Tybetański duchowny podejrzany o współpracę z chińskim wywiadem
-
IAR
Podejrzenia, że XVII Karmapa, jeden z najważniejszych duchownych tybetańskich przebywających na wychodźstwie w Indiach współpracuje z wywiadem chińskim są naiwne i bezpodstawne. Taką opinię wyraził w gazecie "The Times of India" były oficer indyjskiego wywiadu zajmujący się problematyką chińską i tybetańską.
Spekulacje na temat domniemanej współpracy Karmapy z Pekinem pojawiły się po odnalezieniu w jego klasztorze znacznej sumy pieniędzy, w tym także waluty chińskiej. Autor artykułu w "The Times of India" Virendra Sahai Verma kwestionuje przede wszystkim podejrzenia, że Karmapa został przed dziesięcioma laty wysłany do Indii jako chiński szpieg.
Były oficer indyjskiego wywiadu uważa, że formułowanie takich podejrzeń świadczy o nieznajomości sytuacji w Tybecie. Zdaniem autora tekstu ucieczka z klasztoru, w którym przebywał w Tybecie Karmapa nie była specjalnie trudna dla dynamicznego, młodego człowieka i nie była aranżowana przez Chińczyków. Z kolei granicę między Indiami i Tybetem przekracza potajemnie wielu Tybetańczyków, aby odwiedzać Dalajlamę, dlatego mógł to uczynić także XVII Karmapa.
Virendra Verma podkreśla jednak na łamach "The Times of India", że obecne zamieszanie wokół XVII Karmapy, wywołane akcją policji oraz służb bezpieczeństwa ze stanu Himachal Pradeś, jest z pewnością na rękę Chinom. Dzięki temu zamieszaniu udało się bowiem wprowadzić wśród części uchodźców tybetańskich mieszkających w Indiach zaniepokojenie sytuacją oraz wywołać w społeczeństwie indyjskim podejrzliwość wobec Tybetańczyków. Chińczycy nie mogli wyobrazić sobie lepszego scenariusza - kończy swoją analizę Virendra Verma na łamach "The Times of India".


Sydney: terrorysta przetrzymywał zakładników w kawiarni, dwie osoby zginęły