Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Maria Sadowska: Biznes to biznes

Maria Sadowska: Biznes to biznes


08 październik 2008
A A A

Blady strach padł na społeczność międzynarodową w obliczu stawienia czoła wyzwolonej z okowów zależności i poniżenia Rosji, która niemal w stylu salonowego bywalca postanowiła zaprowadzić porządek na swoim podwórku.

Nie tracąc czasu na analizę, z której strony padł strzał, Zachód stanął murem za Gruzją, zdając sobie sprawę, że stawka w nadchodzącej grze jest dużo wyższa niż losy niewielkiego państwa. Unia Europejska, niemal z szybkością światła objęła rolę arbitra i chwilę później udowodniła światu, że potrafi mówić jednym głosem. I niemal można było uwierzyć, że stanowcze konkluzje specjalnie zwołanego szczytu Rady Europejskiej stanowią preludium do nowego rozdziału w polityce zagranicznej Unii. Kiedy Nicolas Sarkozy wrócił z drugiej misji negocjacyjnej w Moskwie z zadowalającym wynikiem rozmów, unijni przywódcy odetchnęli z ulgą. Unia Europejska osiadła na laurach.

Jeszcze kurz po strzałach i wybuchach w Gruzji i Osetii nie zdążył opaść, kraje członkowskie Unii szybko wróciły do porządku dziennego i bardziej prozaicznych spraw. W niecałe dwa tygodnie po uzyskaniu deklaracji o wycofaniu wojsk rosyjskich z Gruzji, premier Francji François Fillon przybył do Soczi, gdzie na francusko-rosyjskim szczycie w ciepłych słowach deklarował brak alternatywy wobec bliskich relacji z Rosją, opartych na zaufaniu, współpracy i poszanowaniu prawa międzynarodowego. Aby rozwiać wszelkie wątpliwości co do ciągłości relacji ekonomicznych, Francja zadeklarowała chęć zwiększenia obecności rosyjskich inwestorów nad Sekwaną oraz podpisała umowę na kupno dziesięciu rosyjskich rakiet kosmicznych Sojuz. Dobrych nastrojów nie popsuł premier Putin, zapewniając wzmocnienie współpracy oraz podkreślając, że niepodległość Abchazji i Osetii Południowej jest nieodwołalnym fait accompli. Z kolei kilka dni temu w Petersburgu, Angela Merkel oraz Dimitri Miedwiedew przypieczętowali raison d’être gazociągu Nord Stream, niemiecki koncern E.ON. podpisał umowę z Gazpromem o udział w złożach gazu na Syberii a kanclerz Merkel stwierdziła, że jest zbyt wcześnie na objęcie Gruzji i Ukrainy planem MAP. Niemiecka sierpniowa deklaracja, o tym, że „Gruzja będzie w NATO, jeśli tego chce” oraz ambitny punkt konkluzji szczytu o bezpieczeństwie energetycznym stały się odległym wspomnieniem. I nawet w obliczu dyplomatycznej ofensywy energetycznej Waszyngtonu i Brukseli na Kaukazie, Rosja zagrała światu na nosie podpisując kolejne umowy o dostawach surowców energetycznych z Turkmenistanem i Uzbekistanem. Kazachstan po wizycie prezydenta Rosji wycofał się z inwestycji w Gruzji rezygnując z budowy rafinerii i planując sprzedaż sieci rurociągów w Tbilisi, Azerbejdżan ogłosił, że nie zamierza ograniczać zwiększonych podczas konfliktu dostaw surowców do Rosji a Grecja i Serbia ratyfikowały umowę z Rosją dotyczącą budowy gazociągu South Stream. Nie ograniczając się jednak do działań regionalnych, przywódcy rosyjscy w obliczu niefortunnej kombinacji reperkusji kryzysu finansowego oraz konfliktu z Gruzją powodujących odpływ zagranicznych inwestycji, wysyłają w kierunku zachodu coraz więcej intratnych i konstruktywnych propozycji mających na celu odbudowanie zaufania międzynarodowego biznesu. Co jak co, ale w interesach trzeba kuć żelazo póki jest gorące.

Kryzys na Kaukazie był czymś więcej niż regionalnym konfliktem, w którym stawką była integralność Gruzji. W tej grze chodziło o relacje nowej Rosji ze światem, strategię Unii i Stanów Zjednoczonych wobec przebudzonego mocarstwa, energię, bezpieczeństwo energetyczne oraz jak potwierdził Siergiej Ławrow szczególną uwagę zwracaną ku regionom, w których Rosja ma swoje uprzywilejowane interesy. Głoszona przez prezydenta Miedwiediewa obrona życia i godności rosyjskich obywateli, bez względu na miejsce gdzie się znajdują spędziła zachodnim przywódcom sen z powiek udowadniając, że sąsiedztwo UE zdecydowanie zboczyło ze ścieżki bezpiecznej i dostatniej przystani, dokąd miało dotrzeć w imię priorytetów Europejskiej Polityki Sąsiedztwa. Deklaracje dotyczące perspektywy członkostwa Ukrainy i Gruzji zarówno w UE jak i w NATO nie rozbrzmiewają w Brukseli ani Waszyngtonie z taką siłą jak kilka tygodni temu. Oba kraje oczekiwały, że konflikt w Gruzji będzie wydarzeniem, które automatycznie pozwoli im wejść w nowe struktury. Jednak traktowanie konfliktu z Rosją jako ścieżki na skróty byłoby strategicznym błędem. Oba kraje muszą wzmocnić standardy demokratyczne i przekonać społeczeństwo do poparcia rządu na rzecz prozachodniego kierunku działań. Wraz z deklaracją perspektywy podpisania z UE umowy o stowarzyszeniu Ukraina ma pierwszy krok za sobą. Jednak wciąż niestabilna i w pewien sposób nieprzewidywalna sytuacja polityczna i gospodarcza kraju pozostawiają nadal wiele do życzenia. Nieznane są plany premier Julii Tymoszenko, która potrafi zaskoczyć świat swoimi decyzjami jak chociażby podpisanie kilka dni temu memorandum o współpracy z Gazpromem otwierające rosyjskiemu gigantowi drzwi do ekspansji na Ukrainie.

Kiedy Francuzi obejmowali stery unijnej prezydencji, Nicolas Sarkozy i jego świta z dumą wyliczali priorytety agendy francuskiej. Jednak wszystkie ambicje i aspiracje straciły niemal zupełnie na znaczeniu wobec coraz to nowych wyzwań, które błyskawicznie zdominowały nie tylko kalendarz UE, ale również całego globu. Kryzys instytucjonalny związany z odrzuceniem Traktatu Lizbońskiego przez Irlandię, rekordowe ceny surowców energetycznych i żywności, rozlewający się kryzys finansowy, upadki kolejnych instytucji finansowych, spadające indeksy giełdowe i wizja reperkusji tych wydarzeń w naturalny sposób przesunęły sprawę Kaukazu na drugi plan. Intensyfikacja działań na płaszczyźnie biznesowej wskazuje na to, że idealistyczna wizja wspólnego europejskiego frontu zmierzająca do większego uzależnienia Rosji od UE zostanie poświęcona na rzecz oportunistycznego podejścia do interesów w ramach bilateralnych relacji. Prezydent Saakashvili zdążył już zadeklarować, że nie pojawi się w Genewie, na zaplanowanej na 15 października konferencji poświęconej konfliktowi w Gruzji twierdząc, że obecnie panujące nastroje nie sprzyjają organizacji konferencji pokojowej . Mrok powoli zapada nad Kaukazem. Pytanie tylko na jak długo.

Image

Maria Sadowska jest Szefem Programu Europa w świecie w demosEUROPA – Centrum Strategii Europejskiej

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża jedynie prywatne poglądy autora