Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Michał Słowikowski: Unia Europejska w obliczu zmiany władzy na Kremlu

Michał Słowikowski: Unia Europejska w obliczu zmiany władzy na Kremlu


11 marzec 2008
A A A
Dostrzegalna rezerwa, z jaką UE podchodzi do osoby Miedwiediewa wynika nie tylko z zażenowania okolicznościami w jakich dokonała się zmiana warty na Kremlu, ale przede wszystkim z obawy, że nie spełni on pokładanych w nim nadziei, tak jak wcześniej nie spełnił ich Putin. Nowym prezydentem Rosji wybrany został 2 marca 2008 r. Dmitrij Miedwiediew, który zdobył 70,2 proc. głosów. Miedwiediew pełnił do chwili wyboru na urząd prezydenta funkcję wicepremiera rosyjskiego rządu, a wcześniej także funkcje prezesa rady nadzorczej Gazpromu i szefa Administracji Prezydenta Rosji. Nowy rosyjski prezydent zawdzięcza swój triumf wyborczy poparciu ze strony ustępującego z urzędu prezydenta Władimira Putina.

Cieniem na wyborach prezydenckich kładł się niewątpliwie brak obserwatorów OBWE. OBWE podjęła decyzję o nie realizowaniu monitoringu wyborczego na skutek podjętych przez Kreml prób ograniczenia swobody działania misji. Parlament Europejski na znak solidarności podjął analogiczną decyzję. Zachód reprezentowała więc jedynie misja Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy przez co przeprowadzone w 96 000 punktach wyborczych głosowanie śledziło zaledwie 300 zagranicznych obserwatorów.

Główne zarzuty, jakie stawiano rosyjskim władzom w związku z przeprowadzonym głosowaniem, dotyczyły ograniczania biernego prawa wyborczego, wymuszania na obywatelach uczestnictwa w wyborach w celu podniesienia poziomu frekwencji i wykorzystywania zaplecza administracyjnego na rzecz podniesienia atrakcyjności kandydatury Miedwiediewa w oczach rosyjskich wyborców.

Mimo rozczarowania warunkami, w jakich toczyła się kampania wyborcza i same wybory, powszechnie przyznaje się, że Miedwiediew dysponował, jak ujął to szef misji obserwacyjnej Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy Andreas Gross, „solidnym mandatem poparcia społecznego”. Innymi słowy niezależnie od nadużyć jakich dopuszczono się podczas wyborów, zwycięzcą i tak byłby Miedwiediew.

Unijna Prezydencja w deklaracji wydanej 4 marca pogratulowała w imieniu Unii Europejskiej zwycięstwa Miedwiediewowi, które odniósł w „ogólnie spokojnych okolicznościach”. Jednocześnie wyrażono rozczarowanie faktem, że niemożliwa była realizacja misji monitoringu wyborczego OBWE oraz warunkami w jakich toczył się proces wyborczy, które to warunki nie gwarantowały rywalizacyjnego charakteru wyborów, przede wszystkim ze względu na utrudniony dostęp do mediów przedstawicieli sił opozycyjnych.

Dzień wcześniej swoje gratulacje prezydentowi elektowi przesłał także Javier Solana, Wysoki Przedstawiciel UE ds. Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa. Termin „gratulacje” w tym przypadku nie w pełni oddaje istotę przekazu, który był zaledwie konstatacją faktu, iż w Rosji dokonała się alternacja władzy. W podobnie oszczędnym tonie utrzymane były „gratulacje” Komisji Europejskiej, w których nacisk położony został raczej na oczekiwania i nadzieje na rozwój strategicznego partnerstwa unijno-rosyjskiego pod rządami nowej administracji prezydenckiej.

Podobny schemat postępowania przyjęły także stolice państw unijnych. Niemiecki MSZ wydał stanowisko w sprawie rosyjskich wyborów, w którym obok gratulacji i zapewnień o wsparciu ze strony Niemiec na rzecz wysiłków modernizacyjnych nowego prezydenta znalazł się też apel o dokładne zbadanie wszystkich przypadków nieprawidłowości i nadużyć, do których doszło podczas wyborów. Brytyjski rząd pogratulował zwycięstwa Miedwiediewowi, ale wstrzymał się od praktykowanego w takich sytuacjach zaproszenia do złożenia wizyty państwowej na Wyspach.

Znacznie więcej do powiedzenia mieli unijni parlamentarzyści. Z wypowiedzi członków Parlamentu Europejskiego jednoznacznie wynikało, że trudno było spodziewać się po wyborach innego wyniku niż zwycięstwo Miedwiediewa. István Szent-Iványi reprezentujący Komisję ds. Polityki Międzynarodowej PE określił marcowe wybory mianem „wydarzenia pozbawionego politycznego znaczenia” i „skrupulatnie zainscenizowanego przekazania inwestytury do rządzenia w Rosji”. Graham Watson przewodniczący Porozumieniu Liberałów i Demokratów na Rzecz Europy uznał, że Rosjanie zostali pozbawieni możliwości uczestnictwa w wolnych i sprawiedliwych wyborach, a same wybory umocniły zagrożenie autorytaryzmem w Rosji.

Oficjalnie unijni urzędnicy i parlamentarzyści nie tracą nadziei, że wraz z wyborem nowego prezydenta Rosji rozpocznie się w stosunkach unijno-rosyjskich nowy etap, a wraz z nim otwarcie negocjacji w sprawie nowej umowy strategicznej i postęp w sprawie rosyjskiego członkostwa w WTO, zaś nowy rosyjski prezydent zrealizuje swoje deklaracje odnośnie do reform społeczno-politycznych, wzmocnienia zasady rządów prawa, ochrony praw jednostki i modernizacji gospodarki.

W dużym stopniu oczekiwania te wiążą się z faktem zakończenia w Rosji okresu wyborczego, który sprzyja radykalizacji anty-zachodniej retoryki politycznej Kremla, a także przejęciem władzy w Rosji przez „liberała”, za którego uznaje się Miedwiediewa.

Dostrzegalna rezerwa, z jaką strona unijna podchodzi do osoby prezydenta-elekta wynika nie tylko z zażenowania okolicznościami w jakich dokonała się zmiana warty na Kremlu, ale przede wszystkim z obawy, że Miedwiediew nie spełni pokładanych w nim nadziei, tak jak nie spełnił ich Putin, a jego polityka w niczym nie będzie się różnić od polityki swego poprzednika.

Trzymanie na wodzy emocji w relacjach z Kremlem i powstrzymywanie się od bliskich, personalnych kontaktów z gospodarzem Kremla należy ostatnio w Europie do dobrego tonu. Po pierwsze, Gerhard Schröder skompromitował podobną politykę, po drugie zmiana warty na Kremlu ma dać unijnym decydentom sposobność rozpoczęcia nowej wspólnej i skoordynowanej polityki wobec Rosji, koncentrującej się na wypracowaniu nowych podstaw instytucjonalnych i powstrzymywaniu rosyjskiej koncepcji „dziel i rządź” w relacjach z państwami członkowskimi, nie zaś na osobistych sympatiach i kontaktach bilateralnych, które hamują instytucjonalizację polityki Unii wobec Rosji.

W Europie przeważają także opinie, że objęcie fotela prezydenckiego przez Miedwiediewa nie zmieni obecnego kursu w polityce zagranicznej Kremla. Jest on człowiekiem „starego systemu”. Wyrósł pod okiem Putina, któremu jest lojalny, a także dał się ostatnio poznać jako gosudarstwiennik – sprzyjający agresywnie asertywnej polityce zagranicznej, zaspakajającej interesy Rosji kosztem państw mających to nieszczęście być uzależnionymi od współpracy z nią. Poza tym, jeśli już można klasyfikować Miedwiediewa jako „liberała”, to tylko w odniesieniu do rosyjskich realiów, gdzie grupie liberałów przeciwstawia się grupę „siłową”.

Niepewność strony unijnej, co do orientacji nowego prezydenta w sferze polityki zagranicznej, wkrótce rozwieją jego działania i decyzje w odniesieniu do: rozwiązania konfliktu gazowego pomiędzy Kijowem i Gazpromem, rozwoju sytuacji politycznej na Bałkanach i wokół programu nuklearnego Iranu, a także nowej bazowej umowy regulującej stosunki unijno-rosyjskie, zastępującej PCA.

Tym nie mniej przez jakiś czas wielką niewiadomą będzie, kto faktycznie podejmuje decyzje na Kremlu – obejmujący 7 maja urząd prezydenta Rosji Miedwiediew czy formalnie podporządkowany mu przyszły premier Rosji – Putin. Realizacje współpracy z Rosją utrudniać będzie Unii także spodziewana ewolucja rosyjskiego ustroju konstytucyjnego w stronę modelu kanclerskiego. Wielce prawdopodobne jest, że unijnym decydentom przyjdzie wkrótce ponownie negocjować ze swoim „starym znajomy” – Putinem.