Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Gospodarka Stanowisko Japonii na szczyt G20 w Londynie

Stanowisko Japonii na szczyt G20 w Londynie


30 marzec 2009
A A A

Japonia, członek grupy siedmiu najbogatszych państw świata, wobec globalnego kryzysu uznaje potrzebę rozmowy w szerszym gronie, jakim jest szczyt G20. Reprezentacja Japonii w postaci zarówno Bank Japonii (BoJ) jak i ministerstwo finansów nie zamieściły swojego stanowiska na nadchodzącą konferencję w Londynie, lecz stawiają na bilateralne porozumienia i realny wpływ na gospodarkę.

Już 15 lutego 2009 ówczesny minister finansów Shoichi Nakagawa wraz z Dominique Strauss-Kahn z IMF podpisali porozumienie w sprawie pożyczki o wartości 100 miliardów dolarów, która ma wesprzeć takie kraje jak: Pakistan, Islandie czy Węgry. Natomiast Japoński Bank Międzynarodowej Współpracy (JBIC) zamierza dostarczyć 2 miliardy jednej z fili Banku Światowego, zajmującej się inwestowaniem i doradztwem wspierającym rozwój sektora prywatnego w rozwijających się krajach. W ramach tego postanowienia japoński rząd ogłosił inicjatywę pożyczki 1 miliarda dolarów dla Azjatyckiego Banku Rozwoju. Powyższe przykłady dają do zrozumienia, iż Japonia na własną rękę angażuje się w obecną sytuację, choć pewnym jest, że szukają porozumienia i chętnie prowadzą otwarty dialog z pozostałymi krajami.

Obecny minister finansów Kaoru Yosano, na początku marca powiedział, iż wymagany jest wspólny plan fiskalny, przeprowadzony przez każdy kraj według swoich możliwości, aby wzmocnić efekt działań. Yosano, podczas szczytu międzynarodowego, będzie starał się doprowadzić do porozumienia w sprawie zastosowania globalnego monitu w zakresie finansów i gospodarki. Jakkolwiek pozycja ministra finansów Japonii jest pod dużą presją, gdyż jest to już 4 osoba na tym stanowisku od 2008 roku.

Dyrektor Generalny WTO Pascal Lamy wyraził obawy w stosunku do Japonii, która jest zagrożona protekcjonizmem. Lamy jest wysoce zadowolony z japońskiej zapowiedzi walki z podnoszeniem barier w handlu. Jednakże orzeczenia państwa kwitnącej wiśni zdają się być skierowane w stronę Rosji, gdzie rząd stara się ograniczyć import azjatyckich samochodów oraz możliwość produkcji zagranicznych aut w kraju. Co więcej Japonia nie jest skora do ustępstw w sprawie rolnictwa oraz rybołówstwa, gdzie chętnie widzi wiele własnych ograniczeń.

Japoński premier Taro Aso potwierdził dalsze rozmowy dwustronne z prezydentem Korei Południowej Lee Myung-bak podczas G20. Aso rozmawiał także z Prezydentem Obamą na temat współpracy w ramach kryzysu finansowego, choć wiadomo, że Japonia nie odbiera pozytywnie pakietu stymulującego przyjętego przez amerykański rząd. 

Niezwykle istotnym aspektem szczytu jest chęć rozmowy na temat zmiany dolara- światowej waluty, co odbyłoby się ze stratą dla 1 biliona rezerw walutowych japońskiego rządu. Według przedstawicieli Japonii z pewnością temat ten będzie powracał na światowe forum, natomiast najbliższe spotkanie w Londynie nie przybliży odpowiedzi na pytanie czy dolar zostanie zastąpiony innym środkiem płatniczym. 

Japonia jawi się, jako silne zaplecze finansowe podczas globalnego kryzysu. Obraz ten nie współgra z bardzo niepokojącymi wynikami tej dalekowschodniej gospodarki. Japońskie władze widzą jednak w kryzysie okazję na bezpieczne ulokowanie swoich pieniędzy na zdecydowanie wyższy procent, niż mogłyby to uczynić na swoim rodzimym rynku.