Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Kim są architekci nowej ukraińskiej armii? Przedstawiamy sylwetki najważniejszych generałów
„Pogrzebana. Życie, śmierć i rewolucja w Egipcie” - Peter Hessler [Recenzja]
Mariupol. Bez retuszu
Odwiedź nasze media społecznościowe
Nowa autokefaliczna cerkiew na Bałkanach
Kontrofensywa charkowska
Sannikau: Szuszkiewicz w panteonie wolnej Białorusi

Reklama

Strefa wiedzy

zdjecie_aktualnosci
Kim są architekci nowej ukraińskiej armii? Pr...
Prawdziwe przywództwo polega na dawaniu przykładu swoim podwładnym. To także umiejętność spełniania bieżących wyzwań i ciągłego doskonalenia. Jak pokazała obecna wojna, w Siłach ...
zdjecie_aktualnosci
Mariupol. Bez retuszu
Pomimo tego, że zwycięstwo ma wielu ojców, a porażka zawsze jest sierotą, trzeba mówić także o tej drugiej. Bo propaganda sukcesu i udawanie, że klęski się nie zdarzają, to prosta droga na dno. Zwłas...
zdjecie_aktualnosci
Nowa autokefaliczna cerkiew na Bałkanach
o trwającej 55 lat schizmie Macedońska Cerkiew Prawosławna powróciła pod jurysdykcję cerkwi serbskiej. Pozorny krok w tył okazał się jednak szansą na sfinalizowanie dążeń...
zdjecie_aktualnosci
Bośniackie dążenia Chorwatów zagrożeniem dla ...
Prezydent Chorwacji Zoran Milanović zadeklarował sprzeciw wobec wejścia Szwecji i Finlandii do NATO. Jego motywy nie są jednak spowodowane chęcią zaszkodzenia sojuszow...
zdjecie_aktualnosci
O serbskich monarchistach znów jest głośno
Serbski ruch monarchistyczny nie jest jedynie politycznym folklorem. Jego przedstawiciele właśnie zwiększyli swoją reprezentację parlamentarną, choć podzieloną między ...
zdjecie_aktualnosci
Sannikau: Szuszkiewicz w panteonie wolnej Bia...
Zapraszamy do lektury rozmowy Oleksandra Shevchenki z *Andrejem Sannikauem, która odbyła się w ramach cyklu "Ukraina 2022". Organizatorem jest Studium...
zdjecie_aktualnosci
Kontrofensywa charkowska
Ranek 24 lutego 2022 r., skrzyżowanie autostrady Biełgorod-Charków z obwodnicą Charkowa. Posterunek policji drogowej przy wjeździe do miasta. W stronę miasta zmierza ba...
zdjecie_aktualnosci
„Nowa republika” generała Sisiego
Egipski prezydent Abd al-Fattah as-Sisi zdaje się przyspieszać budowę „Nowej republiki”. Jej koncepcja przewiduje między innymi zmiany w konstytucji czy podjęcie dialogu ...
zdjecie_aktualnosci
Radzieckie demony rosyjskiej armii
Rozpoczynając wojnę na pełną skalę z Ukrainą, armia rosyjska po raz pierwszy od II wojny światowej stanęła w obliczu równie silnego rywala. Rosja liczyła na to,...
zdjecie_aktualnosci
Broń Hezbollahu przyćmiła libańską ekonomię...
Przedstawiciele rządu sami nie mogą się zdecydować, czy Liban jest już faktycznym bankrutem, czy jednak nie należy jeszcze używać aż tak mocnych określeń. Myli się jed...
zdjecie_aktualnosci
Polityczna pustka libańskich sunnitów
Były libański premier Saad Hariri ogłosił kilka miesięcy temu, że kierowany przez niego Ruch Przyszłości nie weźmie udziału w wyborach parlamentarnych. W ten spos&oacu...
zdjecie_aktualnosci
Siwczyk: Jestem osobiście wdzięczny Szuszkiew...
Mykyta Drozd z redakcji Portalu Spraw Zagranicznych rozmawia z Wiaczesławem Siwczykiem białoruskim działaczem opozycyjnym i politykiem, współpracownik...

Michał Cyran: Unijna idea


26 luty 2011
A A A

Rewolucje w Afryce Północnej ukazały unijny deficyt koncepcji w polityce zagranicznej. Jednak najbliższe tygodnie stworzą jeszcze inny kontekst dla działań Brukseli

W czasie gdy Moskwa cieszy się z zapowiadanych podwyżek cen surowców, a Pekin martwi się, aby rewolucyjne zapędy nie zawędrowały nad Jangcy, Europa sama nie wie, jak ma zareagować. Tu dla każdego kraju istotny jest ktoś inny. Tak jak Włochy mają Libię, tak Francja Algierię i Tunezję, Hiszpania Maroko, a Wielka Brytania Oman. Oto jeden z powodów, dlaczego UE nie potrafi poczynić żadnych konkretnych kroków, w czasie kiedy tuż obok płonie kolejny kraj. Kończy się na machaniu palcem i trosce o napływ imigrantów oraz ceny ropy. Ashton stać jedynie na nieśmiałe propozycje; tylko szeptem, żeby nie narazić się właściwej Unii. To samo działo się w Parlamencie Europejskim, który jeszcze miesiąc temu zezwolił na rozpoczęcie negocjacji z Trypolisem odnośnie nielegalnych imigrantów. Kiedy ponad rok wstecz, po wielkich trudach, wszedł wreszcie w życie Traktat Lizboński, wielu wierzyło w przemianę Wspólnoty. Odtąd miała stać się bardziej demokratyczna i wznieść się na dyplomatyczne wyżyny. Sytuacja w Afryce Północnej po raz kolejny obnażyły nagość króla – Bruksela rozłożyła ręce.

Bunt w Libii rozpoczął się w chwili, gdy Kaddafi cieszył się największą akceptacją ze strony europejskich włodarzy. Właściwie to dopiero jego problemy poruszyły ich trochę bardziej. Nic dziwnego, skoro cała polityka imigracyjna polegała przede wszystkim na ściskaniu twardej ręki dyktatorów, a pułkownik za odpowiednie wynagrodzenie obiecywał skutecznie utrudniać realizację planów uchodźców. Drugą przyczyną była dywersyfikacja źródeł surowców. Rewers umowy to między innymi transfer broni (pomimo oficjalnie wprowadzonego embarga na jej eksport), z której dziś Kaddafi ostrzeliwuje własnych obywateli (ostatnio z walońskiej). Zachód wciąż podkreślał specyfikę regionu, który rzekomo nie był gotowy na zmiany, a brutalna władza miała stanowić antidotum na wszelkie bolączki. To nie pierwszy raz – wystarczy przypomnieć sobie sytuację w Republice Południowej Afryki. Kiedy apartheid upadał, Wielka Brytania, USA i RFN stanęły po stronie ludu, mimo że wcześniej podkreślały brak przygotowania tamtejszych obywateli na realne zmiany.

Ktoś powie, że to wszystko jest takie, jak powinno – prawdziwa polityka. Problem w tym, że jeśli UE chciała rozgrywać w taki sposób, to powinna jak najszybciej pozbyć się swojej napuszonej retoryki. Ten kostium to zbędny balast. Oczywistym jest, że nie byłoby żadnego przewrotu, jeśli zależałoby to wyłącznie od Europy – to nie leżało w jej interesie. Zresztą Bruksela, nawet na własnym terenie, przymyka oczy na łamanie zasad, które sama głosi.

Sytuacja się jednak zmieniła - ancien régime pada, a arabska ulica nie czekała na pomoc, która i tak nigdy by nie nadeszła. W tym wypadku Unia, kiedy już skończy troszczyć się wyłącznie o to, czy turystom nic nie grozi, otrzyma kolejną rolę do odegrania. Pytanie dotyczy tego, co się stanie, kiedy rewolucyjny huragan ustąpi. Mowa oczywiście o tych państwach, w których odpowiednio zorganizowany tłum zdoła ostatecznie pozbyć się satrapów.

Już niebawem, gdy Zachód zdecyduje się wreszcie na bardziej konkretne działania, zobaczymy w Afryce Północnej różnej maści ekspertów z USA i Europy, którzy doradzać będą w sprawach przyszłości regionu. Analogiczna sytuacja miała miejsce w Europie Środkowej i Wschodniej po 1989 roku, chociaż pomiędzy tymi dwoma przypadkami nie ma aż tylu podobieństw, ile chcieliby widzieć niektórzy. Tak czy inaczej pojawi się kwestia stworzenia nowego ładu, a wraz z nim pytanie komu ma służyć. Czy tak jak poprzedni reprezentować ma głównie interesy Waszyngtonu, Londynu, Paryża, Berlina i Tel Awiwu czy przede wszystkim północnoafrykańskich obywateli. Czy wybór będzie sprzyjał elicie i to ona pozostanie najważniejszym beneficjentem systemu, czy też zostaną stworzone warunki, które naprawdę odmienią życie miejscowych? Tutaj tkwi najważniejszy problem, przed którym stoi UE. Wściekli Arabowie wyszli na ulicę nie tylko po wolność, ale i po równość, dzięki którym również europejska polityka imigracyjna zyskałaby nową, lepszą twarz. Jeśli zabraknie woli przeprowadzenia realnych zmian, włodarze ze Starego Kontynentu znowu zaczną się przecierać oczy, dziwiąc się skąd u nas tylu imigrantów i rozmyślać, na której granicy postawić mur tym razem.