Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Polityka Nazarbajew: W cieniu Kazach-Gate

Nazarbajew: W cieniu Kazach-Gate


04 grudzień 2005
A A A

Nazarbajew: W cieniu Kazach-Gate
Ur. 6.07.1940, rządzi od 1990 r.

GŁOS KRYTYCZNY Maciej Tomaszewski

Obok postaci kazachstańskiego przywódcy nie można przejść bez wypowiedzenia słów krytyki, czy potępienia wręcz. I nie jest usprawiedliwieniem, iż wszyscy liderzy z Azji Środkowej na taką krytykę zasługują, choć niektórzy nawet na większą. Przy zachowaniu pewnej skali gradacji okaże się bowiem, iż  zarówno Karimow jak i  Nijazow prezentują większy stopień odchylenia od tzw. normy, którą w uproszczeniu są standardy liberalnej demokracji typu europejskiego. Opisując negatywne cechy „zjawiska” pt. Nursułtan Nazarbajew, nie można pominąć (chociaż podając je w skrócie) przyczyn jego zaistnienia. Złożyły się na to czynniki odnoszące się do historii i mentalności narodu kazachskiego (bo nie: kazachstańskiego), jego struktury etnicznej (uwarunkowania rodowo-klanowe), ale i w dużej mierze roli Kazachstanu w polityce międzynarodowej. Rola ta, co prawda sprowadzona bardziej do przedmiotu tzw. Wielkiej Gry, niż podmiotu, sprawiła, że świat łaskawszym okiem spoglądał przez prawie całą dekadę na coraz bardziej autorytarny reżim w Astanie.

Nadszedł jednak okres nieszczególnie przychylny dla Nursułtana Nazarbajewa i jego opinii wśród międzynarodowych gremiów. Na kłopoty prezydenta złożyły się dwa czynniki – wybory parlamentarne 2004 r. i wielki skandal korupcyjny, a całości obrazu dopełniają wybory prezydenckie z końca 2005 r.

To właśnie tzw. Kazachgate jako pierwszy podminował międzynarodową pozycję Nazarbajewa. Już w 1999 r. media ujawniły istnienie w szwajcarskich bankach tajnych kont prezydenta i jego rodziny, na których zgromadzono prawdopodobnie ok. 78 milionów dolarów. Administracja rządowa zaprzeczała uparcie istnieniu takich kont, ale amerykański proces toczony przeciwko Jamesowi Giffenowi (były doradca Nazarbajewa pośredniczący w transakcjach rządu ze spółkami naftowymi) wykazywał niezbicie, iż prezydent i premier Balgimbajew brali łapówki od spółek Chevron i Mobil Oil za uzyskanie koncesji na wydobycie ropy naftowej w złożach Tengiz. Nieoczekiwanie w 2002 r. ówczesny premier Ismangali Tasmagambetow potwierdził istnienie kont, zapewniając jednocześnie o ich państwowym charakterze. Tak poważne zarzuty spowodowały, iż Nazarbajew przestał być mile widzianym gościem na międzynarodowych salonach, a dotychczas powściągliwe rządy zaczęły zajmować ostrzejsze stanowisko w sprawie korupcji dotykającej całą kazachstańską rzeczywistość; afery popsuły również klimat inwestycyjny w kraju. Nieco cynicznie może to zabrzmieć, ale winą Nazarbajewa (choć to wina bezsporna) nie wydaje się być sam fakt skorumpowania, ale raczej wyciek dowodów, który rzucił cień także na stronę korumpującą, w tym przypadku USA. Przypomnijmy, że we wspomnianym okresie z Chevronem blisko związany był obecny wiceprezydent Dick Cheney!

Przebiegu wyborów parlamentarnych roku 2004 również nie da się zaliczyć in plus Nazarbajewowi. Biuro ds. Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE stwierdziło, iż przeprowadzona kampania pozostawia wiele do życzenia: wyniki uzyskano wskutek nieraz poważnych naruszeń zasad demokratycznych, a same wybory nie wyczerpały znamion określenia „wolne”. Zestawiając tę krytykę z opiniami o wyborach 1999 r. widać, iż OBWE wyczerpało kredyt zaufania dla kazachstańskich władz. Wydarzenia z września 2004 r. nadwątliły również i tak niewielkie szanse Kazachstanu na objęcie przewodnictwa tej organizacji w 2009 r. Nie doceniając zbierających się czarnych chmur, Nazarbajew zdecydował się na następne kontrowersyjne kroki. 6 stycznia 2005 r. zdelegalizowano Demokratyczny Wybór Kazachstanu za „ekstremizm”, a 21 lutego prezydent podpisał ustawę o przeciwdziałaniu ekstremizmowi. Przewiduje ona prowadzenie rejestru organizacji ekstremistycznych i ich członków. Stanowi, że zagraniczna organizacja może zostać uznana w Kazachstanie za ekstremistyczną na mocy orzeczenia sądu. Zakazuje także działalności organizacjom religijnym, które rozbudzają wrogość na tle religijnym. OBWE i Komisja Europejska wyraziły zaniepokojenie, iż pod przykrywką walki z zewnętrznymi zagrożeniem ten instrument prawny może posłużyć do walki z opozycją wewnętrzną. Wrażenia nie poprawiła również ustawa z 15 kwietnia zakazująca zgromadzeń ludności w trakcie kampanii wyborczej.

Szeroko opisywane wydarzenia, kulisy i przebieg ostatnich wyborów prezydenckich, także nie pozostawia wątpliwości, iż kierowanemu przez Nazarbajewa aparatowi państwowemu brakuje nie tyle możliwości i umiejętności, ale woli do spełniania wytycznych międzynarodowych uregulowań dotyczących procesów i instytucji demokratycznych. Także to, co można byłoby uznać za sukces ekipy Nazarbajewa, a więc wzrost gospodarczy i kondycji ekonomicznej kraju jest tak naprawdę budowlą na piasku i obrazuje mało perspektywiczny sposób myślenia elit skupionych na teraźniejszych profitach. Gospodarka kazachstańska pozostaje bowiem w dużej mierze niezdywersyfikowana i opiera się w zasadzie tylko i wyłącznie na surowcach naturalnych, a więc jest przy tym zależna od światowej koniunktury. Obecnie jest ona wyśmienita, co nie sprzyja pomysłom modernizacyjnym i reorganizacyjnym w sferze gospodarczej, tak przeżartej korupcją (a przykład negatywny idzie od samej góry), iż nawet przygotowani na dodatkowe „koszty reprezentacyjne” zachodni przedsiębiorcy nie są skłonni do inwestycji w duży i średni biznes.

Sytuacja nie sprzyja raczej możliwości „skłonienia” Nazarbajewa do wyboru innej drogi rozwoju (rozwoju w ogóle?). Kiedy zniesmaczony Zachód (a raczej zmieszany po ujawnieniu kłopotliwych procesów wewnątrz kraju i przeróżnych powiązań) wycofał swe bezgraniczne niemal poparcie dla Kazachstanu, ten wpadł z kolei pod skrzydła Rosjan. A od obecnej ekipy rządzącej na Kremlu trudno oczekiwać jakichkolwiek połajanek za nieprzestrzeganie praw demokratycznych swobód demokratycznych. Nazarbajew może spać pomyślnie, aż do momentu, kiedy sami Kazachstańczycy nie zechcą się z nim rozliczyć. A na razie opozycja jest zbyt słaba.

GŁOS W OBRONIE Antoni Bielewicz

Despota inny niż wszyscy

Nursułtan Nazarbajew to prawdopodobnie najbardziej pragmatyczny z przywódców środkowazjatyckich. A jego dotychczasowe sukcesy mają swoje źródło przede wszystkim w bogactwach naturalnych.

Miażdżące zwycięstwo Nursułtana Nazarbajewa w grudniowych wyborach prezydenckich (91 proc. ważnych głosów) jakkolwiek poddawane w wątpliwość przez opozycję i obserwatorów międzynarodowych, stanowi dobitny dowód na to, że mieszkańcy Kazachstanu widzą dalszy rozwój państwa w ścisłym związku z dotychczasowym obozem rządzącym.

Ten 65-letni inżynier metalurgii rządzący krajem od 1989 r. jest w opinii większości obywateli gwarantem dalszego rozwoju. „To prawdopodobnie najbardziej pragmatyczny i pozbawiony emocji przywódca spośród tych którzy stanęli na czele krajów byłego ZSRR. Wie czego potrzeba jego państwu” – mówi Dosym Satpajew, analityk ds. Azji Środkowej i dyrektor Risk Assessment Group. Jego zdaniem najważniejszym celem Nazarbajewa jest uczynienie z bogactw naturalnych kraju atutu, dzięki któremu Kazachstan stanie się nie tylko regionalną potęgą, ale państwem z którym liczy się wspólnota międzynarodowa. Dziś dzięki stale rosnącym cenom ropy, która stanowi 60 proc. eksportu Kazachstanu, jest na najlepszej drodze by do tego doprowadzić.

Bogactwo redystrybuowane

Z produktem krajowym brutto na poziomie 64 miliardów doalrów, wzrostem PKB na poziomie 8,9 proc. jest dziś Kazachstan najbogatszym państwem Azji Środkowej. W ciągu ostatnich dziesięciu lat dochód na głowę mieszkańca wzrósł z niespełna 700 do prawie 4190 dolarów. Ten spektakularny przyrost był możliwy dzięki stałemu wzrostowi eksportu ropy, który w ciągu ostatnich 20 lat zwiększył się ponad dwukrotnie, a także otwarciu się na rynki międzynarodowe.

Wymiana towarowa ze światem podwoiła się w ciągu ostatnich dziesięciu lat sięgając 3,3 miliarda dolarów, a inwestycje zagraniczne sięgnęły 30 miliardów dolarów. Ekonomiści przewidują, że przy zachowaniu obecnego tempa produkcji i eksportu surowców naturalnych do 2012 r. Kazachstan stanie się jednym z dziesięciu największych producentów ropy, a dochód na głowę mieszkańca sięgnie ośmiu tysięcy dolarów.

Przy całej korupcji aparatu władzy, której symbolem jest ujawniona kilka lat temu i wyjaśniana do dziś afera Kazachgate, Nazarbajewowi udało się ustrzec błędów pozostałych środkowoazjatyckich despotii, gdzie bogacenie przywódców zbiega się z rosnącym ubóstwem społeczeństwa. Przynajmniej część z tych pieniędzy trafia do obywateli Kazachstanu. W czasie ostatnich dziesięciu lat rządów Nazarbajewa średnie miesięczne wynagrodzenie wzrosło ponad trzykrotnie, a poziom oszczędności 36 razy!

Tak spektakularne zwycięstwo nie byłoby możliwe bez kontroli nad mediami sprawowanej przez 42-letnią najstarszą córkę Nursułtana Nazarbajewa Darigę. W rękach tej byłej śpiewaczki operowej znajduje się największy lokalny koncern medialny Khabar (trzy kanały telewizji, trzy stacje radiowe i kilka tytułów prasowych), który przed grudniowymi wyborami był najważniejszą tubą wyborczą urzędującego prezydenta.

Zmasowana akcja propagandowa została ściśle zgrana z ekonomicznymi represjami wobec gazet opozycyjnych, które w gorących miesiącach poprzedzających wybory były nękane przez „nieznanych sprawców” i czasowo zamykane wyrokami sądów, oczywiście ściśle współpracujących z aparatem administracyjnym Nazarbajewa. Nawet nastawieni radykalnie przedstawiciele opozycji przyznają jednak, że choć władza toczy z nimi bezpardonową walkę, to jednak rzadko ucieka się przy tym do bezpośredniej przemocy, będącej typowym instrumentem sprawowania władzy w niemal wszystkich postradzieckich republikach Azji Środkowej. Oczywiście kwestią otwartą pozostają motywy dla których Nazarbajew stosuje ograniczone represje względem przeciwników politycznych i to czy zachowywałby się równie subtelnie, gdyby jego władza była zagrożona. Obiektywnie oceniając sytuację Kazachstanu nie wolno jednak zapominać o tym, że jest to państwo w którym funkcjonują niezależne gazety, a wszelkie ograniczenia mają przede wszystkim charakter ekonomiczny.