Homoseksualizm po albańsku
Fala legalizacji związków homoseksualnych przelewa się przez zachodni świat. Kilkudziesięcioletnia walka tej mniejszości o równouprawnienie zaczyna przynosić wymierne efekty. Nawet tam, gdzie pojęcie Zachodu nie do końca pasuje, a walki takiej tak naprawdę nie było…
Sari Berisha, premier Albanii zapowiedział przedłożenie projektu ustawy nt związków gejów i lesbijek. Dlaczego? Ponieważ to bardzo tani sposób by przypodobać się Brukseli i wykreować wizerunek kraju walczącego ze stereotypem zaścianka. Walka z korupcją, biurokracją i podnoszenie poziomu gospodarczego wymaga o wiele więcej wysiłku.
Propozycją zaskoczeni są podobno sami zainteresowani, tzn. albańscy homoseksualiści. Nie udało im się jeszcze przedrzeć do świadomości społecznej Albańczyków, więc nagłe przyznanie równych praw może obrócić ostrze opinii publicznej przeciw nim. Emancypacja grupy to przecież nie tyle kwestia prawnych rozwiązań, co dorastania społeczeństwa do tolerancji wobec odmienności. A tego nie da się zrobić jednym podpisem. Jaki będzie efekt tych działań? Na pewno ustawa napotka na silny opór, a nawet jeśli zostanie przegłosowana będzie w dużej mierze martwa. Zgłoszenie się pary gejów, czy lesbijek do urzędu stanu cywilnego w nieprzygotowanym do tego kraju będzie ryzykownym aktem odwagi.
Chodzenie na skróty rzadko przynosi pozytywne efekty. Problem w tym, że solidna praca też może zawieść oczekiwania, jeśli dotyczy państwa o islamskich korzeniach. Tak więc zarówno przewrotnie leniwa Albania, jak i cieżkopracująca Turcja są trzymane w przedpokoju Europy i nie zapowiada się na radykalną zmianę.



Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz