14 lat po "Burzy"...
Czwartego sierpnia mija czternasta rocznica jednej z największych etnicznych czystek na naszym kontynencie. W wyniku akcji chorwackich sił zbrojnych pod kryptonimem „Burza” wypędzonych z Chorwacji zostało prawie 200 000 Serbów.
Akcja chorwackich sił zbrojnych przeprowadzona w sierpniu 1995 nadal budzi ogromne kontrowersje zarówno na Bałkanach jak i w państwach Zachodnich. Dlaczego? Otóż dla Chorwatów to dzień zwycięstwa i niepodległości swojej ojczyzny, świętowany hucznie i barwnie. Dla Serbów z kolei to największa czystka etniczna w historii narodu, opłakiwana podczas mszy w cerkwiach. Dla państw zachodnich najlepiej gdyby w ogóle na ten temat nie mówiono gdyż nie od dziś wiadomo, że akcja odbyła się przy ich doraźnym wsparciu oraz nieoficjalnej aprobacie. Dzięki temu Franjo Tudjman skonsolidował swój kraj, a co najważniejsze nie miał już praktycznie problemu z mniejszościami etnicznymi które chyba tylko na Bałkanach potrafią tak skutecznie destabilizować państwo.

Serbskie ofiary chorwackiej "burzy"
Mimo wszystko nie moim zadaniem jest w tym momencie ocenianie poszczególnych stron i wytykanie im błędów przeszłości. Chodzi o co innego. Chodzi o pamięć i przestrogę. Ta perfidnie zaplanowana czystka etniczna posłużyła politykom w ich brudnej grze i nikt nie próbował temu zapobiec. Podobne tego typu wydarzenia z innych okresów są przypominane i przedstawiane jako przestroga. Dlaczego więc o „Oluji” niewiele się dziś mówi? W dniu 14 rocznicy tej tragedii próżno szukać jakichkolwiek informacji na ten temat czy to w polskich czy zagranicznych mediach (oczywiście poza serbskimi i chorwackimi). Nieważne już kto kogo w porozumieniu z kim i z czyją pomocą. Ważne, że niemal w 72 godziny pozbawiono dorobku życia prawie 200 000 ludzi, traktując ich jak szkodniki które trzeba przepędzić. Tego typu wydarzenia powinny być napiętnowane i przypominane. Dlatego też właśnie to czynię...przypominam o „Burzy”...aby nigdy więcej już nie zagrzmiała...



Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz