Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Hashim Thaci...kłamczuch czy marzyciel?

Hashim Thaci...kłamczuch czy marzyciel?


16 lipiec 2009
A A A

 

Hashim Thaci...kłamczuch czy marzyciel?

 

Kilka dni temu premier kosowskiego rządu Hashim Thaci „olśnił" opinię publiczną stwierdzeniem godnym największych niepoprawnych optymistów. Powiedział, że Serbowie, powtórzę: Serbowie!, zamierzają uznać niepodległość swojej byłej prowincji a obecnie najmłodszego europejskiego kraju-Kosowa.

Stwierdzenie to jest tak zaskakujące, że człowiek w pierwszym momencie zaczyna zastanawiać się jak i czy w ogóle na nie zareagować. Nawet nie wypada w tym miejscu przypominać czym pozostaje dla Serbów Kosowo, ani też jaki pogląd mają oni na jego obecny status. Skąd zatem ta wypowiedź Thaciego? Może potraktować to jako klasyczne „chlapnięcie" bez wcześniejszego przemyślenia? Znając jednak spryt i wyrachowanie premiera jest to raczej wątpliwe. Tym bardziej, że wypowiedzi udzielił dla serbskich dziennikarzy, przy których rozmowa o Kosowie posiada z pewnością specyficzny klimat. Zatem wydaje się, że było to działanie celowe. Problem w tym, poza Thacim nikt tego celu dostrzec nie potrafi. Propozycji jest kilka, jednak  żadna z nich nie wydaje się warta zachodu. Po pierwsze i chyba najbardziej realne to chęć zabłyśnięcia w mediach bądź to swoją osobą lub przywróceniem, choć na chwilkę tematu Kosowa na nagłówki gazet. W końcu ile można pisać o zamieszkach w Iranie czy śmierci króla popu?. Po drugie, może był to faktyczna chęć wywarcia „presji" na Belgrad. To chyba jednak porównać można do kłucia palcem słonia... raczej nieodczuwalne. Trzecia opcja również całkiem realna to odwrócenie uwagi własnych rodaków od pogłębiającej się biedy i niegospodarności władz. Jest jeszcze czwarta, może to po prostu marzenie Thaciego, którym chciał się podzielić. W końcu będą premierem takiego kraju trzeba mieć dużą fantazję. Mimo wszystko pomysły raczej kiepskie.

To może z innej strony. Może faktycznie Serbowie mieliby jakiś interes w takim geście. Wszak Unia Europejska co prawda nieśmiało i raczej szeptem, ale jednak przypomina Belgradowi, że takie zachowanie byłoby wskazane. Nie jest to jednak wymóg w integracji Serbii z UE (o zgrozo, gdyby był!). Ale integracja nabiera coraz większego tempa, Belgrad wypełnia kolejne warunki, Bruksela posuwa się do szczodrych gestów (patrz zniesienie wiz dla Serbii, Macedonii i Czarnogóry) i nikt, przynajmniej oficjalnie nie wspomina, że dobrze byłoby jeszcze uznać to nieszczęsne Kosowo. Zatem Serbowie nie mają w tym żadnego interesu, a wręcz przeciwnie dużo by ryzykowali. Wszyscy politycy serbscy, niezależnie od frakcji jak jeden mąż deklarują „nigdy nie uznamy Kosowa!". Decyzję taką musiałby podjąć albo jakiś szaleniec, albo totalny idiota.

Ciężko odszyfrować intencje Hashima Thaciego. A może właśnie to było jego intencją!. Może o to chodziło, aby każdy zastanawiał się i rozmyślał!?...o taka kaczuszka.