Antychrześcijańskie zgromadzenie w Indiach
-
IAR
W indyjskim stanie Madhya Pradeś trwa dwumilionowe zgromadzenie hinduistów, podczas którego otwarcie atakowani są indyjscy chrześcijanie. Hinduistyczni przywódcy przybyli na zgromadzenie o nazwie Narmada Samajik Kumbha wzywali obecnych do wyrzucenia chrześcijan i muzułmanów z Indii.
Zgromadzenie odbywa się w rejonie zamieszkiwanym głównie przez autochtoniczne społeczności plemienne Indii. Wielu członków tych społeczności odeszło od swych tradycyjnych wierzeń animistycznych oraz szamańskich i przyjęło chrześcijaństwo. Radykałowie hinduscy oskarżają ich teraz o zdradę hinduizmu i próbują skłonić do przyjęcia religii większości, której wcześniej ludność plemienna nigdy nie wyznawała. Oceniając wezwania fundamentalistów do wprowadzenia zakazu przyjmowania chrześcijaństwa przez ludność plemienną abp Rafael Cheenath z sąsiedniego stanu Orisa podkreśla: "To jest absolutnie sprzeczne z duchem konstytucji. Dobrowolna konwersja jest fundamentalnym prawem każdej osoby."
Przemawiając do uczestników zgromadzenia jeden z hinduistycznych liderów religijnych określił chrześcijan mianem robactwa, które pojawiło się w Indiach dwa tysiące lat temu i rozprzestrzenia się po ziemiach subkontynentu. Jego zdaniem gorliwi hinduiści powinni wyrzucić chrześcijan i muzułmanów z Indii.
Przedstawiciele mniejszości chrześcijańskiej w stanie Madhya Pradeś czują sią zagrożeni tymi wypowiedziami i hasłami. Obawiają się, że mogą one zapoczątkować kolejną falę ataków na społeczność chrześcijańską w Indiach. Do organizacji zjazdu negatywnie odniosła się rządząca krajem Partia Kongresowa.


Sydney: terrorysta przetrzymywał zakładników w kawiarni, dwie osoby zginęły