Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Afryka Kolejne powstanie Tuaregów

Kolejne powstanie Tuaregów


15 luty 2012
A A A

We wtorek w okolicach miasta Tessalit w regionie Kidal w północnym Mali, doszło do ciężkich walk pomiędzy armią malijską a rebeliantami MNLA. Wojskowi wspierani przez śmigłowce  pilotowane przez najemników ukraińskich, zaatakowali pozycje powstańców tuareskich. Jak podaje serwis Jeune Afrique na swojej stronie internetowej, powołując się na źródła wojskowe w Mali, do wieczora naliczono ok. 100 zabitych pozostawionych przez rebeliantów, ponad 50 jeńców trafiło do niewoli, a 70 samochodów zostało zniszczonych.

Od miesiąca w północnym Mali trwają walki pomiędzy pustynnymi plemionami Tuaregów, a regularnymi wojskami Mali. Tuaregowie, którzy co kilka lat wzniecają zbrojne powstanie, kolejny raz chwycili za broń, tym razem domagając się niepodległości dla Północnych pustynnych terenów położonych pomiędzy Mauretanią, Algierią i Nigrem.


Pod wpływem wydarzeń w sąsiedniej Libii, zwłaszcza po upadku reżimu Kadafiego, gdzie wielu  weteranów poprzednich powstań służyło jako najemnicy, obecnie wróciło w swoje rodzinne strony. Pograniczne pustynne terytoria Mali, Algierii, Nigru, Mauretanii, Libii i Czadu wielkością porównywalne są do Europy. Bezkresne piaszczyste pustynie bądź też górskie łańcuchy z rzadkimi oazami, od dawna nie widziały lekarza, nauczyciela czy urzędnika państwowego. Lokalne klany cieszą się tam dużym szacunkiem i faktycznie sprawują władzę, a zamieszkujące je grupy etniczne, we własnym języku określają się Imashaghen, co można tłumaczyć jako „szlachetni i wolni”, już od pół wieku, co kilka lat wywołują zbrojne powstania.


Jesienią zeszłego roku powołany został Ruch Narodowo Wyzwoleńczy Azawadu (MNLA), w większości złożony ze zwolenników nieżyjącego już Ibrahima Ag Bahangha, byłego przywódcy ostatniego powstania Tuaregów z lat 2006-2009. Odmówił on złożenia broni w wyniku zawartego z rządem Mali porozumienia. Ibrahim Ag Bahangha w sierpniu zeszłego roku, zginął w wypadku samochodowym wracając z Libii. Jak ujawniły lokalne media wracał do swojej rodzinnej wioski w północno–wschodnim Mali z dużymi ilościami broni oraz  samochodów terenowych.


Wprawieni w wojaczce, prowadzonej przez ostatnie miesiące w Libii, malijscy Tuaregowie nie pozwolili sobie długo czekać, już 17 stycznia 2012 r. przeprowadzili atak na miasto Menaka, tuż nad granicą z sąsiednim Nigrem. Atak ten miał zarazem znaczenie symboliczne, miał przypomnieć zaskoczonym władzom w Bamako o powstaniu z lat 90., które wybuchło właśnie w tym mieście. Rebelianci zgrupowani w licznych jednostkach złożonych po kilkadziesiąt samochodów terenowych, dowodzeni przez byłych komendantów Kadafiego, bądź dezerterów z armii malijskiej, a wszyscy występujący pod szyldem MNLA stawiają sobie za cel wypędzić armię malijską z północnego Mali. Władze natychmiast wysłały do Menaka oddziały wojskowe, które wyparły powstańców oraz  dodatkowe jednostki do ochrony pozostałych północnych miast: Timbuktu, Kidal i Gao w tym ostatnim tworząc sztab główny, dowodzony przez generała Gabriela Poudiougou.


24 stycznia władze Mali podały informacje o masowych egzekucjach popełnionych podczas ofensywy sił rebeliantów z MNLA w mieście Aguelhok, w północnym Mali. W jej trakcie rebelianci, mieli okrutnie, w barbarzyński sposób, podcinając gardła czy też strzałem w głowę, uśmiercić 82 ludzi. Licząc na wsparcie ze strony Francji, władze malijskie oskarżają powstańców tuareskich o współpracę z lokalnym odłamem Al-Kaidy Maghrebu Zachodniego (AQMI), która od dwóch lat przetrzymuje czwórkę Francuzów oraz sześciu innych zakładników.


Minister ds. współpracy RF Henri de Raincourt na antenie RFI uznał metody stosowane przez powstańców, jako przypominające dotychczasowe egzekucje stosowane przez AQMI w regionie Sahelu, jednak nie widzi żadnych związków pomiędzy AQMI, a powstańcami tuareskimi wałczącymi w północnym Mali.


Podczas działań ofensywnych prowadzonych od miesiąca przez MNLA przeciwko armii malijskiej,  walczące strony ponoszą liczne straty w ludziach i sprzęcie. Są one jednak trudne do oszacowania, gdyż każda, jak należy przypuszczać zaniża swoje dane, a wyolbrzymia straty przeciwnika.


W regionie, w wyniku prowadzonych walk tysiące ludzi zmuszonych jest do opuszczenia swoich domów. Ludzie uciekają do południowych regionów Mali oraz do sąsiednich krajów. Jak podaje Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża ok. 30 tys. cywilów opuściło swoje domostwa i przemieściło się wewnątrz kraju. Według statystyk Wysokiego Komisarz ds. Uchodźców ONZ; Niger przyjął ok. 10 tys. uchodźców, Mauretania ok. 9 tys., a Burkina Faso ok. 10 tys. Lokalne oddziału Czerwonego Krzyża starają się zapewnić uchodźcom produkty podstawowej potrzeby oraz dostęp do wody, jednak w wielu miejscach sytuacja jest krytyczna.


Region Sahelu gdzie operują terroryści Al-Kaidy (AQMI), zeszłego roku dotknięty klęską suszy i powracającą perspektywą głodu, obecnie został dotknięty malijskim kryzysem humanitarnym. Wszystko to może sprawić, że zachwiana zostanie delikatna równowaga regionu. Rządy poszczególnych krajów, pracownicy humanitarni oraz przedstawiciele ONZ obawiają się poważnych następstw w regionie Afryki Zachodniej i biją na alarm.


W poniedziałek podczas dorocznej ceremonii rozdania nagród Grammy, za najlepszy album w kategorii muzyka świata, nagroda została przyznana Tuareskiej grupie Tinariwen. Grupa śpiewająca w języku Tamashek znana od wielu lat, koncertująca na całym świecie, uważana za jedną z najlepszych w Afryce jest od wielu lat ambasadorem Tuaregów. Od początku swojego istnienia śpiewa o utraconej wolności, o radości, smutku i prześladowaniach jakie dotykają saharyjskich nomadów.


Źródła: jeuneafrique.com, lemonde.fr, rfi.fr, cicr.org, toumastpress.com