Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Bezpieczeństwo Grzegorz Gogowski: W cieniu skrzydeł dwugłowego orła - problem członkostwa Finlandii w NATO

Grzegorz Gogowski: W cieniu skrzydeł dwugłowego orła - problem członkostwa Finlandii w NATO


20 czerwiec 2014
A A A
– Musimy starać się zapewnić Finlandii maksymalne bezpieczeństwo i udział w podejmowaniu najważniejszych decyzji. Członkostwo w NATO nam to umożliwi – powiedział wkrótce po objęciu urzędu nowy premier Finlandii Alexander Stubb. Agresywna polityka Federacji Rosyjskiej wobec Ukrainy stała się przesłanką do wznowienia debaty dotyczącej członkostwa Finlandii w Sojuszu Północnoatlantyckim.

Image

 
Rosja a polityka bezpieczeństwa Finlandii

W latach sześćdziesiątych XX wieku w niemieckim dyskursie publicznym pojawił się termin „finlandyzacji”, którego etymologia jest bezpośrednio związana z uzależnieniem Finlandii od Związku Radzieckiego w okresie zimnowojennym. W najbardziej popularnym rozumieniu tym mianem określą się sytuację, w której obce mocarstwo ogranicza swobodę kształtowania polityki zagranicznej mniejszego państwa, w zamian za nieingerencję w jego sprawy wewnętrzne. We wzorcowym przypadku Finlandii oznaczało to zachowanie poprawnych stosunków z ZSRR oraz  kształtowanie własnych dążeń na arenie międzynarodowej tak, aby nie były one rażąco sprzeczne z priorytetami strategii radzieckiej. Jednym z politycznych skutków takiej postawy stała się neutralność Finlandii i niezaangażowanie się w żaden z dwóch wielkich sojuszy wojskowych (NATO oraz Układ Warszawski). Choć zjawisko „finlandyzacji” również w samej Finlandii nie bez racji powoduje negatywne skojarzenia, można na nie spojrzeć również jako doskonały przykład drogi „Realpolitik” obranej przez władze państwa znajdującego się w fatalnym położeniu geopolitycznym. Warto pamiętać, że Finlandia nie tylko nie stała się kolejną republiką radziecką, ale była na tyle niezależna by jednocześnie utrzymywać przyzwoite stosunki z Zachodem.

Zakończenie zimnej wojny i rozpad Związku Radzieckiego w oczywisty sposób zwiększyły poczucie bezpieczeństwa Finów. Należy jednak podkreślić, że fińska polityka bezpieczeństwa jest wciąż konstruowana przede wszystkim wokół „czynnika rosyjskiego”. Choć w połowie lat dziewięćdziesiątych w fińskiej debacie publicznej rozważano przystąpienie do Sojuszu Północnoatlantyckiego, wobec potencjalnego osłabienia zagrożenia zza wschodniej granicy, dyskusja nie przyniosła rezultatów na tyle wymiernych by Helsinki zdecydowały się na odejście od tradycyjnej polityki neutralności. Przez niemal ćwierćwiecze okresu postzimnowojennego uznawano, że z punktu widzenia fińskich interesów bezpieczeństwa całkowicie wystarczające jest członkostwo w Unii Europejskiej, a także rozwijanie współpracy z państwami nordyckimi, zwieńczone nawiązaniem Nordyckiej Współpracy Obronnej – NORDEFCO w 2009 roku. O (ponownej) aktualności „czynnika rosyjskiego” w fińskiej debacie nad polityką bezpieczeństwa zdecydowała agresywna, niezgodna z normami międzynarodowymi, polityka Federacji Rosyjskiej wobec Ukrainy. Niestety, wszystko wskazuje na to, że Moskwa nie zamierza również zrezygnować z bezpośredniego wpływu na kształt fińskiej polityki bezpieczeństwa, o czym świadczą wypowiedzi rosyjskich polityków najwyższego szczebla. Premier Dmitrij Miedwiedew zagroził, że ewentualne rozszerzenie NATO o Finlandię (oraz Szwecję) zakłóci równowagę sił i zmusi Rosję do odpowiedzi. Ponadto, w odpowiedzi na podpisanie przez Finlandię w dniu 22 kwietnia 2014 roku umowy o współpracy z NATO (Memorandum of Understanding – MoU) doradca prezydenta Rosji Siergiej Markow oskarżył Helsinki i Sztokholm o „rusofobię”, która może być przyczyną wybuchu III Wojny Światowej, podczas gdy szef sztabu rosyjskiej armii Nikołaj Makarow stwierdził, że rozszerzenie współpracy Finlandii z Paktem Północnoatlantyckim zagraża bezpieczeństwu Rosji. Pomijając skalę realizmu i zasadności takich wypowiedzi, nie sposób nie odnieść wrażenia, iż Moskwa uczyni wszystko by oba zainteresowane państwa nie stały się nowymi członkami NATO. Warto nadmienić, że o takiej postawie Federacji Rosyjskiej świadczą również wydarzenia zarówno o bardziej bezpośredniej wymowie, takie jak liczne naruszenia fińskiej przestrzeni powietrznej przez samoloty rosyjskie, jak i te symboliczne, za jakie można uznać symulowany atak rosyjskiego lotnictwa na cele w Szwecji, przeprowadzony pod koniec marca 2013 roku.  

Korzyści dla obu stron

Zdaniem autora niniejszego tekstu Pakt Północnoatlantycki można postrzegać w dwóch ujęciach: węższym – jako sojusz polityczno-militarny ukierunkowany na zapewnianie bezpieczeństwa państwom członkowskim, oraz szerszym – jako symbol wspólnoty aksjologicznej tworzonej przez państwa Europy Zachodniej oraz Ameryki Północnej opartej na przywiązaniu do wartości takich rządy prawa, liberalna demokracja czy gospodarka wolnorynkowa. Analizując zagadnienie wstąpienia Finlandii w grono członków NATO, warto zwrócić uwagę  , że patrząc przez pryzmat obu wspomnianych wymiarów, ewentualna akcesja mogłaby zostać przeprowadzona niemal bezproblemowo.

Jeśli spojrzymy na problem z perspektywy owej wspólnoty wartości, Finlandię należy bezsprzecznie uznać za państwo należące do szeroko rozumianego Zachodu, spełniające wszelkie standardy wymagane do wstąpienia w poczet członków Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jedynym (wtórnym) czynnikiem, który powstrzymał naturalną z cywilizacyjno-aksjologicznego punktu widzenia fińską akcesję do NATO było sąsiedztwo z Rosją i będąca jego następstwem polityka neutralności.

Analizując omawiane zagadnienie w wymiarze potencjału i zdolności wojskowych, należy zaznaczyć, że również na tym polu Finlandia spełniłaby bez większych trudności wszystkie standardy Sojuszu Północnoatlantyckiego. Dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Marcin Zaborowski podkreślił w jednej z wypowiedzi, że państwa skandynawskie są w większym stopniu zsocjalizowane z NATO niż niektóre z państw członkowskich. Warto bowiem pamiętać, że fińska polityka neutralności nie stanęła na przeszkodzie rozwoju współpracy z Sojuszem Północnoatlantyckim, która formalnie rozpoczęła się w 1994 roku, gdy Finlandia dołączyła do programu Partnerstwo dla Pokoju (PfP). W ciągu dwudziestu lat fińskie siły zbrojne zostały włączone do tzw. Sił Odpowiedzi NATO (NATO Response Force – NRF), a także wielokrotnie uczestniczyły w sojuszniczych manewrach (m.in. ubiegłoroczne ćwiczenia Steadfast Jazz) i ćwiczeniach wojskowych. Kolejnym aspektem, na który należy zwrócić uwagę, jest zaangażowanie Finlandii w NATO-wskie misje – m.in. w Bośni i Hercegowinie, Kosowie (KFOR) oraz przede wszystkim ISAF w Afganistanie. Doświadczenie zdobyte przez fińskich żołnierzy uczestniczących w rozmaitych działaniach Sojuszu Północnoatlantyckiego pozwala domniemywać, że bez zbędnych trudności byliby oni w stanie pogłębić współpracę.

Oddzielnym zagadnieniem, na które warto zwrócić uwagę jest potencjał fińskich sił zbrojnych. Finlandia dysponuje stosunkowo niewielkimi siłami zbrojnymi, których liczebność w ostatnich latach była sukcesywnie zmniejszana, a zgodnie z wcześniejszymi planami w 2015 roku miała osiągnąć poziom jedynie 8200 żołnierzy. Należy jednak zaznaczyć, że Finlandia jako jedno z niewielu państw europejskich posiada armię opartą o powszechny obowiązek obrony, co umożliwia zwiększenie liczebności armii na czas wojny nawet do 230 tys. żołnierzy. Niezbyt okazale kształtuje się również poziom wydatków obronnych wynoszący niecałe 3 miliardy euro rocznie (47 miejsce na świecie), co jednak stanowi sumę większą niż niektóre z mniejszych państw członkowskich Sojuszu. Pomimo iż wskazane wartości liczbowe wydają się niezbyt okazałe, to w generalnej ocenie fińskie siły zbrojne wypadają przyzwoicie. O ich sile decydują przede wszystkim niewielkie, ale stosunkowo nowocześnie wyposażone: marynarka wojenna (Merivoimat) oraz siły powietrzne ( Ilmavoimat). Fińska flota wojenna opiera się na 8 kutrach rakietowych (spośród których cztery są bardzo nowoczesnymi jednostkami zaprojektowanymi w technologii Stealth), podczas gdy trzonem fińskich sił powietrznych są 62 myśliwce wielozadaniowe F/A-18 Hornet. Warto jednak nadmienić, że o ile w ostatnich kilkunastu latach Finlandia podjęła szereg działań ukierunkowanych na nadanie własnym siłom zbrojnym profilu odpowiedniego przede wszystkim do prowadzenia działań ekspedycyjnych, to obecne wydarzenia na Ukrainie mogą stanowić przesłankę do ponownego przeniesienia punktu ciężkości na zdolności obrony terytorialnej. W taką narrację doskonale wpisuje się np. decyzja rządu w Helsinkach podjęta w styczniu 2014 roku, dotycząca zakupu od Holandii stu używanych czołgów podstawowych Leopard.  

Choć Finlandia posiada względnie nowoczesne (i ciągle modernizowane) siły zbrojne, to podczas hipotetycznego starcia z siłami Federacji Rosyjskiej prawdopodobnie nie miałaby żadnych szans. Za ilustrację można uznać wspomniane wcześniej przypadki naruszenia fińskiej przestrzeni powietrznej przez jednostki rosyjskie, podczas których okazało się, że fińskie lotnictwo wojskowe nie jest w stanie w pełni efektywnie przechwytywać wrogich samolotów. Ewentualne dążenie Helsinek do wstąpienia w szeregi Sojuszu Północnoatlantyckiego byłoby ze wszech miar uzasadnione, gdyż dopiero jako pełnoprawny członek Finlandia korzystałaby w pełni z gwarancji transatlantyckich ze szczególnym uwzględnieniem mechanizmów zapewnianych przez Artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego. Pozostałe mechanizmy współpracy łącznie ze wspomnianą wcześniej umową MoU stanowią instrumenty jedynie natury politycznej, które w żadnym wypadku nie zobowiązują Sojuszu do udzielenia Finlandii pomocy militarnej podczas ewentualnego konfliktu. Należy zresztą pamiętać, że politycy z najwyższych kręgów NATO z Sekretarzem Generalnym na czele, wielokrotnie przestrzegali, iż gwarancje przysługują jedynie członkom Paktu Północnoatlantyckiego, podczas gdy pozostałe państwa będące nawet bardzo bliskimi partnerami nie mogą liczyć na „przejażdżkę na gapę”.

Warto zwrócić uwagę, że przystąpienie Finlandii (rozpatrywane najczęściej wraz z akcesją Szwecji) do NATO stanowiłoby korzyść także dla samego Sojuszu. Jak już zasygnalizowano, włączenie fińskich sił zbrojnych nie odbiłoby się negatywnie na spoistości transatlantyckich mechanizmów obronnych. Rozszerzenie o dwa państwa leżące w regionie Morza Bałtyckiego w znaczący sposób wzmocniłoby natomiast wschodnią flankę Sojuszu, która w obliczu niewykluczonego powrotu do quasi-zimnowojennej rywalizacji, dla NATO może mieć absolutnie kluczowe znaczenie.

Społeczeństwo zanurzone w neutralności?

Przewartościowania zachodzące w otoczeniu strategicznym Finlandii powinny być wystarczającą przesłanką by władze w Helsinkach zdecydowały o porzuceniu formalnej neutralności pozostającej reliktem okresu postzimnowojennego. Choć fińskie elity polityczne zdają się w coraz większym stopniu dostrzegać konieczność wstąpienia w szeregi Sojuszu Północnoatlantyckiego, to o tak radykalnym odejściu od podstawowego dogmatu kultury strategicznej Finlandii najprawdopodobniej musiałoby zadecydować ogólnokrajowe referendum. W dniu 18 czerwca 2014 roku, minister obrony Carl Haglund zapowiedział, że takie głosowanie mogłoby odbyć się po kolejnych wyborach parlamentarnych, planowanych na przyszły rok. Niestety, najnowsze badania dowodzą, że fińska opinia publiczna wciąż jest w większości przeciwna trwałemu wiązaniu się z Paktem Północnoatlantyckim utożsamianym realistycznie z pogorszeniem relacji z Federacją Rosyjską. W sondażu przeprowadzonym w czerwcu 2013 roku, jedynie 29 proc. ankietowanych opowiedziało się za przystąpieniem Finlandii do NATO, podczas gdy aż 52 proc. było przeciw. Co więcej, w kolejnym badaniu zorganizowanym w marcu bieżącego roku (w trakcie kryzysu na Krymie) jedynie 22 proc. badanych zadeklarowało poparcie dla wstąpienia do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Co ciekawe, w tym samym badaniu aż 54 proc. ankietowanych opowiedziało się za sojuszem wojskowym ze Szwecją lub wzmocnieniem współpracy nordyckiej NORDEFCO. W opinii autora Nordycka Współpraca Obronna nie stanowi rzeczywistej alternatywy dla Sojuszu Północnoatlantyckiego. Choć NORDEFCO jest doskonałą platformą dla rozwoju tzw. współpracy minilateralnej – polegającej na kooperacji państw o podobnym potencjale w zakresie zakupów uzbrojenia lub tworzenia wspólnych jednostek ekspedycyjnych, to ze względu na brak zainteresowania państw nordyckich ma bardzo niewielkie szanse na przekształcenie się w rzeczywisty sojusz obronny („mini-NATO”).

Wznowienie debaty dotyczącej członkostwa Finlandii w Sojuszu Północnoatlantyckim oznacza, że fińskie elity polityczne realistycznie przewidują, iż wydarzenia na Ukrainie nie stanowią ostatniej odsłony neoimperialnej polityki Federacji Rosyjskiej. Nie można wykluczyć, iż kontynuacja takiej polityki przez Moskwę wpłynie w pewnym zakresie na zmianę nastawienia fińskiej opinii publicznej wobec ewentualnego członkostwa w Sojuszu Północnoatlantyckim. Nie należy jednak oczekiwać, iż będzie to zmiana radykalna. Zadaniem stojącym przed władzami w Helsinkach jest zorganizowanie ogólnokrajowej debaty, która pozwoli przekonać społeczeństwo, że postawa sprawdzająca się w okresie zimnowojennym obecnie stała się nieadekwatna do realiów geopolitycznych, a jej kontynuacja może paradoksalnie skutkować powrotem do sytuacji, w której Finlandia znajdowała się przez ponad cztery dekady.