Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Cezary Kowanda: FDP - Niemieccy liberałowie po gorzkim sukcesie

Cezary Kowanda: FDP - Niemieccy liberałowie po gorzkim sukcesie


12 grudzień 2005
A A A
Z wyborami parlamentarnymi 18 września 2005 r. FDP wiązała wielkie nadzieje na powrót do władzy w koalicji z CDU/CSU. Przez długi czas wyniki sondaży były bardzo korzystne dla układu CDU/CSU-FDP i dawały mu większość w Bundestagu, choć sami liberałowie mogli liczyć na z pewnością nie do końca zadowalające ich poparcie rzędu 7-8%. Podczas kampanii wyborczej FDP oficjalnie zadeklarowała wolę zawarcia koalicji z chadecją, choć równocześnie krytykowała niektóre pomysły wyborcze CDU i CSU, w szczególności zamiar podniesienia podstawowej stawki podatku VAT. Symbolem dobrych relacji z chadecją była z pewnością osobista przyjaźń Angeli Merkel i lidera FDP, Guido Westerwelle. Ponadto CDU i FDP tworzą liczne koalicje na poziomie krajów związkowych, a w maju 2005 r. wspólnie przejęły władzę w najludniejszym landzie, Północnej Nadrenii – Westfalii, przerywając wieloletnie rządy tamtejszej SPD. Chadecja i liberałowie podczas całej kampanii reklamowali się jako tandem mogący zmienić Niemcy i stawiali się w opozycji do obciążonej problemami gospodarczymi i utratą społecznego zachowania koalicji SPD i Zielonych.

Pozostawanie w opozycji było dla FDP na przestrzeni całej historii RFN raczej sytuacją wyjątkową niż normą. Mimo że nigdy nie mogła mierzyć się pod względem popularności z socjaldemokracją i chadecją, współrządziła RFN od 1949 r. przez 41 lat, w tym nieprzerwanie przez 29 lat, w okresie 1969-1998. Aż do ostatnich czasów nie zdarzyło się, aby liberałowie przebywali więcej niż jedną kadencję w opozycji. FDP, określana często jako „języczek u wagi”, znakomicie wykorzystywała swoją pozycję przetargową, zawierając sojusze w przeszłości nie tylko z CDU/CSU, ale również z SPD. Liberałowie mogą poszczycić się w ostatnim półwieczu wieloma wybitnymi politykami na czele z prezydentami RFN, Theodorem Heussem i Walterem Scheelem oraz wieloletnim ministrem spraw zagranicznych, jednym z architektów zjednoczenia Niemiec, Hansem-Dietrichem Genscherem. Jednak od 1998 roku nadeszły dla liberałów zdecydowanie trudniejsze czasy – partia nie tylko przeszła do opozycji w Bundestagu, ale zanotowała w 1998 i 2002 r. bardzo rozczarowujące wyniki w wyborach federalnych, przez pewien czas była nieobecna w Parlamencie Europejskim i musiała zmierzyć się z poważnym kryzysem wewnętrznym, związanym z osobą nieżyjącego już wiceprzewodniczącego, Jürgena Möllemanna, oskarżonego o szerzenie antysemityzmu.

18 września 2005 r. liberałowie osiągnęli zaskakująco dobry wynik, zdobywając 9,8% głosów i wprowadzając do Bundestagu 61 posłów. Ten sukces okazał się jednak zaprawiony dużą dozą goryczy – wskutek bardzo słabego wyniku CDU i CSU, które zebrały tylko 35,2% głosów, wypadając znacznie poniżej oczekiwań, koalicja chadecko-liberalna stała się tematem nieaktualnym. Jako że FDP z góry wykluczyła koalicję z SPD i Zielonymi, jedyną jej szansą na udział w rządzie stała się konstelacja CDU/CSU-FDP-Zieloni. Szybko jednak taka konstrukcja została wykluczona zarówno przez chadecję, jak i przez Zielonych jako zdecydowanie przedwczesna. W tym momencie stało się jasne, że rysująca się na horyzoncie „Wielka Koalicja” oznacza trzecią z rzędu kadencję, którą liberałowie będą musieli spędzić w opozycji. Westerwelle mógł oczywiście chwalić się najlepszym od 1990 r. wynikiem swojej partii oraz podkreślać, że FDP tworzyć będzie najsilniejszą frakcję opozycyjną w nowym Bundestagu, ale trudno było liberałom ukryć rozczarowanie. Rozczarowanie tym większe, że ich oczekiwania przed wyborami były tak wielkie.

Bardzo dobry wynik wyborczy potwierdził z pewnością pozycję sceptycznie dotąd przez część partii postrzeganego przywódcy. Westerwelle, poważnie osłabiony po wyborach w 2002 r., zdołał odzyskać wiarygodność wśród niemałej części elektoratu i rozwiał wątpliwości co do ewentualnej zmiany lidera partii w najbliższym czasie. Znacznie spadły natomiast notowania obecnego szefa frakcji parlamentarnej partii, Wolfganga Gerhardta. Ten największy rywal Westerwelle, typowany wcześniej na ministra spraw zagranicznych w gabinecie koalicji CDU/CSU-FDP, stracił zdecydowanie na znaczeniu po wyborach. Nie widać w tej chwili w partii polityka, który mógłby zakwestionować przywództwo Westerwelle, a decyzja o niepodjęciu, zgodnie z przedwyborczymi zobowiązaniami, negocjacji koalicyjnych z SPD nie wywołała kryzysu w łonie liberałów.

Elementem charakterystycznym FDP na niemieckiej scenie politycznej jest jej liberalny program gospodarczy, wyróżniający ją na tle innych, liczących się ugrupowań, hołdujących z drobnymi wyjątkami hasłom socjalnym. Stosunkowo ograniczone reformy gospodarcze, ustalone w programie „Wielkiej Koalicji” oraz zapowiedź podwyżki VAT-u i ustalenie dodatkowej stawki dla najlepiej zarabiających dają liberałom na pewno dobrą okazję do promowania swoich pomysłów i ukazywania ich jako alternatywę dla posunięć chadecji i socjaldemokracji. FDP opowiada się za radykalnym uproszczeniem systemu podatkowego poprzez likwidację większości ulg i obniżenie stawek podatku dochodowego do 15%, 25% i 35%, a w dalszej przyszłości nie wyklucza podatku liniowego. Z drugiej strony liberałowie są wielkim wrogiem miliardowych subwencji idących z kasy państwa, przede wszystkim do sektora górniczego. Aby być jednak skuteczną opozycją w Bundestagu, partia musi częściej odwoływać się też do innych swych pomysłów, jak zmiana ustawy zasadniczej, wprowadzająca nieistniejącą dotąd instytucję referendum na poziomie federalnym czy walka z nadmiernym ograniczaniem praw obywatelskich w dobie wojny z terroryzmem. Ważnym pytaniem pozostaje stosunek do drugiej opozycyjnej partii – Zielonych, których wiele oczywiście dzieli z FDP, ale też na wielu płaszczyznach możliwe wydaje się zbliżenie pozycji.

Ostatnie wybory należą już do przyszłości, a życie polityczne w Niemczech toczy się bardzo szybko. Najbliższym wyzwaniem dla liberałów będą marcowe wybory w trzech krajach związkowych – Badenii-Wirtembergii, Nadrenii-Palatynacie i Saksonii-Anhalt. Ich znaczenie jest tym większe, że dziś liberałowie współrządzą we wszystkich trzech landach w koalicjach z CDU (Badenia-Wirtembergia, Saksonia-Anhalt) lub SPD (Nadrenia-Palatynat). Celem jest zatem w każdym z tych przypadków osiągnięcie jak najlepszego wyniku i przedłużenie koalicji. W Bundestagu liberałom pozostaje jak najskuteczniej punktować rząd i czekać na ewentualny kryzys między chadecją i socjaldemokracją, który mógłby doprowadzić do rozwiązania parlamentu i przyspieszonych wyborów. Tyle tylko, że nawet gdyby stało się to w najbliższym czasie, niewiele zmieniłoby się na niemieckiej scenie politycznej. Ewentualna konstelacja CDU/CSU-FDP wciąż nie ma bowiem w sondażach większości, a choć liberałowie osiągnęli we wrześniu bardzo dobry wynik, to większość Niemców nie jest zwolennikami tak głębokiej reformy państwa opiekuńczego, jaką proponują Westerwelle i jego partia.