Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Adrian Chojan: Gruzja pierwszą ofiarą nowej polityki Rosji?

Adrian Chojan: Gruzja pierwszą ofiarą nowej polityki Rosji?


27 maj 2009
A A A
Nowa polityka czy próba zastraszenia? Czy interwencją w Gruzji Rosja zmieniła strategię wobec państw Kaukazu? Tak naprawdę nie wiadomo w co gra Kreml i jaki jest jego ostateczny cel. Ale w chwili obecnej wydawać się może, że to co zaplanowała, skutecznie realizuje.

Jeżeli spróbujemy ocenić przesłanki zaangażowania Federacji Rosyjskiej na Kaukazie to odpowiedź na tytułowe pytanie nasuwa się sama. Otóż Rosja nie prowadzi nowej polityki zagranicznej, ale kontynuuje cały czas tą samą. Politykę, która ma na celu obronę jej wewnętrznych i międzynarodowych interesów poprzez prowadzenie działań o charakterze prewencyjnym. Niedopuszczenie do poszerzenia przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone zachodniej strefy wpływów o terytorium Gruzji czy też Ukrainy, jest właśnie przejawem obrony partykularnych interesów Moskwy.

Jakie korzyści dla Rosji przyniósł konflikt gruzińsko – rosyjski?

Wydaje mi się, iż w jego wyniku Kreml chciał pokazać światu, że wraca do gry jako mocarstwo, które ma prawo samo decydować o tym co dzieje się w regionie. Był to także swego rodzaju odwet wymierzony w Stany Zjednoczone. Otóż jak doskonale wiemy większość państw Zachodu uznała niepodległość Kosowa. Dlatego możliwość interwencji w Osetii i w Gruzji, a później uznania dwóch zbuntowanych prowincji w postaci Osetii Południowej i Abchazji była doskonałą możliwością rewanżu na odwiecznym wrogu. W tym przypadku mieliśmy ewidentny powrót do czasów zimnowojennych, kiedy to dwa supermocarstwa rywalizowały o wpływy na świecie. Rywalizacja państw uchodzących za mocarstwa jest działaniem stosowanym od setek lat i w wielu przypadkach nawet działaniem zrozumiałym.

Zwróćmy jednak uwagę na coś zupełnie innego. Otóż w wyniku zbrojnej interwencji poza granicami Rosji, Moskwa praktycznie sama przyznała sobie prawo do przeprowadzania jednostronnych akcji zbrojnych w celu utrzymania bądź też przywracania statusu quo w regionie. Jest to działanie szczególnie niebezpieczne dla sąsiadującej z Rosją, Ukrainy. Jak doskonale wiemy istnieje tam tzw. problem krymski, który za niedługi czas może być przyczyną rosyjsko – ukraińskich utarczek. Sierpniowym działaniem w Gruzji Rosja wysłała bardzo czytelny sygnał do państw regionu, a także państw członkowskich Wspólnoty Niepodległych Państw, że traktuje je jako swoją wyłączną strefę wpływów. A pamiętajmy, że tylko Białoruś – i to z dużym opóźnieniem – jednoznacznie poparła rosyjskie działania wobec Gruzji. Zauważmy jeszcze coś ciekawego.

Otóż co tak naprawdę Rosja zaproponowała państwom WNP? Obecna sytuacja w regionie wskazuje na konieczność przemyślenia i zmiany rosyjskiego podejścia do całego regionu Wspólnoty Niepodległych Państw. Moskwa nie zaproponowała państwom Wspólnoty dosłownie nic, tylko nostalgię po dawno upadłym Związku Radzieckim. Tak więc nie powinny jej dziwić zachodnie zapędy państw byłego Związku Radzieckiego. Odpowiadając na pytanie o rosyjskie korzyści z wojny gruzińsko – rosyjskiej nasuwa mi się jeden podstawowy wniosek. Zwróćmy uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt sierpniowej interwencji w Gruzji. Moim zdaniem przystąpienie państw bałtyckich tak to NATO, jak i do Unii Europejskiej jest wielką porażką Rosji ze strategicznego punktu widzenia. Rosyjskie elity wojskowe mówią nawet o upokorzeniu Rosji. Dlatego Moskwa nie może dopuścić do uzyskania członkostwa tak przez Ukrainę, jak i właśnie przez Gruzję. Drugim dnem rosyjskiej interwencji były także kwestie energetyczne. Gruzja miała stanowić obszar tranzytowy dla centralno – azjatyckich surowców energetycznych i zachwianie wiarygodnością Tbilisi na arenie międzynarodowych wzmacniało pozycję Rosji jak światowego hegemona dostarczającego gaz ziemny do reszty Europy. Otóż – mówiąc kolokwialnie – Rosja wybiła z głowy Gruzji, Ukrainie i innym państwom regionu członkostwo tak w Unii Europejskiej, jak i Sojuszu Północnoatlantyckim
    
Jakie były cele rosyjskich działań?

Wydaje mi się, że jednym z głównych celów Federacji Rosyjskiej było osłabienie wiarogodności Gruzji na międzynarodowej scenie politycznej. Przebywające na terenie gruzińskim wojska rosyjskie wprowadziły liczne komplikacje w zakresie inwestycji tak już realizowanych, jak i planowanych. Inwestycji, które pośrednio i bezpośrednio uderzały właśnie w interesy Moskwy. Dlatego liczono na Kremlu, że możliwość wybuchu takowego konfliktu niezwykle mocno zachwieje wiarogodnością Gruzji. Rosja pokazała światu Gruzję słabą, niestabilną, podzieloną wewnętrzne. Pokazała państwo, które nie może być wiarogodnym partnerem politycznym w ramach Unii Europejskiej oraz wojskowym w ramach NATO. Dodatkowo, ostatnie problemy wewnętrzne z jakimi zmaga się Tbilisi tylko potęgują poziom obawy i niepewności. A mocno uzależnione od Rosji państwa Europy Zachodniej na pewno nie będą chciały wchodzić w jakikolwiek konflikt z Moskwą z powodu państwa, które nie jest członkiem ani Sojuszu Północnoatlantyckiego ani Unii Europejskiej.

Wydaje mi się, iż Kreml chciał przypomnieć o swoim istnieniu po niekorzystnych dla niego wydarzeniach kosowskich. Nikt Rosji nie pytał o zdanie, nikt się jej nie radził jak się zachować i jaką politykę prowadzić wobec Kosowa, Serbii i w ogóle całego regionu. Czasami mieliśmy do czynienia z okazaniem jej należytego zrozumienia jej regionalnych interesów, ale czy tak naprawdę ktoś z państw Zachodu traktował Rosję wtedy serio, jako równego sobie partnera? Mam ku temu naprawdę duże wątpliwości. Tak więc Rosja przypomniała Zachodowi, że ona też istnieje.

Podsumowanie


Jednym z największych wyzwań, z jakimi muszą zmierzyć się twórcy polityki zagranicznej Kremla, jest całkowita niemal utrata strefy wpływów. Dzisiejsza Rosja praktycznie nie ma żadnych sojuszników, bo nawet Indie czy Chiny za takich uznać nie sposób. Na jej zachodnich granicach wyrasta pod postacią Unii Europejskiej potężny blok polityczno-ekonomiczny, który powoli, acz coraz śmielej sięga po narzędzia polityki zewnętrznej i nie zamierza respektować „wyłączności” Rosji na przestrzeń poradziecką. Na wschodzie Chiny stają się coraz potężniejsze, tymczasem brak strategicznego porozumienia z Japonią pozbawia Rosję potencjalnego sojusznika. Putin cały czas nie wie, czym jest dla Rosji Zachód – sojusznikiem wobec innych wyzwań czy wrogiem numer jeden. W tym przypadku pragmatyzm bez wizji polityki zagranicznej nie wystarcza.

Przyszła polityka zagraniczna Rosji może być realizowana w oparciu o podobne instrumenty jakie zostały użyte w przypadku Gruzji. Poprzez podgrzewanie niepokojów społecznych prowokują władze poszczególnych państw. Następnie w celu obrony obywateli podejmują odpowiednie działania o charakterze dyplomatycznym, bądź jak to miało miejsce w przypadku Gruzji – militarnym. Ewentualny konflikt prowadzi do zachwiania wiarogodności danego państwa na arenie międzynarodowej. Nikt przecież nie chce w chodzić w umowy  z państwem, które jest niestabilne i słabe. W wyniku utraty wiarogodności odwracają się od niego najbliżsi sojusznicy  i państwo to zostaje samo. W tym momencie pomocną dłoń wyciąga zawsze uprzejma Moskwa, która oferuje pomoc i wsparcie. W ten właśnie sposób dochodzimy do momentu, w którym Rosja – hipotetycznie zakładając – nie oddaje terytoriów wchodzących w skład Związku Radzieckiego Unii Europejskiej i NATO, ale wprost przeciwnie, zdobywa lub przejmuję na nimi kontrolę i wydanie poszerza/umacnia swoją strefę wpływów.

Metodę podsycania nastrojów społecznych przez Rosję znamy już z lat dziewięćdziesiątych XX w. Dlatego odwołując się do postawionego w tytule niniejszego artykułu pytania o nową politykę Kremla, mogę stwierdzić, że nie prowadzi ona żadnej nowej polityki, ale stara się jak najlepiej realizować, tą która już była.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.