Białoruski sektor naftowy stracił rentowność
W wyniku wprowadzenia stuprocentowego cła na ropę przetwarzaną na Białorusi i eksportowaną na Zachód, białoruskie zakłady petrochemiczne utraciły rentowność. Stanowi to duży problem dla Mińska.
W ramach funkcjonującej między Rosją, Kazachstanem a Białorusią unii celnej, Mińsk otrzymuje tylko ok. 6 mln ton ropy naftowej (przeznaczanej na potrzeby wewnętrzne) w ramach kontyngentu bezcłowego. Pozostała cześć jest od początku roku obłożona pełnym cłem. Doprowadziło to do generowania strat przez białoruski sektor petrochemiczny, będący jednym z filarów eksportu tego kraju.
Władze w Mińsku domagają się od Rosjan wyjaśnień i zmiany niekorzystnej decyzji. Ze względu na fiasko rozmów dyplomatycznych, złożyły one skargę do sądu gospodarczego Wspólnoty Niepodległych Państw. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że celem Moskwy jest wymuszenie na reżimie Łukaszenki zgody na przejęcie przez inwestorów rosyjskich przedsiębiorstwa Polimer-Naftan. Jest to już kolejna odsłona tej rozgrywki.
Ze względu na strategiczny charakter branży petrochemicznej, Białoruś stara się nie dopuścić do zrealizowania postulatów Rosjan. W tym celu została podpisana umowa z Wenezuelą o dostawy ropy do portu w Odessie, a stamtąd koleją na Białoruś, do rafinerii w Mozyrzu. Eksperci oceniają jednak, że posunięcie to ma raczej charakter propagandowy (ukazanie, że ekipa rządząca potrafi wychodzić obronną ręką z trudnych sytuacji) niż realny, głównie ze względu na zbyt wysokie koszty transportu wenezuelskiej ropy.
Na podstawie: osw.waw.pl, psz.pl