Andrzej Szczęśniak: Ukraińskie wojny gazowe już na ostro
-
Andrzej Szczęśniak
Gdy na początku ukraińskiego kryzysu gazowego sformułowałem tezę, że sednem problemu jest polityczny stan ukraińskiej polityki, nie przypuszczałem, że sprawa zajdzie aż tak daleko. Dzisiaj widać jak na dłoni, w jakim stanie jest ukraińska polityka i że gaz w tych rozgrywkach odgrywa ogromną rolę.
Gdy na początku ukraińskiego kryzysu gazowego sformułowałem tezę, że sednem problemu jest polityczny stan ukraińskiej polityki, nie przypuszczałem, że sprawa zajdzie aż tak daleko. Wtedy tezy tej nikt nie chciał dyskutować, gdyż wiadomo – sojusz strategiczny zobowiązuje. Dzisiaj widać jak na dłoni, w jakim stanie jest ukraińska polityka i że gaz w tych rozgrywkach odgrywa ogromną rolę. Bo i wart jest około pięciu miliardów dolarów - więcej niż Polska zapłaciła za import gazu w ub. roku. A na dodatek poszło o kontrolę nad gazem, którego część miała pójść dla Polski.
A teraz przemyślmy, co to wszystko oznacza.
1. W ubiegłym roku, gdy Julia Tymoszenko cierpliwie budowała stosunki z Rosją, uzgadniając dość korzystne dla Ukrainy porozumienie z 2 października 2008r. - prezydent Juszczenko i jego ludzie cały czas utrudniali te negocjacje. Dochodziło do oskarżeń o zdradę i wyprzedaż interesów ukraińskich Kremlowi. Tuż przed końcem roku, gdy jeden przelew i jedna podróż pani premier do Moskwy oszczędziłaby Europie potężnego kryzysu, wydarzyły się rzeczy, które uniemożliwiły porozumienie. Nagle prezes Naftogazu Oleg Dubina zniknął i odmówił współpracy z premier Tymoszenko. Nie dało się także przelać pieniędzy na konto Gazpromu. Pani premir nie poleciała do Moskwy. Wybuchł kryzys, na którym Ukraina straciła bardzo dużo, porównując warunki osiągnięte po kryzysie i wcześniejsze porozumienie.
2. W czasie kryzysu negocjującą z Rosją panią premier spotykały tak publiczna krytyka za strony prezydenta Juszczenki, jak i przedziwne utrudnienia w negocjacjach. Główny wysiłek szedł nie w negocjacje z Gazpromem (przez dłuższy czas nie podejmowane przez Naftogaz Ukrainy), ale na konflikty między dwoma obozami dawnej pomarańczowej koalicji. Właśnie o kontrolę nad gazem, o to kto kontroluje i odpowiada za negocjacje. Dochodziło wręcz do narad w dźwiękoszczelnych bunkrach, Pamiętamy to z wizyty ministra Sikorskiego w Kijowie, gdy musiał pocałować aż dwie klamki (prezydenta i premier), gdyż ci nie znaleźli dla niego czasu, a przyjechał przecież ich godzić). Także RUE odegrało rolę dywersanta, przebijając oferty Naftogazu w Moskwie. Jednak premier Tymoszenko opanowała sytuację i doprowadziła pod silnym naciskiem Unii do porozumienia, które jest bardzo kosztowne dla Ukrainy. Rosja miała znacznie silniejszą, jednolitą politykę, Ukraina była skłócona wewnętrznie.
3. Po kryzysie kontrakty wynegocjowane z Gazpromem były poddawane ciągłej krytyce ze strony Prezydenta i jego ludzi. Podważano je na wszelkie sposoby prawie każdego dnia. Specjalny pełnomocnik do spraw gazu Bohdan Sokołowski co chwilę wynajdował powody, by krytykować, zapowiadać podważenie, czy konieczność renegocjacji kontraktów. Paleta zarzutów była ogromna – do ceny do sprzeczności z ukraińskim prawem, włączając w to poddanie kontraktów osądowi unijnych ekspertów. Żadne z tych argumentów się nie ostały.
Doszło nawet do karczemnych zachowań prezydenta i premier w czasie tajnej narady Rady Bezpieczeństwa Ukrainy, z której wyciekły stenogramy, w których można było wyczytać: „Ющенко: "Юлия Владимировна, без ваших взяток партнеры к вам жопой повернутся!" ” Pozostawię bez tłumaczenia.
4. Ukraina tymi grami politycznymi bardzo nadwerężyła swoją reputację w Unii Europejskiej. Prezydent Juszczenko wzywając (w artykule w The Wall Street Journal) do zjednoczenia się odbiorców gazu przeciw Rosji – spotkał się z lodowatym przyjęciem. Zamiast podjęcia tego pomysłu wszystkie delegacje ukraińskie w Unii składały deklaracje, że nie dojdzie już więcej do przerw w dostawach gazu, że „Ukraina jest wiarygodnym krajem tranzytowym”, że „cena tranzytu nie przekroczy średniej europejskiej”. Od Naftogazu, przez ambasadora po panią premier Tymoszenko i prezydenta Juszczenko. Deklarację prezydenta Juszczenki o wypełnieniu kontraktów z Gazpromem ogłosił Jose Manuel Barroso po spotkaniu z prezydentem Ukrainy 27 stycznia w Brukseli.
A i tak przedstawiciele Unii oficjalnie wzywali Ukrainę do dotrzymania umów z Gazpromem (Ferran Tarradellas Espuni 20 lutego). Unia skierowała nawet pismo do Naftogazu z żądaniem wyjaśnienia pojawiających się napięć w płatnościach wobec Gazpromu i gwarancji utrzymania tranzytu przez Ukrainę, gdyby gaz przestał płynąć dla Ukrainy.
5. W środę doszło do bardzo ostrej fazy kryzysu, gdy użyto sił specjalnych (podległe prezydentowi) do opanowania siedziby Naftogazu i przejęcia kontraktów z Gazpromem. To uniemożliwiłoby rozliczenia za dostawy, brak których doprowadziłby do zapaści gazowej Ukrainy. Ponadto siły prezydenta aresztowały osoby odpowiedzialne za cła, które zgodziły się na przeniesienie własności 11 miliardów m3 gazu (wartych obecnie ok 5 miliardów dolarów). „Zaaresztowano” także gaz w magazynach ukraińskich.
Prezydent Juszczenko chcą wstrzymać proces zawłaszczania gazu RosUkrEnergo przez Naftogaz. Jeśli bowiem arbitraż w Sztokholmie uzna ten gaz za własność RUE – Ukraina wobec całego świata okaże się krajem, gdzie w majestacie prawa odbiera się przedsiębiorstwom gaz o tak wielkiej wartości. Ze strony pani premier padają oskarżenia o korupcję prezydenta. Jednak niezależnie od politycznych (rutynowych już) wzajemnych oskarżeń – Ukraina kompromituje się na oczach świata.
Podsumowując, anarchia na Ukrainie może doprowadzić do kolejnego kryzysu. Już nie tylko gazowego, a kryzysu państwowości. Problemy z gazem mogłyby być wtedy skutkiem. Do utraty przez ten kraj decyzyjności i jednolitej władzy. Użycie zaś siły może być przełomem, który nie wiadomo, gdzie doprowadzi. Oby nie do wojny domowej.
Tekst ukazał się pierwotnie na blogu paliwowym szczesniak.pl . Przedruk za zgodą autora.
Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.


Politycy chwalą, rolnicy ganią. Umowa Unii Europejskiej z Australią wzbudza kontrowersje
Holandia chce się zbroić, ale bez unijnych planów
Europejscy rolnicy mierzą się z wieloma problemami
Zatrzymanie imigracji przez Tunezję to nie tylko koszt finansowy