Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Odwiedź nasze media społecznościowe
Ukraiński futbol. Więcej niż piłka
Czeski rząd w coraz większych opałach
Charków. Miasto wolności, rebelii i terroru
Donbas. Zapomniane dziedzictwo Europy
Mobutu i Kabila. Strażnicy interesów wielkich mocarstw

Reklama

Strefa wiedzy

zdjecie_aktualnosci
Ukraiński futbol. Więcej niż piłka
...
zdjecie_aktualnosci
Charków. Miasto wolności, rebelii i terroru
Mieszkańcy Charkowa: kupcy, artyści i samobójcy, wojewodowie, pułkownicy, gubernatorzy, ekscelencje, wielmożni panie i panowie, grabarze i siewcy, jeźdźcy, kowale, szewcy, rzezim...
zdjecie_aktualnosci
Donbas. Zapomniane dziedzictwo Europy
Historia często zdaje się kpić z ludzi. Niemożliwym jest przewidzenie, dokąd Opatrzność zaprowadzi ten czy inny kraj. W krótkim czasie sytuacja na świecie może się tak bardzo zmi...
zdjecie_aktualnosci
Czeski rząd w coraz większych opałach
Gabinet Petra Fiali zmaga się z coraz większym kryzysem energetycznym, powodującym rosnący niepokój wśród Czechów. Dodatkowo kolejny raz rządzący mają problem z decyzjami...
zdjecie_aktualnosci
Koniec snu o potędze
Neoliberalny porządek świata, którego gwarantem były Stany Zjednoczone odchodzi w przeszłość. Skończył się okres dominacji Waszyngtonu i opartego na jego koncepcji ładu międzynar...
zdjecie_aktualnosci
Brak nowego otwarcia. Wizyta Bidena na Bliski...
W zeszłym tygodniu, w dniach 13-15 lipca, prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden odbył pierwszą w kadencji podróż na Bliski Wschód. Odwiedził Izrael, Autonomię Palestyńską i Ar...
zdjecie_aktualnosci
Słowenia coraz mocniej cierpi z powodu suszy
Burmistrzowie miast w słoweńskiej części Istrii podjęli szereg decyzji mających na celu zmniejszenie zużycia wody. Niewykluczone, że utrzymujące się wysokie temperatury w...
zdjecie_aktualnosci
Shinzo Abe – kontrowersyjny gigant japońskiej...
Śmierć Shinzo Abe z pewnością odciśnie piętno na japońskiej polityce, tak jak zresztą decyzje podejmowane przez polityka w czasie sprawowania funkcji szefa rządu. Z jedne...
zdjecie_aktualnosci
Siły Zbrojne Białorusi
16 czerwca pojawiła się informacja, że ​​Siły Zbrojne Białorusi po raz kolejny przedłużyły swoje ćwiczenia – przynajmniej do 25 czerwca. Mimo wydłużenia czasu ćwiczeń na poligona...
zdjecie_aktualnosci
Mobutu i Kabila. Strażnicy interesów wielkich...
Afryka ciągle przeżywa okres wojen, walk plemiennych, konfliktów interesów i zbrodni ludobójstwa. Dzieje się tak dlatego, że Zachód nie jest gotowy (i jeszcze nie prędko będzie) ...
zdjecie_aktualnosci
Rosjanie wycofali się z Wyspy Wężowej
30 czerwca, po ciężkim ostrzale lotniczym i artyleryjskim, wojska rosyjskie na 3 łodziach desantowych zostały zmuszone do wycofania się z Wyspy Wężowej. Spójrzmy jakie je...
zdjecie_aktualnosci
Krytyka Kissingera
Urodzony w 1923 roku w Niemczech, były amerykański sekretarz stanu Henry Kissinger wypowiedział się podczas Forum Ekonomicznego w Davos na temat trwającego konfliktu rosyjsko-ukr...

Michał Cyran: Unijna idea


26 luty 2011
A A A

Rewolucje w Afryce Północnej ukazały unijny deficyt koncepcji w polityce zagranicznej. Jednak najbliższe tygodnie stworzą jeszcze inny kontekst dla działań Brukseli

W czasie gdy Moskwa cieszy się z zapowiadanych podwyżek cen surowców, a Pekin martwi się, aby rewolucyjne zapędy nie zawędrowały nad Jangcy, Europa sama nie wie, jak ma zareagować. Tu dla każdego kraju istotny jest ktoś inny. Tak jak Włochy mają Libię, tak Francja Algierię i Tunezję, Hiszpania Maroko, a Wielka Brytania Oman. Oto jeden z powodów, dlaczego UE nie potrafi poczynić żadnych konkretnych kroków, w czasie kiedy tuż obok płonie kolejny kraj. Kończy się na machaniu palcem i trosce o napływ imigrantów oraz ceny ropy. Ashton stać jedynie na nieśmiałe propozycje; tylko szeptem, żeby nie narazić się właściwej Unii. To samo działo się w Parlamencie Europejskim, który jeszcze miesiąc temu zezwolił na rozpoczęcie negocjacji z Trypolisem odnośnie nielegalnych imigrantów. Kiedy ponad rok wstecz, po wielkich trudach, wszedł wreszcie w życie Traktat Lizboński, wielu wierzyło w przemianę Wspólnoty. Odtąd miała stać się bardziej demokratyczna i wznieść się na dyplomatyczne wyżyny. Sytuacja w Afryce Północnej po raz kolejny obnażyły nagość króla – Bruksela rozłożyła ręce.

Bunt w Libii rozpoczął się w chwili, gdy Kaddafi cieszył się największą akceptacją ze strony europejskich włodarzy. Właściwie to dopiero jego problemy poruszyły ich trochę bardziej. Nic dziwnego, skoro cała polityka imigracyjna polegała przede wszystkim na ściskaniu twardej ręki dyktatorów, a pułkownik za odpowiednie wynagrodzenie obiecywał skutecznie utrudniać realizację planów uchodźców. Drugą przyczyną była dywersyfikacja źródeł surowców. Rewers umowy to między innymi transfer broni (pomimo oficjalnie wprowadzonego embarga na jej eksport), z której dziś Kaddafi ostrzeliwuje własnych obywateli (ostatnio z walońskiej). Zachód wciąż podkreślał specyfikę regionu, który rzekomo nie był gotowy na zmiany, a brutalna władza miała stanowić antidotum na wszelkie bolączki. To nie pierwszy raz – wystarczy przypomnieć sobie sytuację w Republice Południowej Afryki. Kiedy apartheid upadał, Wielka Brytania, USA i RFN stanęły po stronie ludu, mimo że wcześniej podkreślały brak przygotowania tamtejszych obywateli na realne zmiany.

Ktoś powie, że to wszystko jest takie, jak powinno – prawdziwa polityka. Problem w tym, że jeśli UE chciała rozgrywać w taki sposób, to powinna jak najszybciej pozbyć się swojej napuszonej retoryki. Ten kostium to zbędny balast. Oczywistym jest, że nie byłoby żadnego przewrotu, jeśli zależałoby to wyłącznie od Europy – to nie leżało w jej interesie. Zresztą Bruksela, nawet na własnym terenie, przymyka oczy na łamanie zasad, które sama głosi.

Sytuacja się jednak zmieniła - ancien régime pada, a arabska ulica nie czekała na pomoc, która i tak nigdy by nie nadeszła. W tym wypadku Unia, kiedy już skończy troszczyć się wyłącznie o to, czy turystom nic nie grozi, otrzyma kolejną rolę do odegrania. Pytanie dotyczy tego, co się stanie, kiedy rewolucyjny huragan ustąpi. Mowa oczywiście o tych państwach, w których odpowiednio zorganizowany tłum zdoła ostatecznie pozbyć się satrapów.

Już niebawem, gdy Zachód zdecyduje się wreszcie na bardziej konkretne działania, zobaczymy w Afryce Północnej różnej maści ekspertów z USA i Europy, którzy doradzać będą w sprawach przyszłości regionu. Analogiczna sytuacja miała miejsce w Europie Środkowej i Wschodniej po 1989 roku, chociaż pomiędzy tymi dwoma przypadkami nie ma aż tylu podobieństw, ile chcieliby widzieć niektórzy. Tak czy inaczej pojawi się kwestia stworzenia nowego ładu, a wraz z nim pytanie komu ma służyć. Czy tak jak poprzedni reprezentować ma głównie interesy Waszyngtonu, Londynu, Paryża, Berlina i Tel Awiwu czy przede wszystkim północnoafrykańskich obywateli. Czy wybór będzie sprzyjał elicie i to ona pozostanie najważniejszym beneficjentem systemu, czy też zostaną stworzone warunki, które naprawdę odmienią życie miejscowych? Tutaj tkwi najważniejszy problem, przed którym stoi UE. Wściekli Arabowie wyszli na ulicę nie tylko po wolność, ale i po równość, dzięki którym również europejska polityka imigracyjna zyskałaby nową, lepszą twarz. Jeśli zabraknie woli przeprowadzenia realnych zmian, włodarze ze Starego Kontynentu znowu zaczną się przecierać oczy, dziwiąc się skąd u nas tylu imigrantów i rozmyślać, na której granicy postawić mur tym razem.