Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Buzek chce zbadania afery łapówkowej w PE


22 marzec 2011
A A A

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek zwrócił się do unijnego urzędu walki z nadużyciami o zbadanie skandalu korupcyjnego. Trzech deputowanych zostało bowiem przyłapanych na braniu łapówek od lobbystów w zamian za przeforsowanie zmian w unijnych przepisach.

ImageLobbystami okazali się dziennikarze brytyjskiej gazety „Sunday Times”, którzy zorganizowali prowokację. W pułapkę wpadli europosłowie z Austrii, Słowenii i Rumunii, którzy za przysługę otrzymali wynagrodzenie nawet do 100 tysięcy euro rocznie.

Szef Europarlamentu powiedział, że zawiadomił o sprawie ekspertów OLAF-u, czyli unijnego urzędu do spraw walki z nadużyciami. Zamierza też rozmawiać o zaostrzeniu zasad regulujących kontakty deputowanych z lobbystami. Jerzy Buzek z oburzeniem mówił o całej sprawie. „Jakakolwiek korupcja jest niedopuszczalna. Gdy informację się potwierdzą, jedynym rozwiązaniem będzie rezygnacja posłów” - powiedział przewodniczący Parlamentu.

W związku z aferą deputowani ze Słowenii i Austrii już podali się do dymisji. Rumun zawiesił swój mandat, ale nasila się presja, by i on zrezygnował. Po pierwsze dlatego, że nie można zawiesić mandatu, jak przekonują eksperci. Ale w kuluarach słychać też głosy, że przy takich zarzutach rumuński europoseł powinien od razu zrezygnować z mandatu.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że trzej deputowani zanim dostali się do Europarlamentu, zajmowali wysokie stanowiska w kraju - to byli ministrowie. Dziennikarze w ramach prowokacji nieetyczne propozycje składali też wielu innym deputowanym, ale część odmówiła. W tej grupie był Paweł Kowal, który opowiada, że propozycja od razu wydawała mu się podejrzana. „Bo jak ktoś dzwoni do biura posła i pyta, czy on chce dodatkowo coś dorobić, czy może świadczyć usługi propagandowe dla jakiejś firmy, to od razu okazało się, że coś jest nie tak” - mówi w rozmowie z Polskim Radiem Paweł Kowal.

Dziennikarze „Sunday Times” zapowiadają, że wkrótce poinformują, kto jeszcze wpadł w pułapkę. Mówią, że udało im się skorumpować kilkanaście osób.