Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Andrzej Szczęśniak: Handel emisjami - amerykańska analiza skutków

Andrzej Szczęśniak: Handel emisjami - amerykańska analiza skutków


31 marzec 2009
A A A
Unia Europejska, a w jej ramach i Polska wchodzi w okres intensywnego rozszerzania systemu handlu emisjami. Wątpliwości co do skutków ekonomicznych tego pomysłu są tymczasem mocno akcentowane w USA.

Unia Europejska, a w jej ramach i Polska wchodzi w okres intensywnego rozszerzania systemu handlu emisjami ("carbon cap-and-trade"). Powtarzane są argumenty ekologiczne, jednak debata na ten temat rzadko zahacza o ekonomię. Wątpliwości co do skutków ekonomicznych tego pomysłu są mocno akcentowane w Stanach Zjednoczonych Ameryki, gdzie część stanów chce wprowadzić system opłat za emisję carbon cap-and-trade.

Analiza ekonomistów z Beacon Hill Institute (Suffolk University Boston) zajmuje się propozycją wprowadzenia przez 7 zachodnich stanów USA z Western Climate Initiative (WCI) tego systemu. Co ważne - analizują skutki tego pomysłu w konkurencyjnym otoczeniu amerykańskim i światowym. Jakie przewidują efekty?

  1. ograniczenie inwestycji - oceniane na 1,5 miliarda dolarów
  2. zmniejszenie zatrudnienia: przy 100 proc. sprzedaży emisji stany te mogą stracić nawet 250 tys. miejsc pracy, za to dochody z tego systemu pozwolą im zatrudnić aż do 140 tys. pracowników państwowych.
  3. zmniejszenie dochodów osobistych - szacowane między 6 a 18 miliardów dolarów.
Autorzy piszą:

"Jakikolwiek byłyby zalety tej propozycji, rządy regionalne powinny zrozumieć, że stawiają swoje gospodarki w sytuacji utraty konkurencyjności ("competitive disadvantage") wobec innych regionów poprzez wyższe ceny energii i transportu oraz że doprowadzi to do negatywnych efektów dla gospodarki."

Mamy także fragment, który jest istotny dla Polski:

"However, the WCI area is, in fact, open to a vigorous trade with other U.S. states and Canadian provinces. The volume and importance of such trade places an additional burden on the producers within the regional cap-and-trade system. They are subject to inequitable competition from outside producers who are not affected by the price increases. As a result, industries that require a higher relative energy content in their production process, such as manufacturing, would relocate to regions outside the WCI area, reducing local production even further. The WCI commissioned report is consistent with the basic economics of a cap-and-trade system, insofar that it acknowledges price increases for the different types of fossil fuels. Basic economic analysis shows the WCI cap-and-trade system will reduce economic activity within the affected geographical area."

Przetłumaczę jedynie pogrubiony fragment: "branże, które zużywają relatywnie większą ilość energii, tak jak przemysł wytwórczy, przeniosą się do regionów poza WCI (gdzie nie obowiązuje system handlu emisjami), zmniejszając regionalną produkcję".

Nie wiem, czy ktoś jeszcze w Polsce o tym myśli (los stoczni wskazuje, że nikt z polityków), ale warto się zastanowić. Mimo ze przyjęliśmy już pewne zobowiązania, warto myśleć o ograniczeniu ich skutków. Na wiele sposobów. Wystarcz popatrzeć, jak robią to Niemcy, Francuzi i Włosi.

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu paliwowym szczesniak.pl. Przedruk za zgodą autora.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.