terytorium dawnych kolonii. Tych atutów brakuje Chinom.
Ale SOW daje Pekinowi do ręki mechanizm, który legitymizuje i podnosi na wyższy poziom jego wpływy w regionie.

SOW wspiera się na dwóch filarach – Moskwie i Pekinie, jak również na ich zbieżnych interesach. Rosja chce odzyskać swoją pozycję w dawnych koloniach, Chiny mają ambicję rozszerzenia swoich wpływów w Azji Środkowej, a oba państwa dążą ponadto do wyparcia USA, obawiając się wpływu promowanej przez Zachód demokratyzacji na swoje własne społeczeństwa; reżimy środkowoazjatyckie chcą po prostu trwać.
 
Ten system się zmienia – na znaczeniu zyskują Chiny, natomiast Rosja może wkrótce być zmuszona do odwrotu. W dłuższej perspektywie przed Chinami otwiera się szansa na włączenie regionu w obręb „chińskiego świata”.
Tym niemniej, element nieprzewidywalności wnoszą tu: możliwa mimo wszystko demokratyzacja, radykalne ruchy islamskie, a wreszcie przyszłość modelu chińskiego w samych Chinach.

Na razie obserwujemy ewoluujący związek sterowanych demokracji, lub, ujmując rzecz szerzej, reżimy dryfujące w kierunku modelu chińskiego. Model ten w długiej perspektywie ma nie mniejsze szanse na światową karierę, niż model „liberalnej demokracji” propagowany przez USA.
Dlatego geopolityczne przemiany w Azji Środkowej warto śledzić ze szczególną uwagą.

 

 

Przypisy:
 (1) Rashid Ahmed. The New Great Game – The Battle for Central Asia’s Oil // Far Eastern Economic Review. 1997. -- 10 April. From Rashid Ahmed. Taleban: zanan, tejarat-e mafya wa proje-ye a’azim-e naft dar asya-ye markazi. Tehran: Nashr-e boghe, 1382. p. 296. (in Persian)
(2) http://www.ng.ru/cis/2005-04-29/5_tadjikistan.html (in Tajik)
(3) http://www.bbc.co.uk/persian/tajikistan/ story/2006/01/060118_so_iskandarov_appeal_cyr.shtml (in Tajik)
(4) RFE/RL Central Asia Report// Vol. 5, No. 49, 30 December 2005.
(5) Охрана таджикско-афганской границы перешла к военнослужащим Комитета по охране государственной границы Таджикистана (http://www.svoboda.org/ll/polit/0605/ll.061405-7.asp)
(6)  Всемирный банк намерен списать внешний долг Таджикистана (http://www.tajikistan.tajnet.com/index.cgi?id=2862)
(7)    Кэтрин Дэвис. Рахмонов сможет править до 2020 года (http://news8.thdo.bbc.co.uk/hi/russian/news/newsid_3012000/3012084.stm)
(8) Амина Замон. Выборы в Таджикистане (http://www.ca-oasis.info/oasis/?jrn=1&id=5)
(9) РУСАЛ решит проблему долгов Таджикского алюминзавода? (http://www.avesta.tj/articles/14/12650.html)
(10) Алексей Балиев, Евгений Арсюхин. Алюминий, хлопок и партизаны  (http://www.rg.ru/2004/10/23/investitsii.html)
(11) Виктория Панфилова. Таджикистан может встать на ноги (http://www.ng.ru/courier/2005-09-26/12_tadjikistan.html)
(12) Госдеп США: Выборы в Казахстане прошли с нарушениями (http://www.bureau.kz/articles/obzor061205.shtml)
(13) ОБСЕ критикует выборы в Казахстане (http://news8.thdo.bbc.co.uk/hi/russian/news/newsid_4499000/4499142.stm)
(14) США приветствуют решение властей Казахстана в отношении узбекского беженца Шамситдинова (http://www.ca-oasis.info/news/?c=1&id=6703)
(15) "Ильхам Алиев уязвлен критикой Вашингтона и пойдет на сближение с Россией": Азербайджан за неделю (http://www.regnum.ru/news/228846.html)
(16) Алексей Малашенко Центральная Азия: никто не хотел побеждать (http://www.ng.ru/courier/2006-01-16/9_china.html)
(17) Амиржан Хасенов. Марк Маккэфферти из WOOD MACKENZIE: “Сейчас Казахстан представляет для китайцев огромную стратегическую важность” (http://www.kazlink.com/cgi-bin/show.cgi?what= iframe&login=rtyomka&format=100x100&id=2985894617158920&categ=)
(18) Казахстан: будут ли "оранжевые юрты"? (http://news8.thdo.bbc.co.uk/hi/russian/news/newsid_4487000/4487696.stm)
(19) Центрально-азиатские региональные новости. Обзор прессы за месяц (Октябрь 2005). (http://www.adb.org/Documents/Translations/Russian/carec-7CAND-Oct2005-ru.pdf)
(20) Роза Отунбаева: Кыргызстан проводит многовекторную внешнюю политику (http://www.voanews.com/russian/archive/2005-06/2005-06-15-voa2.cfm)
(21) http://www.svoboda.org/programs/tw/2005/tw.072005.asp
(22) Американская база остается в Киргизии (http://lenta.ru/news/2005/07/26/base/)
(23) В. Сокор Американское присутствие в нищем Кыргызстане- самый важный источник денежных доходов (http://www.materik.ru/index.php?section=analitics&bulid=60&bulsectionid=5076)
(24) Узбекистан потребовал вывода авиабазы США (http://grani.ru/Politics/World/m.92790.html)
(25) Robin Wright and Ann Scott Tyson. U.S. Evicted From Air Base In Uzbekistan (http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2005/ 07/29/AR2005072902038.html?sub=AR)
(26) Узбекистан и Китай: Тиран и дракон ("The Economist", Великобритания) (http://www.inosmi.ru/translation/220102.html)
(27) “Коммерсантъ”: Горючий сторонник Ислама Каримова. "Газпром" обеспечит стабильность режима в Узбекистане (http://freeuzbekistan.com/ru.php?subaction= showfull&id=1137683328&archive=&start_from=&ucat=&)
(28) Алексей Макаркін Выбор Ислама Каримова: Москва и Пекин, а не Вашингтон (http://www.rian.ru/analytics/20050705/40846118.html)
(29) Газовая отрасль: в интересах взаимовыгодного сотрудничества (http://www.turkmenistan.gov.tm/ekonom/ek_oil/121105.htm)
(30) Олег Лукин. Больше газа! Новый приоритет инвестиционной политики Туркменистана. (http://www.ngv.ru/projects/comments/index_.hsql?id=148)
(31) Татьяна Ивженко. Туркменбаши обманул ожидания Ющенко (http://www.ng.ru/courier/2005-10-24/11_turkmenbashi.html)
(32) Москва и Ашхабад будут крепить дружбу газом (http://news8.thdo.bbc.co.uk/hi/russian/business/newsid_4640000/4640656.stm)
(33) В Туркмении прошли выборы в парламент (http://news8.thdo.bbc.co.uk/hi/russian/news/newsid_4108000/4108649.stm)
(34) http://www.dogryyol.com/article/6261.html
(35) Murad Esenov. Turkmenistan and Central Asian Regional Security // The Security of the Caspian Sea Region, Oxford University Press, 2001, pp. 244-254 Паводле: http://www.ca-c.org/dataeng/oxford.shtml
(36) Узбекско-туркменский союз может превратиться в блок (http://news.ferghana.ru/detail.php?id=613625012486.92,987,20867391)
(37) Владимир Иванов, Игорь Плугатарёв, Виктория Панфилова. Невероятные приключения американцев и русских в Туркестане (http://www.ng.ru/cis/2005-09-06/1_adventures.html) and Central Asia: U.S. Embassy Says No Plans To Open Military Base In Turkmenistan (http://www.rferl.org/featuresarticle/2005/09/ C1F548CB-6F8F-4D53-8E5B-CC91F21F82F1.html)
(38) ЕЖЕНЕДЕЛЬНЫЙ ОБЗОР НОВОСТЕЙ О ТУРКМЕНИСТАНЕ 13 января -19 января 2006 года (http://www.eurasianet.org/turkmenistan.project/ index.php?page=wnb/editor/wnb20060120&lang=rus)
(39) ЕЖЕНЕДЕЛЬНЫЙ ОБЗОР НОВОСТЕЙ О ТУРКМЕНИСТАНЕ 6 января - 12 января 2006 года (http://www.eurasianet.org/turkmenistan.project/ index.php?page=wnb/editor/wnb20060113&lang=rus)
(40) ЕЖЕНЕДЕЛЬНЫЙ ОБЗОР НОВОСТЕЙ О ТУРКМЕНИСТАНЕ 16 декабря – 22 декабря 2005 года (http://www.eurasianet.org/turkmenistan.project/ index.php?page=wnb/editor/wnb20051223&lang=rus) і www.freedomhouse.org/media/pressrel/122005.htm
(41) ЕЖЕНЕДЕЛЬНЫЙ ОБЗОР НОВОСТЕЙ О ТУРКМЕНИСТАНЕ 11 ноября - 17 ноября 2005 года (http://www.eurasianet.org/turkmenistan.project/ index.php?page=wnb/editor/wnb20051118&lang=rus)
(42) msnbc: U.S. completes withdrawal from Uzbekistan (http://www.msnbc.msn.com/id/10140074/)
(43) Виктория Панфилова, Владимир Киселев, Игорь Плугатарёв. Каримов обошел всех президентов СНГ (http://www.ng.ru/cis/2005-11-15/5_karimov.html)
(44) Россия инвестирует в территорию вокруг киргизской авиабазы Кант (http://www.centrasia.org/newsA.php4?st=1127287860)
(45) К.Бакиев: "Мы пересматриваем соглашение о размещении американской военной базы" (http://www.centrasia.org/newsA.php4?st=1127331780)
(46) Феликс Кулов: «На зоне я помудрел, научился терпению и пониманию ситуации» (http://news.ferghana.ru/detail.php?id=6937194680958.4,200,20745435)
(47) Борис Талов. Ушла на базу (http://www.rg.ru/Anons/arc_2003/0923/2.shtm)
(48) Султан Жумагулов "Соколиный" скандал в Киргизии (http://news8.thdo.bbc.co.uk/hi/russian/russia/newsid_3992000/3992721.stm)
____________


Siarhiej Bohdan (urodzony w Mołodecznie w 1982 roku) jest absolwentem Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego, ukończył stosunki międzynarodowe. Obecnie studiuje teologię islamską. Jego zainteresowania naukowe obejmują ruchy islamskie i nacjonalistyczne na Środkowym Wschodzie, Kaukazie i w Azji. Wieloletni członek redakcji „Arche” i pisma "Naša Niva", tłumacz z języków angielskiego, niemieckiego i perskiego.