Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Marzena Szkolak: Zachwyt kontrolowany

Marzena Szkolak: Zachwyt kontrolowany


30 maj 2008
A A A
Wizyta Sarkozy'ego w Polsce upłynęła pod znakiem ciepłych słów i przyjaznych deklaracji. Nie przykryły one jednak wszystkich rozbieżności i nie zmieniły faktu, iż to wciąż Niemcy są głównym partnerem Francji na arenie europejskiej.

„Polska i Francja były kolebką humanizmu, światła, które pada na naszą długoletnią współpracę” – mówił Nicolas Sarkozy podczas przemówienia w Sejmie, które zwieńczyło jego wizytę w Polsce. Wizytę obfitującą w ważne decyzje, dużo ciepłych słów i jeszcze więcej przyjaznych deklaracji. Vivat przyjaźń polsko- francuska!- chciałoby się zakrzyknąć za francuskim prezydentem. Czy aby nie za wcześnie?

„Wasi bohaterowie, są naszymi bohaterami, a Francja była przez wieki miejscem ochrony polskiej duszy”- mówił prezydent Francji w swoim parlamentarnym wystąpieniu. Nie pominął praktycznie żadnego elementu „polskiej duszy” i historii, z którego jesteśmy dumni. Pojawiła się więc Solidarność („ogromny polski wyczyn”), papież Jan Paweł II, Warszawa jako symbol odradzającej się Europy  i  heroiczna walka Polaków o wolność na przestrzeni dziejów.   
 
ImageSarkozy przeszedł następnie do wizji Europy, której stworzenie jest celem rozpoczynającej się za miesiąc prezydencji Francji w UE, „Europy, która da wszystkim narodom poczucie ochrony”, bez niepokoju, technokracji i biurokracji. Jednym z filarów tejże koncepcji ma być wspólna polityka rolna zapewniająca kontynentowi bezpieczeństwo żywnościowe. Na partnerstwo z Polską m.in. w tej sprawie wyraził swe nadzieje francuski prezydent.
 
”Nasi ojcowie, nasi dziadowie budowali tę przyjaźń między Polską a Francją, więc moi drodzy przyjaciele, czy my staniemy na wysokości zadania?”- pytał Nicolas Sarkozy. Wnioskując po reakcjach na jego wystąpienie czołowych polskich polityków, ze strony polskiej powinno mu odpowiedzieć chóralne „Pomożemy!”.

Rozpoczął Jarosław Kaczyński, który w Sygnałach Dnia stwierdził, że dobre stosunki z Francją to „powrót do pewnej tradycji” i element równoważący przewagę Niemiec w Europie. Wtórował mu europoseł PiS i redaktor naczelny Międzynarodowego Przeglądu Politycznego Konrad Szamański, który ocenił wizytę jako obiecującą ze względu na poruszenie wielu ważnych punktów wspólnej polityki w Unii Europejskiej: rolnej, energetycznej i klimatycznej.

Pozytywnie przemówienie Sarkozy'ego ocenili również szef klubu PO  Zbigniew Chlebowski i przewodniczący klubu PSL Stanisław Żelichowski, który zauważył, że było w nim „dużo o sentymentach, ale też o interesach”, a marszałek Sejmu Bronisław Komorowski posunął się nawet do stwierdzenia, że przemówienie pozwala myśleć o wielkiej współpracy polsko- francuskiej  gdyż widać w stosunkach między obu krajami wspólnotę nie tylko historyczną, ale również „wspólnotę dnia dzisiejszego i jutra”.

Przyjazny styl wystąpienia prezydenta Francji rzeczywiście różnił się od nastawienia jego poprzedników. Francuska prasa napisała nawet o przełomie w relacjach polsko-francuskich „po latach napięć spowodowanych poparciem Polski dla wojny w Iraku”. Dziennik „Le Monde” postawił hipotezę, że Sarkozy nie chce pozostawiać Europy Środkowej Niemcom, dlatego prowadzi „ofensywę uroku”, skierowaną na naszą część kontynentu. Tę pokojową ofensywę ułatwia zbliżenie Francji do Stanów Zjednoczonych i jej powrót do struktur wojskowych NATO.

„Le Figaro” zauważył jednak, że wizyta ujawniła pewne rozbieżności między Polską a Francją, dotyczące m.in. firmowanej przez Francję idei Unii Śródziemnomorskiej. Dziennik ocenia, że Sarkozy'emu nie udało się do końca przekonać Polski do tego projektu, gdyż dla polskich władz priorytetem pozostają stosunki ze wschodnimi sąsiadami, zwłaszcza z Ukrainą.
 
Również ranga i znaczenie nadane w Polsce podpisanej deklaracji o partnerstwie strategicznym budzi wśród niektórych komentatorów mieszane uczucia. Prof. Aleksander Smolar, prezes Fundacji Batorego przypomniał w Gazecie Wyborczej, że Sarkozy spotkał się niedawno z politykami rumuńskimi i węgierskimi, z którymi podpisał podobne dokumenty. Strategia ta ma po prostu przygotować Francję do objęcia prezydencji w UE, podczas której Sarkozy liczy na poparcie nowych państw członkowskich dla swoich ambitnych inicjatyw.

Pierwszą z nich jest stworzenie wspólnej polityki obronnej, w której Francja nie może liczyć na sceptyczną Wielką Brytanię. Niewiele też można się w tej kwestii spodziewać ze strony Niemiec z powodu zbliżających się tam wyborów parlamentarnych. Drugim zagadnieniem jest problematyka energii i klimatu. „Francja zamierza pomóc Polsce i krajom bałtyckim, zaniepokojonym rosyjsko-niemieckim gazociągiem, w uzyskaniu dostępu do energii elektrycznej pochodzenia jądrowego, wbrew władzom w Berlinie, niechętnym wobec energii atomowej” – czytamy w „Le Monde”.

Nie powinniśmy więc zbyt szybko zakładać różowych okularów. Polska nie może zastąpić Niemiec jako głównego partnera Francji na arenie europejskiej. Mimo sentymentalnych deklaracji i solidnej podbudowy przyjaźni polsko- francuskiej, Francję i Niemcy łączą silne więzy historyczne, gospodarcze i kulturowe. Zamiast więc wznosić toasty za wieczną przyjaźń polsko- francuską poczekajmy aż za deklaracjami pójdą realne czyny.

Na podstawie: lefigaro.fr, lemonde.fr, gazeta.pl, onet.pl