Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Rosyjscy politolodzy z dystansem oceniają wyniki wyborów na Ukrainie


08 luty 2010
A A A

Rosyjscy politolodzy i politycy cytowani przez media starają się z dystansem oceniać wybory prezydenckie na Ukrainie. Zwracają uwagę, że niewielkie różnice dzielące kandydatów na urząd prezydenta nie będą sprzyjały stabilizacji sytuacji w kraju po wyborach.

Siergiej Markow, dyrektor Instytutu Badań Politycznych uważa, że zwolennicy Julii Tymoszenko będą chcieli masowo zaskarżyć wyniki wyborów w sądach. Według rosyjskiego politologa na Ukrainie mała różnica rezultatów może wywołać jednak głęboki kryzys polityczny, który trzeba będzie rozwiązywać przy pomocy międzynarodowych pośredników. Również Gleb Pawłowski, dyrektor Fundacji Polityki Efektywnej sądzi, że wyniki wyborów na Ukrainie mogą sprowokować "serię procesów sądowych", ale jego zdaniem zwycięstwo Janukowicza jest widoczne.

Natomiast Konstantin Kosaczow, szef komitetu do spraw Międzynarodowych rosyjskiej Dumy, uważa, że wybory na Ukrainie pokazały "krach pomarańczowej rewolucji". Jego zdaniem nie spełniły się związane z nią nadzieje Ukraińców. Zdaniem Kosaczowa w znacznym stopniu winny jest odchodzący prezydent Wiktor Juszczenko, który chciał się przypodobać Zachodowi kosztem pogorszenia relacji z Rosją.

Natomiast Borys Makarenko, szef Centrum Technologii Politycznych uważa, że nowy prezydent Ukrainy - nieważne kto nim zostanie - będzie prowadził kraj w kierunku Europy, jednocześnie oglądając się na Rosję.